Pacjenci Klinik Serca nie tracą nadziei

Ostatni tydzień działalności PAKS?

W numerze

Pacjenci Klinik Serca nie tracą nadziei

Ostatni tydzień działalności PAKS?

 

Walka o przetrwanie Polsko - Amerykańskich Klinik Serca w Starachowicach nie ustaje. Konferencje, spotkania i protesty trwają, bo pacjenci i pracownicy Klinik nie zamierzają się poddać. 

Wojewoda świętokrzyska Agata Wojtyszek nie spotkała się z protestującymi, interwencję w sprawie dalszej działalności Polsko - Amerykańskich Klinik Serca w Starachowicach zapowiedziała natomiast posłanka PO, Marzena Okła - Drewnowicz i 18 września br. spotkała się z Agatą Wojtyszek. Z rozmowy, niestety, wywnioskowała, że los Klinik Serca jest przesądzony i zorganizowała debatę przedstawicieli AHP, Narodowego Funduszu Zdrowia, władz powiatów: starachowickiego i skarżyskiego oraz pacjentów. Przy „okrągłym stole” nie było jednak zaproszonej do rozmów wojewody Agaty Wojtyszek ani Małgorzaty Kiebzak, dyrektorki Świętokrzyskiego Oddziału NFZ. Zebrani dowiedzieli się, że we wcześniejszej rozmowie z posłanką szefowa świętokrzyskiego NFZ miała nazwać protestujących pacjentów „puczystami” i wyraziła oburzenie tym, że posłanka zajmuje się tematem PAKS.

Do Starachowic przyjechał profesor dr hab. n. med. Paweł Buszman, kardiolog, prezes Zarządu American Heart of Poland. Wraz z przedstawicielami starachowickich Klinik Serca: dr. Grzegorzem Dzikiem i Marianem Mrozem, spotkał się 20 września ze starostą Danutą Krępą, jej zastępcą Markiem Pawłowskim i członkiem Zarządu Powiatu Andrzejem Sendeckim.

- Chcemy, żeby Kliniki w Starachowicach istniały, żeby służyły ludziom (...). Zastanawiamy się wciąż, co jeszcze możemy zrobić, żeby Kliniki tutaj, w Starachowicach, miały szansę istnienia, leczenia ludzi, żeby mogły obok kardiologii szpitalnej istnieć i po prostu leczyć ludzi - powiedziała na zwołanej po spotkaniu konferencji prasowej starosta Danuta Krępa.

- Żeby nie było tak, że ktoś nie otrzyma właściwej pomocy w momencie, kiedy Kliniki znikną, kiedy dostępność do leczenia kardiologicznego zostanie ograniczona. Żeby nie było tak, że ktoś straci zdrowie i życie. Nasze działania są podyktowane tylko i wyłącznie dobrem pacjenta - dodała.

- W Polsce co drugi człowiek umiera z powodu chorób układu krążenia (...). Przez 10 lat Polsko - Amerykańskie Kliniki Serca wykonywały tysiące zabiegów rocznie. Budżet, którym dysponował ośrodek, to prawie 25 milionów złotych. Teraz lokalne społeczeństwo zostało pozbawione tej dużej kwoty na leczenie tak ważnych schorzeń, które doprowadzają do ciężkiego kalectwa lub zgonu. Spotkaliśmy się po to, aby konstruktywnie pomyśleć o tym, jak naprawić tę sytuację, jak zabezpieczyć potrzeby w kolejnych miesiącach i w kolejnych latach (...). To trudne zadanie. Będziemy apelować do NFZ, do Ministerstwa Zdrowia - mówił natomiast profesor Paweł Buszman.

Podkreślił również, że konsultanci wskazują ośrodek w Starachowicach jako wzorcowy w leczeniu chorób naczyniowych, doceniają świetną współpracę chirurgów naczyniowych z kardiologami. By nadal istniał, ważne są rozmowy ze szpitalem, z NFZ. Podkreślił niezwykłe zaangażowanie pacjentów w obronę Klinik.

- To społeczeństwo zostało bardzo źle potraktowane. Nie dano szansy najlepszej w województwie chirurgii naczyniowej (...). To, że otworzyliśmy tu chirurgię naczyniową było jeszcze kilka lat temu popierane, zarówno przez Urząd Marszałkowski, jak i Urząd Wojewódzki. Więc co się stało, że nagle najlepszy, największy ośrodek, z największym budżetem i największym wykonaniem ma zniknąć? Ma to znamiona zmowy, że tego ma nie być w Starachowicach. Nie przeciwko AHP, tylko przeciwko lokalnemu społeczeństwu - mówił profesor..

- To społeczeństwo chce dobrego leczenia, dużej, dobrej i łatwo dostępnej kardiologii. To pacjenci protestują, obywatele przychodzą na spotkania. To oni wysłuchują, że jest za dobrze, a nie może być jeszcze lepiej. Ludzie liczą na to, że ich głos zostanie usłyszany i wysłuchany. Zdrowie jest tak wielką wartością, że żadne słowa tego problemu nie ukryją i nie da się go zagadać (...). Tego, co się dzieje teraz nigdy podczas mojej prac nie przeżyłem - dodał doktor Grzegorz Dzik.

Wbrew temu, co mówi NFZ pieniądze na leczenie i kontrakt są podobno w Funduszu.

- Jest to o 4 miliardy więcej, a w przyszłym roku będzie więcej o kolejne 4. Ja się pytam, na co te pieniądze są wydawane i z jakim skutkiem? Czy i jak poprawiają się wskaźniki umieralności, liczba zgonów (...)? Może czas na to, aby dyrektorzy byli rozliczani ze skuteczności wydawanych pieniędzy, a nie z tego ile zaoszczędzą i oddadzą do centrali w Warszawie (...). Najgorsze jest to, że ten nowy system nie ocenia jakości szpitala, nie ocenia potrzeb zabezpieczenia kardiologii i chirurgii naczyniowej. Pacjent, jak będzie miał szczęście dojedzie z tętniakiem do Kielc czy Końskich. Jeśli nie, to zakończy się to zgonem. Nie będzie ratunku... - powiedział na zakończenie profesor Buszman.

O spotkaniu z dyrektorką oddziału NFZ w Kielcach 20 września poinformował na swoim portalu prezydent Marek Materek.

- Wszystko wskazuje na to, że Powiatowy Szpital powinien jak najszybciej przystąpić do rozmów z załogą Polsko - Amerykańskich Klinik Serca, by po zakończeniu umowy PAKS z NFZ przejąć jak największą liczbę pacjentów i załogi. By rozwinąć jeszcze bardziej oddział kardiologiczny w szpitalu i zadbać o koordynowaną opiekę nad pacjentem po zawale. Do tego niezbędny jest oddział kardiologiczny i rehabilitacyjny - napisał włodarz, zaznaczając, że zdaje sobie sprawę, jak trudno będzie pogodzić się pacjentom i personelowi z tym, co usłyszał w NFZ.

”Gorzka” prawda nie do końca spodobała się forumowiczom, uważają bowiem, że troska prezydenta o los Klinik jest spóźniona, że miasto bardzo dużo straci na likwidacji PAKS, że pozwolono na wyprowadzenie z miasta 24 mln zł przeznaczonych na leczenie mieszkańców, etc.

Ostatnią deską ratunku (oby nie) był w miniony piątek protest pacjentów i pracowników Klinik Serca w Warszawie. Około 70 osób pojawiło się na Nowogrodzkiej, przed siedzibą Prawa i Sprawiedliwości, gdzie zostawili list skierowany do prezesa Jarosława Kaczyńskiego z prośbą o pomoc i interwencję w obronie PAKS. Sekretarz Rady Politycznej PiS, Krzysztof Sobolewski zapewnił demonstrantów, że osobiście zapozna prezesa Kaczyńskiego z problemem starachowickiej placówki. Podobny list trafił również do Kancelarii Premiera RP, Beaty Szydło.

- Nie poddajemy się, nie tracimy nadziei - takie opinie usłyszałam po piątkowym proteście w Warszawie.

Czy apel do szefa partii rządzącej w kraju i do premier RP przyniosą rezultaty? Czy Kliniki Serca będą dalej funkcjonować?

- Nikt nie będzie podejmował decyzji z minuty na minutę. Nikt nie odepnie pacjenta od monitora i nie wyśle go do domu. Jednak nie będziemy w stanie utrzymać szpitala bez środków publicznych, to będzie okres przejściowy. Nadal wierzymy, że do zamknięcia Klinik nie dojdzie. Trzeba pokazywać dokonania szpitala, apelować, demonstrować - powiedział GAZECIE doktor Grzegorz Dzik.

- Spokojne i rzeczowe podejście urzędnika z ramienia PiS, próba wnikliwego przyjrzenia się sprawie, napawają nadzieją. Również to, że udało się wyjść z problemem poza Starachowice i Kielce, przekazać tę sprawę dalej. My wciąż chcemy leczyć ludzi, ludzie wciąż chcą się leczyć w AHP - dodał.

W podobnej sytuacji jest Gdańskie Centrum Sercowo - Naczyniowego, najlepsza kardiochirurgiczna placówka działająca na Pomorzu, należąca do Polsko-Amerykańskich Klinik Serca. Mimo sukcesów w leczeniu pacjentów, znalazła się na cenzurowanym Narodowego Funduszu Zdrowia. Odwrotna sytuacja jest na Śląsku, gdzie kliniki należące do AHP są niezwykle doceniane. (zaz)

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ