Witryna

Rok 2017

 

Niebo ciemną powłoką zasnute,

Słońce promieni nie sieje;

Jasne warkocze chmurą ścięte,

A za lasem burza szaleje...

Ogniste węże pełzają po niebie,

Ujrzeć je można znad lasu;

Chwila, a już są nad koloniami,

Nie zeszło im wiele czasu.

Wichura już się zerwała,

Łamie, wali wszystko na ziemi...

Chmura, jakby się oberwała,

Zalewa, także piwnice, jak potokami...

Ludzie truchleją ze strachu,

Omackiem imają się świętego,

Bo to domy, już bez dachu;

Tu już nie ma mocnego!

To nawałnica! Otchłań świata!

O, Zbawicielu! O, Boże!

A piorun, jak latał, tak lata

I strzela w dębinę po drodze...

Wtem się sypią: kory, wióry...

Ty draniu! Błyskawiczny "potworze"!

Jakby na przekór świsnął z góry

I z huraganem łomotnął w borze...

Wespół łamią się drzewa, jak zapałki...

W dali łuna, coś się pali?

Oj! Jakże w takim żywiole;

Wszyscy jesteśmy bogobojni - mali.

Lękliwie ludzie wyszli z ukrycia,

Przyjrzeć się gruzowisku blisko.

Tydzień kataklizmu widać na Ziemi,

Najbardziej cierpią ci,

co utracili wszystko.

P.S.

Potrzeba pomóc, tym w pokorze...Apel! Za apelem, na fali;

Kto może, niech pomoże!? Starachowice się chwali...

Radni już darowiznę wysłali.

Jan Żmijewski

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ