Hutnicy, młynarze i piłkarze

Z kart historii miasta (153)

W numerze

Hutnicy, młynarze i piłkarze

Z kart historii miasta (153)

 

Rodzina Brzozowskich od siedmiu pokoleń współtworzy historię naszego miasta,

Brzozowscy pojawili się w Wierzbniku w pierwszej połowie XIX wieku. Protoplasta rodu – wykwalifikowany pracownik Wojciech Brzozowski – przybył na te tereny z Warszawy w okresie budowy „ciągu fabryk żelaza nad rzeką Kamienną”. Możemy przypuszczać, że był pracownikiem zakładów starachowickich lub michałowskich. Zmarł w 1844 r.

Jego syn – Wincenty (1818-1881) był pracownikiem zakładów michałowskich, czyli zespołu walcowni i pudlingarni w Michałowie. Obiekt ten powstał w 1836 r. dzięki przekształceniu istniejących wówczas fryszerek i szlifierni na pudlingarnię i walcownię, w których obrabiano głównie „gąski” żelaza przywiezione z Zakładu Wielkopiecowego w Starachowicach. Zakłady Michałowskie w najlepszym okresie zatrudniały 150 pracowników i wyrabiały 6 milionów półproduktu żelaznego rocznie.

Wincenty ożenił się z Katarzyna Kowalską, „panną w mieście Wierzbnik zamieszkałą”. Małżonkowie doczekali się ośmiorga dzieci. Trudno dziś ustalić, w którym momencie, ale wiadomo, że Wincenty z hutnika stał się młynarzem. Został właścicielem (a może i budowniczym) osady młynarskiej na rzece Młynówce w Wierzbniku. Był to pierwszy – patrząc od strony biegu rzeki – z trzech młynów na tej rzece. Za nim był młyn Juszczyka, a na końcu – młyn Łuczkiewiczów. Ponieważ dziś już nie ma młynów wodnych, przypomnę, że była to budowla z urządzeniem do przemiału ziarna na mąkę i kaszę, poruszanym za pomocą koła wodnego. Przy młynie znajdował się staw, który służył do spiętrzania wody rzeki i napędzania koła. Nawiasem mówiąc, przed I wojną światową służył również celom rekreacyjnym: w pogodne dni można było na nim popływać łódkami.

Po śmierci Wincentego interes przejął syn Leon (1858-1925), który całe życie był młynarzem. Jego młyn cieszył się powodzeniem wśród okolicznych chłopów. Leon pomnożył majątek żeniąc się z bogatą panną Karoliną Lucińską z Wierzbnika. Małżonkowie doczekali się aż dziesięciorga dzieci. Po śmierci Leona młyn przejął syn Wincenty (1883-1940). Był ostatnim z młynarzy w rodzinie.

Około godz.2.00 w nocy 25 VII 1933 r. powódź zniszczyła młyny wodne na Młynówce, po kolei wszystkie stawy i młyny, poczynając od młyna Brzozowskich. Zniszczeniu uległo również siedlisko rodzinne. Wincenty zdecydował się wówczas powrócić do rodzinnych tradycji hutniczych. Podjął pracę w Zakładach Starachowickich jako piecowy na Wydziale Martenów. Odbudował też zniszczony dom rodzinny. Był dwukrotnie żonaty. Druga żona nazywała się Marianna Kozłowska i pochodziła spod Suchedniowa. Mieli trzech synów. Zmarł na płuca w 1940 r.

Jego syn Zdzisław (1926-1993) pracował w Fabryce Samochodów Ciężarowych jako monter silnikowy. Był dobrym mechanikiem, cenionym i nagradzanym.

Fanom starachowickiego klubu piłkarskiego „Star” znany jest przede wszystkim jako dobry piłkarz, jeden z ulubieńców publiczności. Po zakończeniu kariery piłkarskiej trenował młodzież klubową. Zdzisław tradycje piłkarskie zaszczepił swojemu synowi Markowi, kierownikowi magazynu części samochodowych i byłemu zawodnikowi „Staru”, a ten z kolei swojemu synowi Pawłowi, nauczycielowi wychowania fizycznego i trenerowi „Juventy”.

Pan Marek, który udzielił mi powyższych informacji, mieszka wraz z żoną przy ulicy Młynarskiej na osiedlu „Młynówka”, w pobliżu miejsca, w którym kiedyś pracował młyn wodny.

Adam Brzeziński

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ