reklama

Odbudowują potęgę "lekkiej"

Juventa-Kobex wznosiła treningi

Informacje sportowe

Odbudowują potęgę "lekkiej"

Juventa-Kobex wznosiła treningi

Jeden z najstarszych klubów sportowych w mieście, kilka tygodni temu ogłosił nabór do sekcji lekkoatletycznej, co spotkało się z bardzo pozytywnym oddźwiękiem w społeczeństwie. - Widzieliśmy, że w Starachowicach jest zapotrzebowanie na lekkoatletykę - mówi Dawid Kubiec, nowy prezes Juventy-Kobex.

Przed laty hegemonię na sport w mieście miał SKS Star Starachowice, który prowadził wiele sekcji. Klub miał się dobrze w czasach, gdy funkcjonowała Fabryka Samochodów Ciężarowych, ale z chwilą przemian ustrojowych robiło się coraz gorzej. W efekcie na sportowej mapie Starachowic pojawiały się nowe kluby i stowarzyszenia. W 1994 roku powstała Juventa Starachowice, która od początku stawiała na lekkoatletykę. Klub się rozrastał, a zawodnicy odnosili coraz większe sukcesy. Budowniczym rangi klubu był w głównej mierze Adam Dzik, który całe życie poświęcił pracy z młodzieżą. Po jego tragicznej śmierci w 2012 roku, dla klubu nastały ciężkie czasy. Przez jakiś czas próbowano kontynuować działalność, ale z miesiąca na miesiąc chętnych do treningów było coraz mniej.

- Osobiście trenowałem młodzież do 2014 roku, ale zawodników z miesiąca na miesiąc było coraz mniej. Było to spowodowane problemem z bazą sportową, po prostu w okresie zimowym nie mieliśmy gdzie trenować. Dysponowaliśmy tylko jednym małym pomieszczeniem, gdzie w tym samym czasie mogło trenować tylko dwóch zawodników. Starsi, bardziej doświadczeni zawodnicy, zimą mogli jeszcze biegać na stadionie, ale młodsi po prostu nie mieli gdzie trenować i nie pojawiały się nowe grupy naborowe. Z czasem starsi również się wykruszyli, bo niektórzy wyjechali na studia czy podjęli pracę zawodową i automatycznie nasza działalność z młodzieżą po prostu umarła śmiercią naturalną. Na koniec zostało tylko czterech zawodników: ja, Wojciech Jarosz, Marcin Rzeszowski i Robert Majecki - przypomina Dawid Kubiec, nowy prezes Juventy-Kobex Starachowice.

Kilka tygodni temu walne zebranie członków klubu przyjęło rezygnację poprzedniego zarządu, na którego czele stała Beata Ciepluch i wybrano nowe. Dlaczego akurat teraz głównie byli sportowcy zdecydowali się na reaktywację działalności?

- Cały czas widzieliśmy, że w Starachowicach jest zapotrzebowanie na lekkoatletykę. Tym bardziej że aktualnie w całym kraju jest moda na bieganie. Docierało do mnie wiele pytań od rodziców, którzy chcieli, aby ich dzieci rozpoczęły treningi. Po pewnym czasie doszliśmy do wniosku, że warto przywrócić klub do życia. Myślę i jednocześnie mam nadzieję, że klub w nowych realiach będzie funkcjonował bardzo dobrze. Zarząd tworzą w większości bardzo doświadczeni zawodnicy, którzy znają ten sport "od środka". Wiedzą jak wygląda relacja na linii zawodnik - klub, czego potrzebuje zawodnik i czego potrzebuje klub. Jednocześnie w zarządzie potrzebne są osoby, które znają się na zarządzaniu, wiedzą jak pozyskiwać środki i sponsorów, żeby to wszystko dobrze funkcjonowało. Ważne, że wszyscy są chętni do działania - dodaje.

Na początku zmieniono to, co miało duży wpływ na powolne umieranie klubu. Zawodnicy nie trenują już tylko na stadionie i własnym małym obiekcie, ale w zmodernizowanej hali. W okresie zimowym młodzi biegacze mają zatem znakomite warunki do uprawiania lekkoatletyki. Już na początku pojawiła się spora grupa chętnych do trenowania, a co najważniejsze nadal pojawiają się nowe twarze.

- Na tę chwilę jestem zadowolony z tego, jak wyglądają nasze treningi. Stworzyliśmy optymalne warunki do ćwiczeń, mamy do dyspozycji dużą halę w I LO w Starachowicach. Początki zawsze nie są łatwe, ale wszystko idzie w bardzo dobrym kierunku. Na pierwszym treningu było 8 osób, a ostatnio trenowało już 17, więc grupa systematycznie się rozrasta - mówi z zadowoleniem prezes klubu.

Dawid Kubiec jest jednocześnie prezesem, trenerem i czynnym zawodnikiem. Sam jednak podkreśla, że nie boi się wyzwania i zapewnia, że wszystkie te funkcje da się ze sobą pogodzić. Jest sportowcem z długoletnim stażem i na pewno łatwiej mu się odnaleźć w nowych rolach.

- Sportowcy mają to do siebie, że umieją sobie rozplanować cały dzień tak, aby wystarczało czasu na wszystko. Paradoksalnie, im więcej jest zajęć, tym bardziej umiemy się zorganizować. Wszystko tak dograć, aby czas był na wszystko, na własny trening, na trening z zawodnikami, na regenerację, pracę w zarządzie i życie prywatne. Na razie treningi moje i z młodzieżą muszą być osobne, bo nie jesteśmy jeszcze na tym samym etapie. Kiedy wspominałem o 2014 roku, właśnie wtedy trenowaliśmy razem z zawodnikami, bo byliśmy na tym samym etapie i byliśmy w stanie trenować razem. W tej chwili mamy do czynienia z młodymi, nowymi zawodnikami i najpierw muszą zdobyć staż treningowy - zapewnia.

Biegać może praktycznie każdy, ale są tacy zawodnicy, którzy mają do tego sportu wyjątkowe predyspozycje. Nie są one zależne od samych zawodników, ale od ich genów. Niemniej jednak jest to tylko połowa sukcesu. Druga, to ciężka praca i wytrwałość, która zawsze przynosi pozytywne efekty.

- To czy ktoś ma zadatki na biegacza, można zauważyć od razu. Nawet nie trzeba patrzeć na to, jak ktoś biega, a wystarczy ocenić jego warunki somatyczne. Kiedy są zawodnicy wysocy, mają długie nogi, to od razu widać, że mają "papiery na bieganie". Chociaż wcale nie jest to regułą, bo wysocy zawodnicy predysponowani są do biegów na długich dystansach, a niżsi mają duże szanse być dobrymi sprinterami. To są dobre początki, a później trzeba pracować nad techniką. Tak naprawdę w sporcie sukces osiągają najwytrwalsi. Nawet jeśli ktoś na początku odstaje a będzie ciężko pracował, to może zniwelować te straty i stać się naprawdę bardzo dobrym zawodnikiem - twierdzi D. Kubiec.

Juventa-Kobex treningi wznowiła stosunkowo niedawno, ale zawodnicy mają już za sobą pierwszy start w klubowych barwach. W miniony weekend starachowiczanie wystartowali w biegach niepodległościowych w najbliższym regionie. To jednak nie jest pierwszy cel, jaki postawiły przed sobą władze klubu.

- Za pierwszy, podstawowy cel postawiliśmy sobie wyselekcjonowanie grupy, która będzie trenowała regularnie. Na tej grupie będziemy się wówczas koncentrować, szkolić ją i przygotowywać do prawdziwego lekkoatletycznego treningu. Najpierw musi być prowadzenie, muszą nauczyć się pewnych rzeczy, jakie wykonuje się na treningu, a później możemy dopiero wprowadzić prawdziwy, zasadniczy trening lekkoatletyczny. Naturalnie w dalszej kolejności chcemy startować w zawodach. Już w marcu odbędą się Mistrzostwa Województwa Świętokrzyskiego w Biegach Przełajowych i myślę, że to będzie pierwszy z większych sprawdzianów dla naszych zawodników. Wtedy ocenimy co udało się zimą wypracować.

Za treningi odpowiedzialni są byli i obecni, utytułowani zawodnicy, prezes Dawid Kubiec i sekretarz klubu Agata Wzorek, która nie tak dawno sukcesy sportowe odnosiła pod panieńskim nazwiskiem Dróżdż. Jako pierwsza starachowiczanka wywalczyła medal Mistrzostw Polski Seniorów. Trzy lata z rzędu zdobywała brązowy medal na dystansie 3000 metrów z przeszkodami. Swoje doświadczenie trenerzy będą teraz chcieli przekazać dzieciom i młodzieży.

- Mam nadzieję, że to będzie nasza przewaga. Chciałbym, żeby młodzież widziała, że ciężką pracą i treningami można dojść do sukcesów. Sport daje duże możliwości i dużo satysfakcji. Nie mówię nawet o samym wygrywaniu, ale także o tym, że można zwiedzić wiele ciekawych miejsc w całym kraju czy też za granicą. Agata Wzorek swego czasu biegała w Japonii reprezentując Polskę. Ja również miałem na swoim koncie epizody w kadrze, Wojciech Jarosz startował w Mistrzostwach Świata biegając z Adamem Kszczotem, z orzełkiem na piersi występowała także Ewa Czeczot. Nasz klub jest bardzo dobrym przykładem, że zawsze można się wybić i odnosić sukcesy. Bartosz Wierzbiński był Mistrzem Polski juniorów młodszych na 100 metrów, gdzie naprawdę warunki do treningów były ciężkie, bo u nas nie ma bieżni tartanowej. W tej chwili dla młodzieży warunki będą lepsze. Co prawda profesjonalnej bieżni nie ma, ale z tego co wiem, w planach jest stadion tartanowy, więc za parę lat będą idealne - przekonuje Dawid Kubiec.

Do dzisiaj kiedy mówimy Juventa-Kobex nadal myślimy o Adamie Dziku. Był to człowiek instytucja. Trenował młodzież, ale jednocześnie zarządzał klubem będąc jego prezesem. Nie zawsze styl jego pracy na pierwszy rzut oka mógł się podobać, bo duży nacisk stawiał na dyscyplinę, ale osiągane sukcesy wynagradzały cały trud. Adam Dzik zawsze powtarzał: "sportowcem się bywa a człowiekiem się jest", a cytatem, który przylgnął do niego jest: "wszystkie leki tego świata nie zastąpią ruchu". Te słowa w pełni charakteryzują zarówno jego samego, jaki styl jaki wprowadził do klubu.

- Treningi z Adamem Dzikiem dały mi to, że jestem w tym miejscu, w którym jestem. Trener zaszczepił we mnie pewne zasady, które są ważne w życiu sportowca, ale przede wszystkim w zwykłym życiu codziennym. Najważniejsze dla niego było wychowanie i dyscyplina. Jak to było dobrze realizowane, to i trening szedł na 100 procent i przynosił efekty - zapewnia nowy prezes Juventy-Kobex.

(mp)

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ