Długa historia starachowickich Lwów

Amatorskie drużyny piłkarskie

Informacje sportowe

Długa historia starachowickich Lwów

Amatorskie drużyny piłkarskie

 

Kochają ten sport niemal ponad wszystko. Zebrali się ponad 20 lat temu, aby wspólnie i aktywnie spędzać wolny czas. Lata mijały, a pasja pozostała do dziś. Tak powstał jeden z symbolów amatorskiej piłki nożnej w naszym mieście - drużyna Lwy Starachowice.

Początki istnienia drużyny sięgają 1996 roku. To wtedy grupa przyjaciół i sympatyków piłki nożnej postanowiła się skrzyknąć i wystąpić w rozgrywkach drużyn amatorskich. Wtedy jeszcze nie wiedzieli, że ich pasja przetrwa tyle lat.

- Mieliśmy wtedy mniej więcej po około 15 lat. Chcieliśmy zebrać grupę ludzi i występować w turniejach i ligach amatorskich. Przez te wszystkie lata skład się zmieniał, ale do dzisiaj tych 8 - 9 zawodników zawsze mamy. Oczywiście różne są losy chłopaków, niekiedy idą na studia i wyjeżdżają, w ich miejsce przychodzą młodsi.. Tak to już jest. Chęć do grania oczywiście jest u mnie, mimo że minęło już 21 lat - mówi GAZECIE Albert Głazowski, jeden z założycieli Lwów Starachowice.

Pomysł powołania drużyny na początku był zabawą, ale z biegiem lat stał się częścią życia już dorosłych mężczyzn. Jak przyznaje Albert Głazowski, dzisiaj ciężej byłoby przetrwać tyle lat.

- To wszystko zaczęło się z chęci zabawy i aktywnego spędzania wolnego czasu. Wtedy nie było jeszcze tylu komputerów i różnego tego typu atrakcji. Dzisiaj, jeśli w tym samym wieku chcielibyśmy się zebrać, to na pewno wyglądałoby to gorzej. W naszej drużynie są ludzie, którzy kochają piłkę, dlatego staramy się trenować dwa razy w tygodniu i do tego dochodzą jeszcze mecze w weekend. W ciągu roku potrafimy rozegrać nawet 100 meczów - dodaje.

Skąd pomysł na nazwę drużyny?

- Przyznam się, że to ja wymyśliłem nazwę. Dlaczego Lwy? Pewnie dlatego, że my - jak lwy - jesteśmy silnymi zawodnikami (śmiech). Na osiedlu zmówiłem kolegów, zdzwoniliśmy się jeszcze za pomocą telefonów stacjonarnych, bo komórki nie były popularne i tak jakoś to wyszło. Do dzisiaj z tej grupy założycielskiej aktywnie gram tylko ja, ale już bardzo długo gra z nami Dariusz Miszczyk. Przez lata grali z nami także Marcin Janiak i Łukasz Grudziecki - mówi A. Głazowski.

Wspólne treningi, turnieje i zawody weszły już w krew piłkarzom-amatorom. Dzisiaj weekend bez meczu jest dla nich stracony. Piłkarze Lwów mogą być przykładem dla młodych ludzi, bo sami przyznają, że 20 lat temu warunki do gry były ciężkie, ale chęci nie brakowało. Dzisiaj jest zupełnie odwrotnie.

- Przez tyle lat wspólnej gry ciężko się teraz od tego odzwyczaić. Kiedy jest kiepska pogoda i nie da się grać, to człowiekowi siedzi to w głowie, jest jakaś pustka. Niemniej teraz w Starachowicach warunki do gry są zupełnie inne niż 20 lat temu. Powstały orliki, jest sztuczne oświetlenie i jeśli tylko się chce, to zawsze można pograć. Kiedyś tak dobrych warunków nie było, szukało się tylko kawałka trawnika, a dzisiaj, kiedy są, to chęci wśród młodzieży są mniejsze - twierdzi A. Głazowski.

Jak zachęcić dzisiejszą młodzież do uprawiania piłki nożnej z tak ogromną pasją?

- Jeśli ktoś do nas przyjdzie, potrenuje raz czy dwa, to na pewno mu się spodoba. Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze adrenalina podczas turniejów. Jak wygra się jakiś turniej, emocje są ogromne. I to nas napędza. Spotykamy się tez z podobnymi zapaleńcami jak my, razem dzielimy pasje. Dopóki nam zdrowie pozwoli, będziemy grać, bo chęci nie brakuje - deklaruje założyciel Lwów.

Kiedy zaczynali byli młodymi chłopcami, teraz są już dorośli. Jak zatem pogodzić zamiłowanie do piłki nożnej z codziennymi obowiązkami i codziennym życiem?

- Zawsze staramy się znaleźć czas, żeby wspólnie pograć. Moja żona to rozumie, chociaż przez lata różnie to bywało. Muszę się przyznać, że jak mam grać w niedzielę, to żonie trochę to przeszkadza. Jeśli jest to raz w miesiącu, to ok, ale jak częściej, to już nie jest tak dobrze, ale dajemy radę (śmiech) - dodaje Albert Głazowski.

Przykład Lwów Starachowice to idealny wzór do naśladowania dla młodych. Piłkarze-amatorzy są dowodem na to, że jeśli tylko się chce, to zawsze można realizować swoje pasje.

Lwy to nie jedyna drużyna amatorska w Starachowicach i jak pokazują ostatnie lata zapotrzebowanie na tego typu rozgrywki jest bardzo duże. Każdą drużynę, która chciałaby również pochwalić się swoją historią zapraszamy. Łamy "Gazety Starachowickiej" są dla WAS!

(mp)

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ