Starachowicki Anioł Dobroci

Wywiad GAZETY

 

Jest prezesem Okręgu Świętokrzyskiego Polskiego Związku Niewidomych i szefową terenowego koła PZN w Starachowicach. Doceniają ją nie tylko włodarze, ale również mieszkańcy, a przede wszystkim ludzie niewidomi. W roku jubileuszu swojej działalności, a tuż przed obchodzonym 15 października Międzynarodowym Dniem Białej Laski z IZABELĄ WAŁĘGĄ rozmawia Anna Ząbecka.

- Pani Izabelo, spotykamy się z dwóch powodów: pierwszy to pani jubileusz, drugi - przypadający w październiku Międzynarodowy Dzień Białej Laski. Gratuluję okrągłej rocznicy pani pracy dla osób niewidomych.

- Tak, w tym roku przypada jubileusz 10-lecia mojej pracy w Polskim Związku Niewidomych, w kole w Starachowicach, gdzie trafiłam jako osoba niepełnosprawna w 1993 roku. Od dziesięciu lat jestem prezesem tej organizacji, a od dwóch lat prezesem Okręgu Świętokrzyskiego PZN. Pracę dzielę na dwa etaty, tu, w naszym mieście i w Kielcach.

- Żeby prowadzić taką organizację, potrzeba dużo samozaparcia. Skąd pani czerpie chęć niesienia pomocy osobom niepełnosprawnym?

- Wynika to z tego, że jestem bardzo wyczulona na krzywdę ludzką, na niepełnosprawność i postanowiłam sobie w pewnym okresie swojego życia, że będę tym ludziom pomagać, na tyle, na ile będę mogła.

- Ile obecnie liczy Koło w Starachowicach i ile osób jest zrzeszonych w całym województwie?

- W Świętokrzyskiem około dwóch tysięcy osób, w Starachowicach organizacja liczy 120 członków, w tym 16 dzieci. Są w różnym wieku, od małych dzieci do osób mających ponad 80 lat.

- Chciałabym panią prosić o przybliżenie naszym czytelnikom informacji o działalności Związku.

- Polski Związek Niewidomych obchodził jubileusz 65-lecia, w Starachowicach istniejemy od około 50 lat. Mieliśmy trzy siedziby, z czego ta, w bursie przy ZSZ nr 1, jest naszą obecną. Świetnie układa nam się współpraca z samorządem, zarówno powiatowym, jak i miejskim. Chcę wspomnieć starostę Andrzeja Matynię, który zawsze był bardzo przychylny naszej działalności. Inni starostowie czy prezydenci również. Zaznaczę również świetną współpracę z obecnym prezydentem, Markiem Materkiem, który gości na każdej imprezie organizowanej w Starachowicach przez PZN oraz z panią starostą, Danutą Krępą, którą znam od dawna i która jest bardzo wyczulona na los i potrzeby osób niepełnosprawnych. Nie muszę się martwić o to, że nie ma funduszy na organizację imprez okolicznościowych. Zawsze znajdą się ludzie, którzy chcą nam pomagać. Zarówno instytucje, jak i osoby prywatne.

- Wspomniała pani, że zmieniają się władze, a Polski Związek Niewidomych trwa i nie ma problemów. Czy to jest ta droga do sukcesu, umiejętność porozumienia z każdym, bez zwracania uwagi na opcje polityczne?

- Władze się zmieniają, ale los osób niepełnosprawnych jest niezmienny. Myślę, że przychylność bierze się stąd, że moja, nasza działalność jest transparentna. Umiem się z każdym dogadać i chcę się z każdym dogadać. I oby tak było dalej.

- 15 października jest Międzynarodowym Dniem Białej Laski. Planują państwo uroczystości?

- Jak, co roku planujemy dużą uroczystość. U nas, na stołówce, będzie około 80 osób, zaproszone są władze miejskie i Starostwa, wojewoda, przedstawiciele PCPR, a także prezes Zarządu Głównego PZN.

- Czyli przychylne Związkowi osoby?

- Tak. Chciałam wspomnieć, że od sześciu lat współpracuję z PCPR, zasiadam w komisjach do likwidacji barier. Powiatowe Centrum Pomocy Rodzinie też daje wsparcie członkom organizacji, osobom niepełnosprawnym. Ja z racji pełnionej funkcji, mogę ludziom coś podpowiedzieć, pomóc w wypełnianiu wniosków o dofinansowanie. Ludzie przychodzą do mnie, pytają o co i jak mogą się starać. Borykają się bowiem z niepełnosprawnością, nie wiedząc, że mogą udać się o pomoc do różnych instytucji. A z racji tego, że ja mam informacje z pierwszej ręki wiem, jakie warunki trzeba spełnić, by starać się o dofinansowanie, jaki jest katalog rzeczy potrzebnych dla osób niewidomych i słabowidzących, więc jestem takim pośrednikiem. Mam satysfakcję, że mogę pomóc, a ludzie się cieszą, że choć trochę poprawi się ich funkcjonowanie w tym świecie barier.

- Właśnie, bariery... Czy dostrzega pani zmiany w Starachowicach, czy miasto wychodzi naprzeciw potrzebom osób niepełnosprawnych likwidując je?

- Rozmawiam zarówno z Urzędem Miejskim, jak i Starostwem Powiatowym. Zauważam chociażby oznaczenia schodów, jest ich coraz więcej. „Mówiące” windy, które osobie niepełnosprawnej, niewidomej znajdującej się w urzędzie ułatwiają poruszanie się między piętrami. Nie wiem na jakim etapie jest sprawa tablic informacyjnych pisanych alfabetem Braille`a, ale myślę, że to się w niedalekiej przyszłości wyklaruje. Kolejna sprawa, coraz więcej autobusów niskopodłogowych, to również duże ułatwienie w codziennym funkcjonowaniu. Krawężniki, chodniki. Remonty uwzględniają potrzeby osób niepełnosprawnych, niewidomych. Oby więcej... Ale widząc przychylność władz, jestem dobrej myśli, że będą nadal podążać w kierunku znoszenia barier.

- Żeby osoba niepełnosprawna nie skupiała się tylko na swojej niepełnosprawności, na swojej chorobie, potrzebna jest przychylność i współpraca z ludźmi, z takimi organizacjami, jak m.in. Polski Związek Niewidomych. Jak pani zachęca osoby niewidome i słabowidzące do aktywności, do czynnego udziału w życiu publicznym?

- Ułatwiając im życie, przyciąga się i namawia do działania. Te osoby lubią uczestniczyć w imprezach, które organizujemy. Przychodzą z opiekunem i widzą, że tu jest pełna integracja. Wymieniają się swoimi doświadczeniami, pomysłami. Są ludzie, którzy w ogóle nie wychodzą z domu, borykają się ze swoją niepełnosprawnością. A muszą przełamać tę barierę, otworzyć się na świat. Stąd jak najwięcej spotkań, aby ich wyciągnąć z domu, przyciągnąć do nas. Takie spotkania to integracja, wsparcie, rehabilitacja. Oni tego potrzebują. Chcę, że było tego jak najwięcej.

- Pani działalność spotyka się z dużą przychylnością, na ścianie widzę dyplomy, na półce statuetki. Pochwali się nam pani zdobytymi tytułami?

- Anioł Dobroci od Marszałka Województwa Świętokrzyskiego, przyznany mi w 2015 roku. To dla mnie ogromnie prestiżowa nagroda, by ją zdobyć potrzebne były rekomendacje. Każda z osób pełniących funkcje publiczne w naszym mieście wystawiła mi pozytywną opinię. To było i jest dla mnie bardzo budujące, bo świadczy o tym, że to co robię, robię dobrze.

- Ktoś kiedyś przed panią zamknął przysłowiowe drzwi?

- Nie, nie zdarzyło się. Mamy prywatnych sponsorów w mieście: dobrych i hojnych. Pomagają, nie odmawiają, jest duże wsparcie dla naszych działań.

- Czy trudno namówić osoby niewidome czy też słabowidzące do wstąpienia do organizacji?

- Są takie osoby, ale... był taki pan, który do nas przyszedł, zapisał się, zapłacił składkę. Kiedy wspomniałam mu, że będzie organizowana impreza integracyjna zaczął się wycofywać, że on tu nie pasuje. Zawsze namawiam, żeby takie osoby jednak przyszły, zobaczyły, jak to wygląda. I potem jestem mile zaskoczona, jak widzę je na np. Białej Lasce. Siedzą, rozmawiają. To dla mnie bardzo miłe, mam satysfakcję, że się przełamały. Są osoby, które wymagają indywidualnego wsparcia, rozmowy. Są problemy, które ich przerastają. Staram się im pomóc. Czasami uśmiecham się do siebie, że staję się jednocześnie i psychologiem, i powiernikiem tych ludzi. Bardzo mnie cieszy to, że te osoby mogą porozmawiać, a potem dziękują za to, że mogły wyrzucić te problemy z siebie.

- Rozmawiamy o stowarzyszeniu, o pracy, o pomocy... Znajduje pani czas dla siebie?

- Muszę. Czasami brakuje mi kompletnie czasu, ale staram się go znaleźć. Moje dzieci są już dorosłe. Córka z mężem mieszkają w Anglii, tam też jest mój wnusio. Bardzo chciałabym go bawić, pilnować, ale muszą mi wystarczyć ich wizyty, tu, w Polsce i moje wyloty do Anglii. W miarę możliwość ich odwiedzam. A z drugiej strony, dzięki tej sytuacji więcej czasu mogę poświęcić moim podopiecznym.

- Z pani ust nie znika uśmiech. Potrafi pani walnąć pięścią w stół?

- No właśnie nie, staram się cel osiągać rozmową i uśmiechem.

- Udaje się?

- Myślę, że tak... niech świadczą o tym choćby tytuły, które zostały mi przyznane. W powiecie starachowickim zostałam Człowiekiem Roku, chwilę później przyznano mi tytuł Kobiety Przedsiębiorczej. Co roku dostaję podziękowania ze Starostwa Powiatowego, z PCPR, wszystko to za pracę społeczną na rzecz osób niepełnosprawnych. Działam również w Powiatowej Radzie na Rzecz Osób Niepełnosprawnych. Cieszy mnie ta działalność, ponieważ omawiane tam sprawy mogę przenieść na stowarzyszenie. Taki przepływ informacji między instytucjami a ludźmi niepełnosprawnymi. Przyznano mi również statuetkę Pozytywnie Zakręconego człowieka.

- Jest pani pozytywnie zakręcona?

- Myślę, że jestem (ze śmiechem). Każdy ma swoje minusy i plusy, ale staram się, aby tych minusów było jak najmniej.

- Podczas rozmowy mówi pani o dofinansowaniach, o których ludzie niepełnosprawni nie do końca wiedzą...

- Tak i za pośrednictwem GAZETY zapraszam do siedziby Związku. Są programy, m.in. Aktywny Samorząd, gdzie można się starać o dofinansowanie zakupu komputera przystosowanego dla osoby niewidomej, z pełnym oprogramowaniem i oprzyrządowaniem. Osoby, każdego roku mogą się o to starać. To pomaga, otwiera na świat. Związek ma również zaprzyjaźnionego optometrystę w Kielcach, który świetnie dobiera przyrządy, pomoce optyczne.

- Osoby niepełnosprawne powinny się częściej udzielać?

- Zdecydowanie. Niepełnosprawność nie wyklucza. Wręcz przeciwnie. Zmieniło się myślenie, postrzeganie osób niepełnosprawnych. One mają takie same prawa, jak osoby pełnosprawne. A zdrowi ludzie często mogą się uczyć życia od osób niepełnosprawnych.

- Pani do tego dąży?

- Tak, chociażby przez imprezy integracyjne. Wspomnę również o wycieczkach, tych dalszych i tych bliskich. Chcę podziękować Starostwu za pomoc, PCPR-owi i sponsorom naszych wyjazdów. Zachęcam osoby z chorobami oczu, które posiadają orzeczenie ze stopniem znacznym lub umiarkowanym, do zapisywania się do naszego stowarzyszenia.

- Jeszcze raz gratuluję okrągłej rocznicy szefowania Polskiemu Związkowi Niewidomych. Życzę najlepszego pani, jako prezesowi PZN i stowarzyszeniu.

- Dziękuję i oby tak dalej. Oby współpraca ze Starostwem i z Urzędem Miejskim układała się tak, jak do tej pory. Dziękuję za to, że jesteście przychylni i otwarci na naszą niepełnosprawność.

- A pani, jak zamierza świętować jubileusz?

- Podczas Dnia Białej Laski, z moimi podopiecznymi. To jest ich święto i zarazem moje. Nasze wspólne...

- Dziękuję bardzo za rozmowę.

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ