reklama

Historia kapłaństwa i... spowiedź

Na okładce

Historia kapłaństwa i... spowiedź

Niezłomna wiara, pracowitość oraz mądrość rodziców przyczyniły się do rozwoju wiejskiego chłopca z Policznej, który z pastuszka stał się cenionym duchownym.

Książka stała się spełnieniem pragnienia podsumowania 60-lecia kapłaństwa ks. Tadeusza Czyża, a zarazem (jak sam przyznaje) jest formą spowiedzi przed swoimi parafianami oraz tymi, z którymi zetknął się podczas swojej posługi we wszystkich, bliskich mu parafiach. Owa patetyczna spowiedź jest nie tylko historią ogromnych dokonań skromnego duchownego, dziejącą się w określonym czasie, ale również historią przemian polityczno-ekonomicznych, również mentalnych, mających ogromny wpływ na wreszcie wolny Naród.

Lektura „60 lat posługi kapłańskiej” jest nadzwyczaj ciekawą pozycją o człowieku, który nie dość, że pozostawił po sobie kilka „pomników” w postaci budowli, uzyskał doktorat, to w dowód uznania zasług, starachowiczanie przyznali mu, jako jednemu z 12, Honorowe Obywatelstwo Starachowic. Na końcowych kartach książki autor z wdzięcznością wymienia wiele nazwisk przyjaciół wraz z dużą ilością ich zdjęć i pamiątkowymi dokumentami ogromnej rzeszy parafian z rodzinnej Policznej, Radomia, gdzie sprawował pięcioletnią posługę kapłańską jako wikariusz. Tam właśnie zakosztował pierwszych, trudnych doświadczeń związanych z organizacją prac budowlanych za czasów wszechwładnych I sekretarzy każdego szczebla. Doświadczenia te niebawem przydały się przy poszerzaniu wierzbnickiego kościoła p.w. Świętej Trójcy.

Ale zanim do tego doszło, Tadeusz Czyż, już jako proboszcz, objął trudną i biedna parafię p.w. Wniebowzięcia NMP w Stąporkowie (1973-1982). Dodatkową trudność sprawiali wrogo nastawieni ówcześni partyjni baronowie, od decyzji których zależało wydanie zgody na wszystko co związane było m.in. z budownictwem; a potrzeb było bez liku. W tej życiowej pielgrzymce duchownego od „gaszenia pożarów”, ksiądz Tadeusz Czyż zauważony został przez ks. bpa Edwarda Materskiego, który zaproponował pełnemu energii duszpasterzowi stanowisko proboszcza w parafii Świętej Trójcy w Starachowicach (1982-2010). Po zacisznym Stąporkowie, starachowicka parafia z 30 tys. wiernych była poważnym wyzwaniem. Wobec natłoku utrudniającego sprawne pełnienie obowiązków pasterskich, utworzone zostały odrębne ośrodki duszpasterskie w wyodrębnionych z parafii macierzystej w dzielnicach: Wanacja, Michałów, Łazy, Majówka.

Wprawdzie nowe ośrodki uszczupliły zostały o ok. 10 tys. wiernych, lecz pozostałe 20 tys. stanowiło i tak poważną liczbę. Trzeba przyznać, że dom parafialny był na miarę potrzeb, lecz zbliżająca się trzechsetna rocznica powstania świątyni mogła być postrzegana jako mogąca spełniać swoją funkcje wobec rozrastających się osiedli. Pomysł uzyskania zgody na budowę dużej kaplicy obok istniejącego kościoła stał się możliwy, dzięki uzyskaniu zgody podpisanej przez ówczesnego prezydenta miasta Włodzimierza Werysa. Projekt rozbudowy kościoła opracowali: prof. Wiktor Zin wspólnie z architektem Kadłuczką i krakowskim konstruktorem Nowakiem. Po długiej liście osób, dzięki którym ukończono prace ziemne, autor konkluduje: Wprawdzie był komunizm, ale ludzie myśleli „po polsku”.

W książce znajdziemy też perypetie związane z wyjazdem do Rzymu (1985) i spotkanie z naszym Ojcem Świętym. Ten tak szczęśliwy rok zakończył się jednak niebezpiecznym grudniowym poślizgiem, czego następstwem była operacja kolana, a po niej dwumiesięczny pobyt w gipsie. Żmudna i ciężka praca przyniosła jednak radość ukończenia budowy kościoła w 1990 r. Rok wcześniej nastąpiła niespodziewana śmierć Józefa (85 lat) ojca naszego proboszcza. Również w 1990 roku zorganizowana została trzecia pielgrzymka do Rzymu. Najważniejszym wydarzeniem proboszcza ze Starachowic było spotkanie z Ojcem Świętym w Castel Gandolfo, z którym Tadeusz Czyż celebrował Mszę Świętą. Członkowie pielgrzymki z niedowierzaniem przecierali oczy – taki zaszczyt... wspólnie z papieżem!

Tylna okładka książki jest zadrukowana podziękowaniem skierowanym do apostoła Św. Judy Tadeusza, patrona od spraw trudnych i beznadziejnych, który jest możnym opiekunem ks. Tadeusza Czyża. Autor dziękuje patronowi za dwukrotne ocalenie od kalectwa i śmierci, za pomoc przy rozbudowie kościoła Świętej Trójcy oraz wsparcie w pełnieniu posługi kapłańskiej. W ostatnim wierszu prosi o dalszą opiekę, a szczególnie w godzinie śmierci. Życząc długich lat życia, o to samo modlą wdzięczni parafianie.

Marek Oziomek

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ