Droga zniszczona, właściciel ma problem

Bezpieczeństwo

Droga zniszczona, właściciel ma problem

TIR pomylił drogę, wjechał na leśny odcinek i utknął na dwa dni. Wezwany na pomoc specjalistyczny sprzęt całkowicie zniszczył drogę. Problem w tym, że było to na terenie prywatnym.

Każdemu kierowcy przynajmniej raz zdarzyło się pomylić drogę i nie ma w tym nic dziwnego. Niemniej przypadek z Wąchocka - z pozoru zupełnie niegroźny - przyprawił o ból głowy jednego z mieszkańców. 10 września kierowca dużego TIRA pomylił drogę, wjechał na wąską leśną ścieżkę i się zakopał. Był to początek problemów dla jednego z mieszkańców ul. Tysiąclecia w Wąchocku. Kiedy bowiem TIR został „uwolniony”, kierowca odjechał, a właściciel drogi pozostał z totalnie zniszczonym terenem.

- Kierowca coś tam bełkotał o naprawie zrujnowanej doszczętnie drogi i odwodnienia. Ale tylko do czasu. Właściciel firmy przewozowej z województwa kujawsko-pomorskiego kazał się... I koniec. Droga jest nieprzejezdna, zniszczone zostało odwodnienie, połamane trzy sosny i trzy świerki. Koszt naprawy drogi na długości ok 150 metrów to 20 tysięcy - pisze do GAZETY zdenerwowany właściciel terenu.

Na miejscu zdarzenia byli policjanci, którzy spisali odpowiednią notatkę, wezwała ich córka poszkodowanego mężczyzny.

- Sprawa była zgłaszana do dyżurnego komendy, na miejscu był również patrol policji. Zgłaszającej udzielono informacji dotyczącej dochodzenia swoich roszczeń na drodze cywilnej - informuje asp. Monika Kalinowska, oficer prasowy KPP Starachowice.

Jest też inne wyjście: bo, jeśli do zniszczenia prywatnego terenu doszło z udziałem samochodu, właściciel posesji może wystąpić do firmy ubezpieczeniowej, w której ubezpieczony jest pojazd, o naprawienie szkody. Pomoc w rozwiązaniu problemu w taki sposób można uzyskać w komendzie policji, a także w Ubezpieczeniowym Funduszu Gwarancyjnym. W tym konkretnym przypadku bardzo istotne jest, że na miejsce wezwano policję, co jest potwierdzeniem zaistniałej sytuacji.

(mp)

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ