Rozmowy ostatniej szansy?

Wokół Klinik Serca

Na okładce

Rozmowy ostatniej szansy?

Wokół Klinik Serca

 

Kolejny październikowy tydzień, to kolejne dni walki o przetrwanie Polsko - Amerykańskich Klinik Serca w Starachowicach. 

Kliniki Serca nie weszły do tzw. sieci szpitali, nie przyznano im kontraktu na kardiologię i chirurgię naczyniową uzasadniając, że północna część województwa jest odpowiednio zaopatrzona zarówno w oddziały kardiologii inwazyjnej, jak i chirurgii naczyniowej. Brak funduszy, który umożliwiałby dalsze funkcjonowanie spowodował zamknięcie Oddziału Chirurgii Naczyń. Natomiast leczenie pacjentów na Oddziale Kardiologii możliwie będzie tylko do końca października br. Załodze PAKS wręczono już wypowiedzenia umów o pracę.

Pracownicy i pacjenci Polsko - Amerykańskich Klinik Serca wciąż szukają jednak pomocy, by przetrwały ich miejsca pracy, a przede wszystkim istniała możliwości dalszego leczenia się w PAKS.

Wizyta u starosty

Delegacja personelu Klinik Serca oraz przedstawiciel pacjentów, Marian Gęborek przyszli do starosty. Chcieli rozmawiać o przyszłości PAKS.

- Najpierw od dyrektor Narodowego Funduszu Zdrowia dowiadujemy się, że zapotrzebowanie na usługi medyczne w naszym województwie pokryte jest ponad normę i wynosi 140 procent na kardiologię, 240 procent na naczyniówkę i dlatego nie ma dla nas pieniędzy - mówiły po wyjściu z gabinetu starosty pracownice PAKS. - A przed chwilą dowiedziałyśmy się, że kardiologia w szpitalu powiatowym będzie rozszerzana i że są zamiary uruchomienia oddziału chirurgii naczyniowej (...). Czujemy się oszukane.

- Widzimy, że Klinik nie zamyka się. ponieważ są niepotrzebne czy źle działają. Chcą je zamknąć przez rozgrywki polityczne, bo ktoś kogoś nie lubi (...). Ze Starachowic zostały wyprowadzone 24 miliony i nie wiadomo, co się z nimi dzieje. Gdyby te pieniądze zostały w szpitalu, to można to zrozumieć - podkreślały pielęgniarki.

W imieniu pacjentów głos zabrał Marian Gęborek, który zaznaczył, że pacjenci jeszcze wierzą w przetrwanie Klinik, dlatego jadą do Warszawy, by tam protestować przed budynkiem Sejmu.

- To jest morderstwo, to jest karygodne, że likwiduje się tę placówkę - mówił M. Gęborek. - Oszukuje się nas, otwierając jednocześnie w szpitalu taki sam oddział. Niech otwierają, ale nie kosztem Klinik.

Protest przed Sejmem

Około 60 osób pojechało Warszawy 10 października. Tego dnia odbywało się specjalne posiedzenie Sejmowej Komisji Zdrowia, które dotyczyło problematyki chorób kardiologicznych. Jednym z punktów posiedzenia była kwestia dalszego istnienia Polsko - Amerykańskich Klinik Serca.

Protestujący z transparentami przez trzy godziny stali przed budynkiem Sejmu wykrzykując hasła: "dajcie nam szansę", "wystarczy jeden podpis" czy "ocalcie Kliniki".

- Nadzieja umiera ostatnia - powiedziała GAZECIE Małgorzata Tarnopolska, pielęgniarka oddziałowa z AHP. - Uwierzę, że Kliniki przestaną istnieć, kiedy ostatni raz zgaszę u siebie w gabinecie światło.

Do protestujących wyszedł poseł Jacek Protasiewicz, przewodniczący Unii Europejskich Demokratów. Wysłuchał postulatów protestujących, dopytywał o strukturę Klinik Serca, przyjął także zaproszenie do Starachowic.

Debata o Klinikach na Komisji Zdrowia

W obradach Sejmowej Komisji Zdrowia udział wzięli nasi lekarze: Grzegorz Dzik i Krystyna Latała- Musiał, doradca Zarządu Polsko - Amerykańskich Klinik Serca Marian Mróz oraz będący przedstawicielem pacjentów, był prezydent Starachowic Zenon Krzeszowski. Przedstawiono argumenty za funkcjonowaniem placówki w naszym rejonie.

- Na 161 oddziałów kardiologii inwazyjnej w Polsce, różną formę finansowania, czy to poprzez wejście do sieci, czy też poprzez drogę konkursową, znalazło 159 oddziałów. Nie znalazło jej tylko dwa, Polsko - Amerykańskie Klinik Serca w Starachowicach i w Gdańsku. Co to za system, który ze 161 oddziałów likwiduje dwa? System jest wtedy, gdy wprowadza się twarde reguły i likwiduje się 30 czy 40 procent. Tu nie ma systemu - powiedział o przebiegu dyskusji na Komisji doktor Grzegorz Dzik.

Doktor Dzik przypominał też medialne wypowiedzi ministra zdrowia Konstantego Radziwiłła, który obiecywał, że bez kontraktu zostaną co najwyżej małe placówki, posiadające kilkanaście łóżek. Tymczasem starachowickie Polsko - Amerykańskie Kliniki Serca, to dwa piętra oddziałowe i parter, na którym znajdują się poradnie.

- Wiem, że są pewnie działania, by przy pomocy szpitala powiatowego odbudować chirurgię naczyniową. Taka współpraca z nami, jeśli chodzi o doświadczenie i infrastrukturę, jest możliwa. Oczekujemy z niecierpliwością, jak to dalej się potoczy. Co do kardiologii, jeszcze zobaczymy. Być może jakimś pomysłem jest aneksowanie kontraktów albo rozpisanie konkursów. Potrzebna jest do tego dobra wola, zarówno ze strony Narodowego Funduszu Zdrowia, jak i Ministerstwa Zdrowia - dodał doktor Grzegorz Dzik.

(zaz)

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ