Młode "smoki" bez medalu ME

Nie tak miało być

Informacje sportowe

Młode "smoki" bez medalu ME

Nie tak miało być

Dawno nie było zawodów, z których zawodnicy Dragona nie przywieźliby medalu. Wrócili jednak bez nich z Mistrzostw Europy juniorów i kadetów w Macedonii.

 

W Polsce deklasują rywali w swoich kategoriach wiekowych i wagowych, na arenie międzynarodowej zdobywali już medale i to z najcenniejszego kruszcu, mogliśmy więc mieć nadzieje na kolejne. Do Skopje pojechali w wyśmienitej formie; Alicja Siebyła, Adrian Gunia i Karol Mamerski. Szkoleniowiec był zadowolony z ich przygotowań, ale wiedział, że o medale wcale nie będzie łatwo. Niestety, jego przypuszczenia się potwierdziły, a nasi zawodnicy przyjechali z Macedonii bez medalu. Naszym reprezentantom nie udało się dotrzeć do fazy medalowej i odpadli z rywalizacji już w pierwszej jej fazie.

- Tak dobrze obsadzonych Mistrzostw Europy nie pamiętam. W kategoriach bywało do 12 zawodników i zdarzało się to rzadko. Teraz w kategoriach było nawet po 16 uczestników, a do tego obecni juniorzy i kadeci prezentują bardzo wysokie umiejętności. Nie tylko nasi zawodnicy "dali plamę", ale cała polska reprezentacja. Do Skopje pojechało aż 150 Polaków i złotych medali wywalczyliśmy tylko 9. W klasyfikacji medalowej zajęliśmy 10. miejsce na 37 państw i to nie jest dobry wynik. W ubiegłorocznych Mistrzostwach Świata byliśmy w pierwszej trójce i patrząc na nasze możliwości, występ na tych Mistrzostwach Europy był nieudany dla całej reprezentacji - ocenił Marek Jasiński, trener Dragona.

Rywalizująca w formule kick-light Alicja Siebyła musiała uznać wyższość Węgierki Lilli Szeleczki. Karol Mamerski w formule low-kick przegrał z Serbem Denisem Malici, a Adrian Gunia uległ innemu reprezentantowi Madziarów Adamowi Sandorowi.

- Oglądałem ich walki na żywo w internecie. Jako pierwszy rywalizował Karol i nie mogę się do niego przyczepić, bo, jak na debiut na międzynarodowej imprezie, walka była fajna i wyrównana. Po zakończeniu patrzyłem na to optymistycznie i wydawało mi się, że Karol awansował dalej. Sędziowie zadecydowali inaczej i przyznali wygraną Serbowi. Bardzo podobnie było w przypadku Ali, bo byłem przekonany, że walkę wygrała. Była bardzo aktywna i szła do przodu. Poza tym rywalka otrzymała minus jeden punkt i tym bardziej byłem pewny, że Ala awansuje, nie miałem żadnych wątpliwości. Werdyktem sędziów byłem bardzo zaskoczony i zupełnie tej decyzji nie rozumiem - skomentował trener Jasiński.

Niemal pewniakiem do medalu był Adrian Gunia, który w Polsce nie ma sobie równych. Niestety, w Skopje brutalnie zderzył się z poziomem międzynarodowym.

- Węgier był wyższy, bardziej doświadczony i obyty na międzynarodowych imprezach. Adrian się nie poddał, walczył jak mógł, ale niewiele mógł wskórać. Trochę jest tym występem podłamany i musiał nawet włosy przemalować na czerwono, bo założył się z Alą, że jak przegra walkę to właśnie tak zrobi. Sportowo nam nie poszło, ale są to młodzi zawodnicy, którzy zdobywają doświadczenie - dodał M. Jasiński.

Jeszcze kilka tygodni temu pewniakiem do wyjazdu do Macedonii był Filip Zawłocki. Postanowił jednak kontynuować karierę w Warszawie, dlatego zmienił klub i szkołę. Wychowanek Dragona nie dość, że nie reprezentował barw starachowickiego klubu, to z wyjazdu na Mistrzostwa Europy całkowicie zrezygnował.

- Filip zdecydował, że chce spróbować innej formy i wystartować w MMA, dlatego przeszedł do klubu Pawła Nastuli. Jak potoczy się jego kariera, zależy od niego samego, ale także wielu innych czynników i szczęścia. Przykład Dawida Kasperskiego pokazuje, że można się rozwinąć, ale już Szczepana Stawiarskiego nie do końca, bo od kiedy zmienił barwy klubowe nie wygrał nic - ocenił szkoleniowiec starachowickiego klubu.

(mp)

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ