"Początki Wierzbnika"

W numerze

"Początki Wierzbnika"

Interesujące spotkanie pod takim tytułem odbyło się w auli Świętokrzyskiego Centrum Biznesu w Starachowicach. Wykładowcą był profesor Marek Derwich.

Spotkanie z udziałem wykładowcy Uniwersytetu Wrocławskiego, prof. Marka Derwicha zorganizowano z okazji 393. rocznicy założenia osady Wierzbnik, która stała się zalążkiem naszego miasta. W auli Świętokrzyskiego Centrum Biznesu profesor wygłosił wykład nt. „Początków Wierzbnika”, skupiając się na wpływie na jego przyszłość opactwa na Świętym Krzyżu, założonego przez benedyktynów i podkreślając nikłą znajomość gospodarczych dziejów naszego miasta i regionu.

Marek Derwich jest profesorem historii średniowiecznej i ma niezwykły dar zjednywania sobie słuchaczy. Jak powiedział podczas wykładu: „w Wierzbniku duże zmiany i wciąż piękny kościół p.w. Św. Trójcy”.

Kościół ufundowany został w 1681 roku przez opata świętokrzyskiego Michała Hieronima Jaxa Komornickiego, na miejsce drewnianego z 1626 r. Ciekawostką jest ołtarz główny, który został przeniesiony z klasztoru na Świętym Krzyżu. Tak więc miasto lokowane przez Bogusława Radoszewskiego, opata benedyktynów na Świętym Krzyżu w roku 1624, miało wreszcie swoją murowaną świątynię, a co istotne, wierzbnicki kościół leżał przy ważnym szlaku Skarżysko-Opatów oraz traktu łączącego Płock i Kraków. Jednak nie od razu Wierzbnik zbudowano. Począwszy od czasów średniowiecza, w których nastąpił rozwój osadnictwa, pierwsze lokacje w Polsce mają swój początek w XIII w. Założycielami byli wówczas najczęściej król, rycerstwo, możnowładcy lub duchowieństwo. Miasta zazwyczaj wyrastały z osad targowych. Na początku rządy sprawował w nich wójt, później wyręczała go rada miejska.

Na miejscu obecnego Wierzbnika w średniowieczu istniało kilkanaście (ok. 20) chałup, więc przez wieki zawsze do mieszczaństwa było nam daleko, skutkiem czego jesteśmy obecnie miastem bez tradycji, czego dowodem jest brak ratusza. Tak więc na pagórku kilka strzech, środkiem bagiennych terenów płynęła rzeka, nie wiedzieć czemu zwana obecnie Kamienną. Nie trudno więc wyobrazić sobie piszczącą wokół bidę i chmary komarów. Natomiast trudno zgadnąć z czego utrzymywali się dzielni osadnicy, gdyż rolnictwo na tych ziemiach sprzyjało tylko chwastom. Dochodziły do tego nieszczęścia wynikające z odwiedzin m.in. Szwedów lub bezwzględnych wojaków księcia Rakoczego.

Mówi się o nowinkach technicznych, jakie przyciągnęli ze sobą jezuici, cystersi czy inni mnisi. Nic bardziej mylnego – prostuje profesor, gdyż oni byli duchownymi dbającymi o swoje zbawienie. Memento mori i ciągłe modlitwy były ich głównym zajęciem. Ponieważ mieli nakazany post przez 260 dni w roku, musieli odżywiać się rybami, więc dbali o uprawę warzyw i hodowlę w stawach rybnych. Reszta była dla nich marnością niczym pieniądze dla ojca dyrektora.

Nastał wreszcie wiekopomny dzień 16 września 1657 roku, a z nim przywilej erekcyjny opata Stanisława Sierakowskiego. „Wszystkim wobec i każdemu z osobna wiadomym czynimy: jako godnej pamięci Jaśnie Wielebny J.M. Xiądz Bogusław Radoszewski Boxa, biskup kijowski, opat Św. Krzyża, chcąc większych prowentów i pożytków opactwu Św. Krzyża przyczynić, na gruncie tegoż opactwa w powiecie radomskim (...) miasto tak rzeczone Wierzbnik założył, ale nie dopełnił wszystkich formalności związanych z dyplomem erekcyjnym i miastu nowo założonemu nie dał. W tym przypadku konwent świętokrzyski i wiecznymi czasy temuż miastu dajemy. Można więc przyjąć w/w datę za narodziny miasta Wierzbnik, które nigdy nie aspirowało do miasta przemysłowego.

Marek Oziomek

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ