reklama

Listopad

W ubiegły wtorek, poruszając się samochodem, pechowo trafiłem na około trzystumetrowy korek drogowy. Tak się jednak złożyło, że po kilkunastu minutach udało mi się opuścić sznurek aut i w krótkim czasie dotrzeć do domu. Na takie szczęście niekoniecznie mogli liczyć ci, którzy próbowali popołudniową porą w przeddzień Wszystkich Świętych dostać się na cmentarz przy ul. Radomskiej.

Nerwy, stres, a czasami może jakieś nieprzemyślane słowo lub gest. Nierzadko takie Nerwy, stres, a czasami może jakieś nieprzemyślane słowo lub gest. Nierzadko takie sytuacje mają niestety miejsce, kiedy próbujemy dotrzeć na cmentarz 1 listopada albo w okolicach tego święta. Czy to nie paradoks, że pomimo coraz większej ilości udogodnień w naszym życiu, pojawia się równie wiele problemów i przeszkód? Kiedyś wiele osób dojeżdżało na cmentarze autobusami i niekoniecznie był to najbardziej komfortowy środek transportu – ciasno, tłoczno, duszno. Obecnie znaczna większość z nas pod sam cmentarz stara się dojechać własnym samochodem, w związku z czym pojawiają się: długi czas oczekiwania w korku i mozolne szukanie wolnego miejsca parkingowego. W bagażnikach naszych pojazdów przywozimy znicze, kwiaty, wieńce, ale możemy je kupić również pod samym cmentarzem. Kiedyś domowymi sposobami wykonywano znicze, przygotowywano wiązanki. Dziś wybór mamy ogromny. W sklepach i przed samą bramą cmentarną możemy kupić wszystko, a nawet jeszcze więcej. Zdjęcia sprzed warszawskich nekropolii pokazują również sprzedawców pączków, miodu, lizaków, chałwy, różnego rodzaju orzechów, itp.

Przygotowania do dnia Wszystkich Świętych przestały zajmować dużo czasu i tym samym częściowo znika atmosfera i klimat wyjątkowego czasu pamięci o naszym bliskich zmarłych, rodzinie, znajomych, sąsiadach. Na pewno pozostał zwyczaj odwiedzania cmentarzy, ale czy czasami nie pozostaje on pustym gestem? Byle zapalić świeczkę, byle postawić kwiatek i szybko na kolejny grób. Codzienny pośpiech zniechęca nas do podjęcia tego niewielkiego trudu dotarcia na cmentarz i oddania pamięci tym, których nie ma już wśród nas.

Obserwując coroczne obchody dnia Wszystkich Świętych można potwierdzić, że zwyczaj wizyty na cmentarzu pozostał. Czy jednak nadal żywa jest cała tradycja tego dnia? Czy pojawia się jakieś wspomnienie, osobista zaduma i refleksja nad sobą? Z dala od pracy, polityki i wielu codziennych obowiązków dostajemy każdego roku pierwszy dzień listopada, kiedy możemy pomyśleć o tym, co jest najważniejsze i najcenniejsze. Czy z tego korzystamy?

Michał Walendzik

Radny Rady Miejskiej

radny.mw@gmail.com

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ