reklama

Nasz telefon

Pracują dla pacjenta

- W szpitalnej przychodni – jak chyba w żadnej innej – pracują wyjątkowo profesjonalne osoby. Ze zrozumieniem przyjęły moje zgłoszenie o konieczność przewiezienia karetką do poradni specjalistycznej niepełnosprawnej seniorki. Nie musiałam przyjeżdżać na Bugaj, wystarczył telefon, jak przystało na XXI wiek! Ratownicy zjawili się punktualnie, znieśli z drugiego piętra pacjentkę, zadbali, by lekarz od razu ją przyjął, przewieźli na prześwietlenie, dzięki czemu wszystko trwało zaledwie godzinę. Dla osoby w podeszłym wieku nie jest to bez znaczenia. Tak wyobrażam sobie dobrze funkcjonującą służbę zdrowia – chwali starachowiczanka.

Sprawna pomoc

- Przy okazji medycznych konsultacji w szpitalu zaszła potrzeba poprawienia umocowania założonej na staw barkowy tzw. ortezy. Rodzina nie potrafiła sobie z tym poradzić, mimo instrukcji na opakowaniu. Osoba w punkcie ze sprzętem rehabilitacyjnym bez słowa się tego podjęła. Zrobiła to niebywale sprawnie i z uśmiechem, powołując się zresztą na swoje wieloletnie doświadczenie w tym względzie. Duża doza okazanej życzliwości zadziałała niczym balsam. A to w chorobie jest niebywale ważne, o czym każdy mający do czynienia z poszkodowanymi przez los powinien pamiętać. Pani z punktu rehabilitacyjnego nie mogę odmówić empatii – dzieli się spostrzeżeniami opiekunka seniorki.

Nie udało się

- Zachęcałaś "Gazeto" do korzystania w dni zaduszkowe z usług miejskiego przewoźnika, by ruch na ulicach był mniejszy. 31 października br., w przeddzień Wszystkich Świętych, poszłam więc na przystanek około godziny 17.30, żeby dostać się na cmentarz przy ulicy Iłżeckiej. Stałam przy "bazaltach" kilkanaście minut. Bez powodzenia. Autobus linii 17 nie dojechał, mimo że w rozkładzie figuruje. Wróciłam do domu jak niepyszna. Następnego dnia wyjechałam autem z garażu. Cieszyłam się, że w zaplanowanym czasie dostałam się wszędzie tam, gdzie chciałam. I jak tu dowierzać MZK? – pyta czytelniczka.

Funkcjonariusze "drogówki" niezastąpieni

- Byłam bardzo pozytywnie zaskoczona tym, co spotkało mnie w Dniu Wszystkich Świętych. Zazwyczaj odwiedzam groby wieczorem i zawsze, zarówno 1 listopada, jak i w Dzień Zaduszny, chodzę na cmentarz właśnie po zmroku. Byłam mile zaskoczona, gdy policjanci z Wydziału Ruchu Drogowego., którzy kierowali ruchem w okolicach cmentarza na Bugaju, nawet o tej porze pomagali również pieszym. Oświetlali teren sygnałami, a starszym ludziom przyświecali drogę latarkami. Rzadko można liczyć na taką ludzką życzliwość, dlatego chciałam im za pośrednictwem GAZETY serdecznie podziękować – powiedziała pani Elżbieta.

/ewa/

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ