reklama

Na innych łamach

"Gość Niedzielny" nr 42

Premier Beata Szydło w rozmowie z Bogumiłem Łozińskim nie ukrywa: "Nie jestem feministką" (tytuł wywiadu). I nią nie będzie, gdyż kobiece środowiska nie pomagają wcale kobietom.

"Proszę zwrócić uwagę, że mimo bardzo ostrych, czasem brutalnych ataków na mnie żadna feministka nigdy nie stanęła w mojej obronie. Uważam, że feministki powinny umieć stanąć po stronie wszystkich atakowanych kobiet, nawet tych, z którymi się nie zgadzają." Opozycja zarzuca B. Szydło, że jest sterowana przez Jarosława Kaczyńskiego. Pani premier nie zaprzecza, że się z nim konsultuje. Przecież Polską rządzi dziś PiS wraz z koalicjantami. J. Kaczyński, jako prezes partii, jest zatem liderem zaplecza parlamentarnego dla rządu. Stabilne rządy są właśnie możliwe dzięki niemu. "Całym swoim życiem Jarosław Kaczyński udowodnił, że potrafi doprowadzić nasze środowisko do władzy i, co więcej, jestem przekonana, że dzięki niemu będziemy rządzić przez następną kadencję. /.../ 8 lat w opozycji przepracowaliśmy bardzo intensywnie, do wyborów szliśmy gotowi na przejęcie władzy i od pierwszego dnia przystąpiliśmy do realizacji naszych zobowiązań. Mamy duże poparcie z powodu reform, które już zrealizowaliśmy, przede wszystkim 500 Plus. Mateusz Morawiecki wprowadza plan gospodarczy, który przynosi świetne rezultaty. Ludzie mają pracę. Zaczynają żyć godnie. PiS jest postrzegany jako ugrupowanie, które daje gwarancję bezpieczeństwa. Biorąc pod uwagę to, co dzieje się na świecie i w Europie, Polska jest bezpieczna. Myślę, że ludzie popierają nas także z tego powodu, że dotrzymujemy słowa, że jesteśmy przewidywalni. Czasem popełniamy błędy, nikt nie jest od nich wolny, ale konsekwentnie realizujemy to, do czego się zobowiązaliśmy. Mamy świetnych fachowców, ludzi oddanych sprawie. Przywracamy sprawiedliwość społeczną, np. przez działania komisji weryfikacyjnej ds. reprywatyzacji. Kładziemy nacisk na patriotyzm." PiS nie daje się zwieść sondażom. Stawia na pracę i pokorę. Prowadząc prospołeczną politykę, stara się dbać zarówno o kobiety, jak i o mężczyzn. W pakiecie zadań do realizacji ma i reformę sądownictwa, i zmiany w ustawach dotyczących trudnych kwestii moralnych, jak znalezienie rozwiązań dotyczących aborcji, in vitro, czy przemocy. Jeśli chodzi o nią samą, B. Szydło jest przeciwna aborcji eugenicznej. Chciałaby ponadto, żeby wszystkie niedziele w handlu były wolne. Tyle że głos drugiej strony też się dla niej liczy.

"Przegląd" nr 42

"PiS buduje państwo frontowe" – twierdzi prof. Stanisław Bieleń, rozmówca Krzysztofa Pilawskiego. Chce, aby Polska była amerykańskim bastionem w Europie. W rzeczywistości natomiast może nam pozostać jedynie rola wykonawcy woli potężnego mocodawcy, a przez to państwa stale narażonego na konfrontację jak nie z jednym to z drugim sąsiadem.

"Obawiam się, że motyw antyniemiecki pojawiający się w polskiej polityce jest inspirowany zza oceanu. Stany Zjednoczone zabiegają o utrzymanie hegemonii w Europie. To się nie zmienia wraz ze zmianą prezydenta, bo elity amerykańskie z jednej strony atakują Rosję, by ograniczyć jej ekspansję i wpływy, z drugiej zaś blokują Niemcy, które są tradycyjnie zainteresowane współpracą z Moskwą. Dla USA Niemcy są wyzwaniem – jeśli staną się liderem Europy, to nie Ameryka będzie się liczyć na naszym kontynencie, tylko Niemcy i Rosja. Nie wykluczam, że kwestia reparacji może mieć podstawy w takim zbliżonym do amerykańskiego myśleniu." Temat reparacji zaczyna psuć klimat w stosunkach Polski z Niemcami. Ba, może zmienić się nastawienie niemieckiego społeczeństwa do naszego kraju. Taka sytuacja bardzo odpowiada Rosji. Wpisuje się bowiem w jej politykę historyczną i antypolską propagandę. Na dodatek Polska już nie mówi, że niepodległa Ukraina jest gwarancją naszej niepodległości. Rządzący bardziej blokują integrację Kijowa z Unią Europejską niż ją wspierają. "To jest spójne z dystansowaniem się USA od obecnych władz na Ukrainie." Przestaliśmy dbać o spójność polityki zagranicznej. Towarzyszy temu katastrofalne myślenie wynikające z braku zrozumienia dzisiejszych współzależności. Że nie jesteśmy samodzielnym graczem na arenie międzynarodowej - państwem bardziej rozgrywanym niż rozgrywającym. "Po transformacji zabrakło pozytywnego określenia, w jakim miejscu jesteśmy, w jakim układzie sił chcemy funkcjonować, z kim chcemy budować partnerstwo strategiczne. Mieliśmy je z Niemcami, z Ukrainą, teraz trzymamy się Węgier". Nie poprawia wizerunku postępowanie z pomnikami Armii Czerwonej. Po niemieckiej stronie są zadbane, u nas za wszelką cenę chce się je zdemontować. Świadczy to o marnej kondycji psychologicznej i moralnej polskiego społeczeństwa, a przede wszystkim elit politycznych. "Nie rozumieją one, że zwycięstwo Armii Czerwonej nad Niemcami dało Polsce szanse przetrwania. Choć nie była to wolna Polska, stanowiła oparcie egzystencjalne dla narodu, który uciekł Hitlerowi spod łopaty. /.../ Tymczasem my rozbieramy pomniki żołnierzy radzieckich, prowadzimy politykę obrażania Rosji, zrzucamy na nią odpowiedzialność za wszelkie zło dokonane przez poprzednie rosyjskie formacje państwowe, edukujemy młodzież, w taki sam sposób kształtujemy społeczeństwo."

"Newsweek" nr 45

"Zabójczy pył", na który zwraca uwagę Dorota Romanowska, szkodzi wszystkim tkankom i narządom. Już co szósta osoba umiera z powodu zanieczyszczenia środowiska.

W 2015 roku smog zabił co najmniej 7,5 miliona ludzi na świecie. "To ponad dwa razy więcej, niż zmarło z powodu AIDS, gruźlicy oraz malarii razem wziętych, i ponad dziesięć razy więcej, niż zginęło w wyniku wojen, morderstw i aktów terroru /.../." W Polsce w 2013 r., cząstki zanieczyszczeń uśmierciły 1,6 tys. osób. Najpierw uszkadzają błony śluzowe dróg oddechowych, potem wywołują stan zapalny oskrzeli, sprzyjają rozwojowi i zaostrzeniu astmy. To dlatego wiele osób tygodniami ma przewlekłe infekcje. Pyły zaburzają transport tlenu. Niedotlenione narządy gorzej pracują, z czasem wywołują choroby serca, nerek, nowotwory. Nie oszczędzają nawet rozwijającego się w łonie matki płodu! Alergie, z którymi mamy do czynienia, mają swoje źródło m.in. w zanieczyszczonym powietrzu. Cząsteczki pyłu są świetnym nośnikiem dla pyłków roślin, sprzyjają więc rozwojowi alergii. Czyli to nie same pyłki brzozy lub traw są groźne, lecz połączone z cząsteczkami pyłu z zanieczyszczeń. Co trzeci chory na nowotwór płuc nie palił papierosów. Zachorował, bo oddychał zanieczyszczonym powietrzem. Szczególnie zagrożeni są mieszkańcy całej południowej Polski. Wystarczy kilka dni alertu smogowego, by więcej pracy mieli lekarze pierwszego kontaktu i kardiolodzy. Wtedy do szpitali jest przyjmowanych o 12 proc., więcej chorych z zawałem serca i o 16 proc., więcej pacjentów z udarem mózgu niż w dni, kiedy powietrze jest względnie czyste. Oddychanie zanieczyszczonym powietrzem sprzyja chorobom także u młodych zdrowych osób. Smog zaburza pracę mózgu, utrudnia koncentrację, wywołuje wahania nastroju i stany depresyjne. Może z czasem powodować kłopoty z pamięcią – demencję i chorobę Alzheimera. "Uczeni przez 11 lat śledzili stan zdrowia ponad 6,5 mln mieszkańców kanadyjskiej prowincji Ontario i wykazali, że osoby, które wiele lat mieszkały w pobliżu ruchliwych ulic, gdzie jest wysokie stężenie pyłów, zdecydowanie częściej niż pozostałe miały problemy z pamięcią. U co dziesiątej osoby dotkniętej demencją dolegliwość ta została wywołana właśnie przez zanieczyszczone powietrze."

"Polityka" nr 44

Kiedy sejmowa komisja śledcza ustala, jak mogło dojść do afery Amber Gold, rodzą się kolejne finansowe piramidy pozbawiające Polaków pieniędzy. Czarna lista komisji Nadzoru Finansowego nigdy nie była tak długa – alarmuje Adam Grzeszak w "Wilkach z kotłowni".

Kotłownie to telefoniczni doradcy, którzy naiwnym klientom proponują złote góry. "Jak taka kotłownia działa, dobrze pokazuje film "Wilk z Wall Street" z popisową rolą Leonarda DiCaprio." Kto ulegnie ludziom z kotłowni i zgodzi się zainwestować w jakiś instrument finansowy (akcje, surowce, kryptowaluty czy złoto) pieniędzy więcej nie zobaczy. Nie tylko zysków, również kapitału. Przez jakiś czas będzie je obserwował na ekranie komputera. Nawet przy wzrastających trendach ktoś zatelefonuje raz i drugi, żeby powiększyć depozyt, po czym wszystko rozpłynie się w sieciowej mgle. Klient się zorientuje, że to był przekręt, jak urwie się kontakt z firmą i doradcą. Ścigać oszustów niełatwo. Bo firmy brokerskie mieszczą się jak nie na Wyspach Marshalla, to Malediwach albo w Republice Vanuatu. Ostatnio polskich łowców zysku dokładnie wydrenowała firma Vortex Assets. I KNF niewiele mogła pomóc. Jedynie wpisała taką firmę na listę podejrzanych, z ostrzeżeniem dla innych amatorów łatwych pieniędzy. Czarna lista liczy już 180 pozycji. Co z tego, kiedy ludzie i tak powierzają oszczędności oszustom. "Typowa ofiara wyłudzenia na rynku finansowym to mężczyzna w średnim wieku, prowadzący z powodzeniem jakiś biznes, dysponujący zwykle sporymi oszczędnościami. Ma ochotę je pomnożyć, ale sam nie ma pojęcia o rynku inwestycyjnym. Daje się więc nabrać łowcom frajerów." Afera Amber Gold i liczne ostrzeżenia nie są w stanie powstrzymać wielu osób. Modne stały się kryptowaluty. Tzw. wydobycie wirtualnych monet i wirtualne ich pomnażanie. Polecając oczywiście przedsięwzięcie innym. Klasyczna piramida zatem. O ile Amber Gold budowano na realnej sieci placówek, o tyle dziś wszystko jest w sieci. Łatwiej zresztą w niej pozyskać klientów. No i koszty są minimalne. Niektórzy świadomie inwestują w piramidy finansowe. Zwykle te na początku działalności przynoszą profity. Amatorzy ryzyka wpłacają więc pieniądze, by błyskawicznie z zyskiem je wypłacić. Ale można się przeliczyć. Organizatorzy piramidy bywają szybsi i znikają jak bańka mydlana.

"Duży Format" nr 39

Suweren jeździ starym dieslem - informuje Jakub Ciećkiewicz. Mało kogo obchodzi, że przy tym "Cała Polska usuwa filtry" (tytuł tekstu).

Za usunięcie filtra rakotwórczych cząstek grzywna wynosi od 50 do 200 zł. Kto by się zatem tym przejmował. Tym bardziej że prawdopodobnie i tak auto przejdzie pozytywnie test w stacji diagnostycznej. Komputer pokładowy w przypadku zużytych filtrów zgłasza błąd, trzeba zatem filtr wymienić. Tyle że kosztuje kilka tysięcy. Z Allegro niewiele mniej. Toteż filtry się demontuje. W Polsce istnieje na to przyzwolenie społeczne. W krajach Europy Zachodniej, gdyby policja złapała taki pojazd, sprawa trafiłaby do sądu za celowe wprowadzanie związków toksycznych do środowiska. Diesel poza sadzą, emituje także niewidoczne nanocząsteczki, pokryte przez kancerogenne świństwa. "Dostają się do krwi, płuc i w konsekwencji zabijają. Polska jest rynkiem zbytu dla używanych samochodów. Co rok przybywa ich milion. Połowa to diesle. Handlarze chcąc uniknąć późniejszych sporów z nabywcami wycinają coraz słabiej działające filtry. Zrobił się z tego cały przemysł. "Berlin, Paryż, Londyn, Oslo, Bruksela, Ateny zakazały dieslom nie spełniającym najostrzejszych norm emisji wjazdu do centrów. Burmistrzowie największych europejskich metropolii zaapelowali do producentów, by do 2025 roku zrezygnowali z silników wysokoprężnych. Jak dotąd zareagowały Volvo i Renault." W Polsce filtry się dalej wycina. "Profesja wycinacza jest przyszłościowa, gdyż filtry będą montowane również w samochodach benzynowych. Nie da się wyliczyć tego, ile osób zabijają spaliny samochodowe. "Można tylko powiedzieć, że część z ogólnej liczby ofiar smogu, która według jednych szacunków wynosi w Polsce 40 tys. zgonów rocznie, a według drugich 26 tys. /.../." Spaliny bowiem są substancjami o udowodnionym działaniu rakotwórczym. Na dodatek w centrach dużych miast spaliny mogą stanowić w szczycie od 50 do 60 proc. zanieczyszczeń. Samochody są więc gorsze od energetyki! To one wywołują w Krakowie latem tzw. smog kalifornijski. W przeciwieństwie do kominów, dymią przy naszych nosach. Wojna wydawana gratom jest z góry przegrana. Ostatnio wprowadzenie ekostref do centrów Krakowa, Poznania, Wrocławia i Gdańska zablokowali posłowie PiS i Kukiz`15. "Wybronili" suwerena i jego używane auto z silnikiem diesla.

"Nie" nr 41

Mateusz Balcerek w "Chuliganach Kaczyńskiego" wyjaśnia, po co PiS – owi pseudokibice. Za obecnych rządów mają się bowiem zupełnie nieźle.

Prawica porównuje ich nawet do kombatantów walczących z komuną. Ba, prokuratura zupełnie ignoruje mowę nienawiści chuligańskich środowisk. Policja z kolei ma związane przez polityków ręce. Zrezygnowała ze szkoleń na temat nienawistnych symboli. Bo falanga oraz krzyż celtycki zostały wykreślone z listy symboli nawołujących do nienawiści. Pseudokibice czują się bezkarni właśnie z powodu retoryki władz państwowych. Do tego stopnia, że "podczas ataków na policjantów lub niewinnych ludzi wrzeszczą; "Teraz ten kraj należy do nas!" Tak zdarzyło się w poznańskim tramwaju na przykład. Skąd pobłażliwość dla środowiska pseudokibiców? "Hipotez jest wiele. Pierwsza zakłada, że prezes Kaczyński jak ognia boi się podziału na prawicę mniej lub bardziej skrajną. Jego zdaniem prawica jest jedna. /.../ Dlatego postanowił on wyciągnąć dłoń do narodowców i pseudokibiców. Druga zakłada, że PiS potrzebuje młodych ludzi na własnych manifestacjach, aby te były "jakościowo" lepsze. /.../ Maszerujący chłopcy prawicy to coś, co faktycznie działa na sfrustrowaną polityczną poprawnością i arogancją poprzedniej władzy młodzież. Według innej teorii bojowo nastawiona młodzież ma być idealnym materiałem do Wojsk Obrony Terytorialnej /.../. Tryskające testosteronem niezbyt bystre chłopaki są idealnymi kandydatami na mięso armatnie i do rozpraszania antyrządowych manifestacji. /.../ Najbardziej przerażająca – jednocześnie bardzo realna – hipoteza zakłada, że chuligańskie bojówki są potrzebne do tego, co władzy nie wypada robić. Jeśli ktoś zgłosi legalną antyrządową manifestację, policji nie wypadałoby jej rozgonić. W takiej sytuacji kibole są idealnym wyjściem. Również do zastraszania niepokornych polityków pseudokibice się nadadzą. /.../ Nadchodzi renesans stadionowego bandytyzmu" – podsumowuje autor.

wybrała /ewa/

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ