Bajkowe torty Anny

Wywiad GAZETY

W numerze

Bajkowe torty Anny

Wywiad GAZETY

 

Z "Cake Festival Poland 2017", który odbywał się w Katowicach, przywiozła srebrny medal. Jej okolicznościowy tort zdobył uznanie międzynarodowego jury. Nigdy nie myślała, że będzie tworzyć artystyczne torty, teraz nie wyobraża sobie innego zajęcia. Zapraszam na spotkanie z Anną Szkudlarską.

Anię pamiętam ze szkoły podstawowej. Roześmiana dziewczyna, która objawiała niesamowity talent z zakresu plastyki. Radziła sobie zarówno w rysunku, malarstwie, jak i rzeźbie, czym wzbudzała nasz podziw, a i delikatną zazdrość. Po podstawówce rozpoczęła naukę w III Liceum Ogólnokształcącym im. K. K. Baczyńskiego w Starachowicach.

- W liceum chodziłam do klasy o profilu językowym, szlifowałam język angielski - mówi Anna. - Nie udało mi się dostać na anglistykę. Potem kompletnie się przebranżowiłam i skończyłam technikum, klasę o profilu informatycznym. Tak więc mam tytuł: technik informatyk.

Anna kończyła szkoły, które kompletnie nie mają nic wspólnego z tym, co robi teraz. Jak zrodziła się jej pasja, która stała się zawodem?

- Ja zawsze coś piekłam. Na początku z siostrą, potem sama. Myśl o tym, że mogłabym zajmować się pieczeniem zaczęła się od tego, że piekłam torty na urodziny chrześniaka. Jak urodziłam drugiego syna, to siedząc w domu zaczęłam zastanawiać się, co dalej.

Wtedy zrodziła się myśl, żeby zacząć się rozwijać w kierunku cukiernictwa. Po otrzymaniu dotacji z Powiatowego Urzędu Pracy pojechała na kurs, który odbywał się w Warszawie. Szkoliła się pod czujnym i fachowym okiem Bożeny Sikoń, która jest idolem wielu cukierników w kraju. Podczas tego kursu namówiono ją, by wzięła udział w konkursie OFTA (Otwarty Festiwal Tortów Artystycznych). Pierwszą pracą dekoratorską, jaką wystawiła na konkursie, był tort tematyczny „Podróż po Europie” z flagami i charakterystycznymi budowlami danego kraju.

- Kurs odbywał się w marcu, konkurs w czerwcu. Jak pojechałam na ten konkurs, to mnie natchnęło, by otworzyć pracownię w Starachowicach. Nie ukrywam, że spory wpływ na moją decyzję miały zasłyszane tam opowieści osób, które już taką działalność miały. Poza tym, widząc, że wychodzi mi tworzenie tortów stwierdziłam, że to może będzie i mój sposób na życie. Takie połączenie przyjemnego z pożytecznym.

Choć nie zdobyła wtedy żadnej nagrody, to konkurs wspomina bardzo dobrze. Jak podkreśla, miała okazję rozmawiać z innymi ludźmi pracującymi w tej branży, a przede wszystkim poznała nowinki i techniki dekorowania. Po powrocie do Starachowic wystąpiła o dotację z Powiatowego Urzędu Pracy i w 2014 roku otworzyła swoją pracownię.

Pierwsze torty zaczęła robić na zamówienie rodziny i znajomych. Każdy był fotografowany, pokazywany dalej. I właśnie w ten sposób, za pomocą tzw. marketingu szeptanego, zaczęła zdobywać i rozszerzać grono klientów. Do tego doszła strona na popularnym portalu społecznościowym, gdzie Anna poprzez wstawianie fotografii zaczęła pokazywać to, co stworzyła.

- Najczęściej, jak ktoś przychodzi zamówić tort, to okazuje się, że słyszał od znajomych, że próbował u znajomych, że znajomi polecili - opowiada.

Anna Szkudlarska przygotowuje różnego rodzaju torty. Nie ukrywa, że jest to bardzo pracochłonne zajęcie.

- Najtrudniejsze i najbardziej pracochłonne są te przestrzenne, w 3D. Kiedyś robiłam autobus, samo jego wykańczanie zajęło mi około 10 godzin. To jest bardzo mozolna praca, bo zwraca się uwagę nawet na najmniejsze szczegóły. To jest rzeźbienie w cieście.

Torty, które robi, nie są klasycznymi ciastami. Ciasto należy schłodzić w specjalnych rantach, by zachowało kształt. Potem się je „tynkuje” i znowu chłodzi. Następnie nakłada się na niego masę cukrową, dekoruje. Czas wykonania takiego tortu kształtuje się od kilku do kilkunastu godzin. Wszystko zależy od wielkości, od kształtu. Nie rozrysowuje sobie projektu, ma go w głowie. Jeśli zamówienie dotyczy konkretnej, np. postaci bajkowej, w internecie dokładnie zapoznaje się z tym, jak ta postać wygląda. Liczy się każdy szczegół.

- Dostosowuję się do klienta, do tego jakie smaki ma mieć tort, jak ma wyglądać. Na początku jest pieczenie, potem jest obkładanie ganaszem, czyli polewą czekoladowo - śmietanową. Chłodzimy to, a następnie obkładamy masą cukrową. Masę się rozgniata i wałkuje specjalnym wałkiem. Fragmenty są często kolorowe, wtedy barwię je barwnikiem spożywczym. Następnie obkładam kształt i zaczynam w nim rzeźbić, dekorować.

Do tej pory była na kilku konkursach. W 2014 roku na OFTA w Warszawie, w 2016 w Katowicach na Cake Festiwalu, a w 2017 ponownie na obu festiwalach. Z tegorocznego w Katowicach przywiozła swoją pierwszą nagrodę, srebro.

- W tym roku na „Cake Festival Poland” miało być około 400 prac, dojechało 300. Ja sama dwóch tortów nie dowiozłam, bo już nie zdążyłam ich przygotować. Bo obok tego, co robię w ramach mojej pracy zawodowej, czyli realizuję zamówienia klientów, przygotowuję tort na konkurs. Ciężko to czasami pogodzić.

Konkurs podzielony jest na osiem kategorii. Jest tort okolicznościowy, ślubny, figurka mała, figurka duża, tort 3D, kwiaty fantazyjne, kwiaty botaniczne i osobny kategoria stworzona specjalnie dla dzieci. W tym roku najmłodszy uczestnik miał 4 lata. Na takim konkursie większość cukierników stanowią kobiety, jednak zdarzają się również mężczyźni. W każdej kategorii przyznawane są punkty, określające miejsce konkursowe. Prace są anonimowe, mają jedynie przyznane numery. Jury konkursowe jest międzynarodowe, trzy osoby są z zagranicy: mistrzyni z Włoch, z Czech i z Niemiec oraz trzy twórczynie tortów z Polski. Jurorki zwracają uwagę na estetykę, oceniają pomysł i wygląd, biorą pod uwagę ilość użytych technik. Ważne jest to, że nie może być elementów niejadalnych.

Starachowiczanka startowała w kategorii tort okolicznościowy. Tematyką pracy nawiązała do jesieni.

- Tu trzeba się wykazać wyobraźnią, bo organizatorzy nie narzucają tematyki. To jak tort będzie wyglądał i co będzie przedstawiał zależy ode mnie. To musi być przemyślany projekt, by zainteresować nim jury.

- Byłaś zaskoczona miejscem na podium?

- Och, bardzo - mówi Anna Szkudlarska. - Jak jechałam do Katowic, to naprawdę myślałam, że nic z tego nie będzie. Że sukcesem będzie brązowy medal. Gdy już przebiłam się przez ten tłum, gdy jury rozkładało karteczki z punktacją i jak zobaczyłam srebro, to muszę przyznać, że mnie zatkało.

- Ile trwała praca nad twoim tortem konkursowym?

- Na pewno same kolce jeża wbijałam ponad 11 godzin - mówi ze śmiechem.

. . .

Do pracowni cukiernika nie może każdy wejść. Trzeba mieć książeczkę Sanepidu. Ja zostałam wpuszczona tylko za drzwi, dalej nie miałam prawa wejść. Pracownia, którą Anna Szkudlarska stworzyła, musi spełniać odpowiednie normy.

- Ten lokal poszatkowany jest na osiem pomieszczeń. Jest korytarz, jest łazienka, przedsionek łazienkowy, pomieszczenie socjalne, magazyn, kuchnia, dekoratornia i pomieszczenie, gdzie wydaję gotowe torty - wymienia Anna.

Podobnie z produktami, wszystkie mają certyfikaty jakości i spełniają normy spożywcze. Atesty mają również sprzęty, które służą do cięcia masy, ciasta i dekorowania. A w pracowni znajdują się i wałki, i pędzelki, aerograf, a nawet skalpel.

. . .

Anna Szkudlarska ma dwóch synów: Patryka i Bartosza. Starszy syn, 11-letni Patryk już teraz wykazuje zdolności plastyczno-manualne. Myśli przestrzennie, co widoczne jest choćby podczas budowy konstrukcji z klocków LEGO. Patryk jest również podopiecznym Kazimierza Kopcia, do którego szkółki rzeźbiarskiej uczęszcza nie tylko podczas wakacji. Natomiast młodszy, 6-letni Bartosz też powoli zdradza talent plastyczny, a z plasteliny lepi różnego rodzaju figurki, które zachwycają jego mamę.

Obaj chłopcy zdradzają również zamiłowanie do kuchni. Patryk potrafi sam przygotować posiłek, a Bartosz z chęcią pomaga w kuchni.

Każdy wyjazd na konkurs, a także codzienna praca zajmują Ani bardzo dużo czasu. Jak sama przyznaje, gdyby nie zaangażowanie i pomoc męża i obu babć, nie dałaby rady. Gdy są zamówienia, ona musi siedzieć w pracowni, bo klient jest bardzo ważny. Ale ma spokojną głowę, bo wie, że chłopcy są pod dobrą opieką.

- W domu pieczesz?

- Nie - krótko odpowiada Anna. - Szczególnie na swoje urodziny - dodaje ze śmiechem. - W domu piekę torty tylko dla swoich synów. Jak to się mówi, szewc bez butów chodzi. Czasami siedząc w domu mówię, że zjadłabym jakiegoś placka. Wtedy odzywa się mój mąż, który każe mi siedzieć i odpoczywać.

Na prywatne pieczenie po prostu brakuje jej czasu. Pracuje cały tydzień, łącznie z sobotami, a w okresie komunijnym również w niedzielę. Czasami musi odmawiać klientom.

- Jestem w stanie przewidzieć, ile mogę zrobić. Wbrew pozorom, nie chodzi o wielkość tortu, bo czasami zdarza się, że ten mniejszy ma więcej ozdób. A np. weselne na setki gości, to osobny czas. Już wiem, ile fizycznie jestem w stanie zrobić, ile czasu to zajmie, dlatego zdarza się, że zapraszam klientów w innym terminie. Nie zapominajmy, że obok pracy, którą bardzo lubię, mam przede wszystkim dom, w którym czekają na mnie dzieci i mąż.



Pracuje sama i chwali to sobie. Związane jest to z przewidywalnością realizacji zamówienia, znajomością smaku czy proporcji. Nowości poznaje i doświadczenie wymienia wśród innych osób zajmujących się artystycznym dekorowaniem tortów, dzięki grupom tematycznym znajdującym się na jednym z popularnych portali społecznościowych.

- Masz pomysły na kolejne prace konkursowe?

- Nawet na dwie kategorie. Mam nadzieję, że wystarczy mi czasu, aby w dwóch wystawić torty.

- Aniu, rozmawiamy o twojej pracy, a ja nie zapytałam, jak prawidłowo nazywa się twój zawód?

- Prawidłowa nazwa pochodzi z języka angielskiego, to sugarcrafter. Na polski można to przetłumaczyć, jako ten, który rzeźbi w masie cukrowej.

- Wpisujesz prawidłową nazwę, czy piszesz po prostu cukiernik?

- Kiedyś tak pisałam, ostatnio wpisałam tego sugarcraftera. I podobno, ta nazwa wpisana jest już na listę zawodów w Polsce.

- Kiedykolwiek w życiu pomyślałaś o tym, że będziesz piec i dekorować torty?

- A w życiu. Ale nie żałuję. W tym zawodzie każdy dzień jest inny, a każdy tort to wyzwanie. Oczywiście jest i zmęczenie, i stres, ale to wszystko mija, gdy widzę efekt końcowy i zadowolenie moich klientów.

(zaz)

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ