reklama

Jest żywą legendą trójboju!

Jarosław Olech niepokonany od 2002 roku!

Informacje sportowe

Jest żywą legendą trójboju!

Jarosław Olech niepokonany od 2002 roku!

 

Reprezentujący Wikinga Starachowice, Jarosław Olech zdobył 14 listopada br. 16. z rzędu tytuł Mistrza Świata w Trójboju Siłowym, a przy okazji pobił dwa rekordy. Każde określenie jego wyczynów wydaje się nie takie, nie odpowiednie, "za małe", on po prostu to zrobił!!!

"Nikt mu tego nie zabierze, po prostu sam sobie to wyrwał!" - tymi słowami w 2003 roku Włodzimierz Szaranowicz skomentował złoty medal Adama Małysza podczas Mistrzostw Świata w we włoskim Predazzo. Pasują idealnie do ostatniego sukcesu starachowiczanina, Jarosława Olecha, bo o tym, że jest najlepszy piszemy od lat. Od 2002 roku nikt nie jest w stanie mu zagrozić, dlatego walczył sam ze sobą i... wygrał! Pokonał siebie sprzed czterech lat i ustanowił dwa nowe rekordy świata!

Jeśli sportowiec jest na świecie niepokonany od blisko 16 lat, rokrocznie zdobywa tytuły najlepszego zawodnika globu, a w międzyczasie wywalczy trzy złote medale World Games czyli igrzysk sportów nieolimpijskich, to w każdych zawodach z jego udziałem jest murowanym faworytem. Jarosław Olech już od kilku lat reprezentuje barwy starachowickiego Wikinga i cały czas jest w bardzo wysokiej formie, ale jednocześnie pozostaje bardzo skromnym człowiekiem i do każdego startu podchodzi z dystansem. Zapowiada walkę o złoto, ale wie, że to jest tylko sport i łatwo nie będzie. Dlatego też kiedy 14 listopada br. w Pilznie walczył po raz 16. z rzędu o tytuł Mistrza Świata był niezwykle skoncentrowany i z respektem patrzył na rywali.

Rywalizacja tradycyjnie rozpoczęła się od przysiadu. Zanim emocje sięgnęły zenitu i na podeście pojawili się czołowi zawodnicy, zmagania zakończyli już ciężarowcy z "niższej półki". Z każdym kolejnym podejściem emocje narastały. Olech zaczął od 345 kilogramów i zaliczył próbę bez większego problemu obejmując prowadzenie. W następnym podejściu poprawił swój wynik o 15 kilogramów, a w ostatniej próbie atakował 380 kilogramów, co było rekordem świata. Sędziowie jednak tego wyniku nie zaliczyli, uznając, że był tzw. "niedosiad". Niemniej zwycięstwo naszego zawodnika nie podlegało dyskusji, bowiem drugi w kolejności Rosjanin, Sergei Gaishinetc osiągnął "tylko" 337,5 kilograma.

- Atakowaliśmy rekord świata, ale sędziowie uznali, że był "niedosiad". Ja nie widzę jak to wygląda podczas startu. Złożyliśmy protest, ale nie został on uwzględniony. Widocznie tak było, nie mnie to oceniać - komentuje Jarosław Olech.

To właśnie z Rosjaninem i reprezentantem Kazachstanu Andreyem Prokopenko Polak walczył o końcowe zwycięstwo. W wyciskaniu sztangi na ławce Jarosław Olech zaliczył wszystkie trzy podejścia. Zaczął od 210 kilogramów, a następnie zaliczył 215 i 220. Był to jednak dopiero czwarty rezultat, bo wygrał Kazach, a Rosjanin był dopiero 8. i praktycznie wyłączył się z walki o końcowe zwycięstwo.

W martwym ciągu zawodnik Wikinga zaczął od bezpiecznej wagi, 295 kilogramów. Zaliczył to podejście bez problemów, ale nie był to najwyższy wynik po pierwszej serii. Reprezentant Kazachstanu zamierzał jeszcze podjąć rękawice, choć zaczął od tego samego ciężaru co Polak. Lepsi byli na początku inni reprezentanci, którzy w walce o końcowe zwycięstwo już się nie liczyli. W drugim podejściu Olech zaliczył 310 kilogramów i był już pewny wygranej. Kazach zakończył zmagania na wyniku 312,5 kilograma, co otworzyło naszemu zawodnikowi drogę do rekordu świata. Nie obawiając się już przegranej w zawodach, Jarosław Olech mógł próbować pobić rekord świata. Zadeklarował 328 kilogramów i zaliczył to podejście! Od wtorku to jest właśnie nowy rekord świata! Podobnie zresztą jak w całym trójboju siłowym. Wynik 908 kilogramów, to poprawienie rekordu z 2013 roku, o 3 kilogramy, stary rekord należał również do Jarosława Olecha.

- Start należy uznać za udany. Przygotowania również przebiegły nam bez większych problemów. Zawody się ułożyły tak, że pojawiła się okazja do bicia rekordów świata i to nam się udało. Bardzo cieszy tak udany występ - powiedział GAZECIE Arkadiusz Staszewski, trener Wikinga.

- W takich zawodach zawsze pojawia się stres. Może podczas prób tego nie widać, bo jednak lata doświadczenia dają dużo i potrafię opanować nerwy, ale nigdy nie jestem pewien niczego do końca. Do tej pory głównie rywalizowałem z Rosjaninem, teraz doszedł Kazach i zrobił bardzo dobry wynik. Gdyby zaliczył wszystko, to byłoby naprawdę ciężko. Mogę się spodziewać, że w przyszłym roku będzie mi już bardzo poważnie zagrażał - dodał J. Olech.

(mp)

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ