reklama

Kto stracił a kto zarobił na wodzie?

Mieszkańcy niezadowoleni

 

Zapowiedź dwudniowej przerwy w dostawach wody wymusiła nagromadzenie zapasów, w co się dało, wszak był to świąteczny weekend. Bardziej przezorni zapewnili sobie zapas wody pitnej. Zakłócenia okazały się jednak mniej dotkliwe albo wcale ich nie było i co?

Komunikat był jasny: w sobotę i niedzielę (11 i 12 listopada br.) mogą wystąpić przerwy bądź zakłócenia w dostawie wody. Tymczasem u większości mieszkańców przez cały ten czas nie wystąpiły nawet chwilowe zakłócenia, ale były dzielnice, gdzie wody nie było nawet do poniedziałku do godziny 12.00.

- Fajnie, że komunikat wydano odpowiednio wcześniej i można było się przygotować. Awaria miała nastąpić w weekend, a do tego był to weekend świąteczny, dlatego postanowiliśmy się zabezpieczyć. Nalaliśmy wodę do wszystkich garnków, wiaderek i do wanny. Kupiliśmy też kilkanaście butelek wody, aby móc ją gotować. Udało nam się zabezpieczyć, chociaż mąż w piątek miał już problem z kupieniem zwykłej wody w sklepie, bo chyba nie tylko my chcieliśmy się zabezpieczyć. Tylko po co? Już w sobotę byłam zdziwiona, że woda cały czas jest. W niedzielę to samo. Kupioną wodę wykorzystamy, ale tej z wiaderek, wanny i garnków? Zdaje sobie sprawę, że to była wyjątkowa sytuacja, ale nie można było tego jakoś przewidzieć? Ponieśliśmy dodatkowe, niepotrzebne koszty - mówi GAZECIE pani Justyna z osiedla Południe.

Okazuje się, że w innych rejonach miasta mieszkańcy mieli zupełnie inny problem.

- O.K., rozumiem, remont siła wyższa. Ale w niedzielę, po godz. 20.00 woda winna być, tak brzmiał komunikat. Zadzwoniłem na numer telefonu podany w komunikacie i pan z wodociągów powiedział mi, że wody na ul. Wojska Polskiego nie ma i do rana nie będzie. Dlaczego, nie wie, bo to nie wodociągi robią remont tylko inna firma. Jaki zatem był sens podawania w komunikacie numeru telefonu do wodociągów skoro nie wiedzą, kiedy awaria zostanie usunięta? Nie spodziewam się merytorycznej odpowiedzi ze strony UM, z całą pewnością mogę domniemać, że winne będą niesprzyjające warunki pogodowe, trudne do przewidzenia utrudnienia i zmowa tajemnych sił - mailuje nam z nutką ironii pan Paweł, mieszkaniec ulicy Wojska Polskiego w Starachowicach.

O komentarz zwróciliśmy się do PWiK i jest odpowiedź.

- (...) Zarząd Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji Spółka z o.o. informuje, że przerwy i zakłócenia w dostawie wody nastąpiły w Starachowicach i u części odbiorców w gminie Brody w związku z pracami prowadzonymi na magistralnej sieci wodociągowej przez Przedsiębiorstwo Usługowo-Handlowe BAKAMA - wykonawcę budowy ronda przy ul. Szkolnej i Iglastej w Starachowicach. Pracownicy Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji Spółka z o.o. nie uczestniczyli w pracach przy w/w inwestycji, natomiast byli w gotowości do otwierania dopływu wody bądź jej zamykania na wniosek wykonawcy tj. Przedsiębiorstwa Usługowo- Handlowego BAKAMA. Ze względu na opóźnienie prac w/w wykonawcy zakłócenia i przerwy w dostawie wody nastąpiły również w dniu 13 listopada br. Numery telefonów 41 274 53 24 oraz bezpłatny 994, które umieszczone zostały w komunikacie Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji Spółka z o.o. są czynne całodobowo, odbierane przez pracowników. Podane w/w numery telefonów umożliwiły uzyskanie numeru do wykonawcy, który posiadał wiedzę o aktualnym postępie prac i terminie ich zakończenia. Możliwość wznowienia dostawy wody była uzależniona od zakończenia prac przez wykonawcę robot, tj. Przedsiębiorstwo Usługowo-Handlowe BAKAMA. Przedsiębiorstwo zapewniło wodę w woreczkach odbiorcom, którzy nie zaopatrzyli się w wodę na bieżące potrzeby w czasie planowanych przerw w jej dostawie oraz tym odbiorcom, którzy 13 listopada br. zgłaszali potrzebę zabezpieczenia w wodę na bieżące potrzeby - napisano w przesłanym do GAZETY piśmie, sygnowanym przez prezesa PWiK, Piotra Nowaka.

Dowiedzieliśmy się też, że z uwagi na charakter prowadzonych prac, nie było możliwe dokładne przeanalizowanie, gdzie dokładnie i w jakiej formie wystąpią zakłócenia w dostawie wody.

Przypomnijmy, że pierwotnie przerwy miały nastąpić w środku tygodnia, ale znacznie utrudniłoby to pracę w zakładach, szkołach, przedszkolach etc. Weekendową zapowiedzią zachwyceni natomiast nie byli chociażby właściciele lokali gastronomicznych czy domów weselnych. Mieszkańcy natomiast zrobili zapasy, za które zapłacą zużyciem wody, zaciskając zęby... (mp)

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ