reklama

Projekt na miarę

Mimochodem

 

Dobry obserwator zawsze dostrzeże szansę. Minimum podpisów pod projektem – jeśli jest operatywny – też szybko zbierze. Niektórzy potrzebują jeszcze sojusznika dla swego przedsięwzięcia. Bo zawsze, co dwie osoby to nie jedna, która o coś wnioskuje. Znaczy, że przejęci sprawą naprawdę są. Że to nie widzimisię lokatora.

Pieniądze z budżetu obywatelskiego znajdują się na wyciągnięcie ręki. Miejsc do zagospodarowania w Starachowicach nie brakuje, trzeba się tylko dobrze rozejrzeć. Ta inicjatywa sąsiada, więc powinna zostać zrealizowana. Wcześniej czy później. Bo ten ciąg pieszy aż się wręcz prosi. Przychodzi na myśl zwłaszcza wtedy, kiedy zakolem ulicy Wojska Polskiego widzi się osoby pchające wózek z dzieckiem. Schodami od d. ulicy Marszałkowskiej do budynku SSM jest zdecydowanie trudniej. Tu z kolei bardzo niebezpiecznie. Że też na pomysł budowy ścieżki spacerowej w takim m.in. celu nie wpadli dbający o bezpieczeństwo w mieście!

Na ostrym zakręcie ulicy zdarzyło się przynajmniej kilka wypadków. Na szczęście nie z udziałem osób pieszych, którzy tamtędy spacerować nie powinni. Poszkodowanymi byli jadący autami. Tu rzeczywiście trzeba zdjąć nogę z gazu. Ale na pieszego też się można natknąć. Co bardziej ostrożni wybierają trasę pod drzewami, gdzie widać wydeptany szlak. Tyle, że z wózkiem jest niewygodnie. Przejść się może najwyżej senior z psem. Dlaczego jednak miałby nie iść po równym, odgrodzonym od jezdni barierkami, chodniku? Tym bardziej że jest taki i wyżej, i niżej. Brakuje mu łącznika. Właśnie pod drzewami.

52 tys. zł to nie tak znów dużo na przedsięwzięcie. Położenie płyt chodnikowych chyba nie będzie tyle kosztować. Droższe mogą okazać się barierki. Od czego jednak możliwość konsultacji projektu?

Zarządzenie prezydenta Starachowic dokładnie pokazuje drogę od pomysłu do realizacji. Formularz zgłoszenia zadania jest prosty. Wystarczy ciekawy opis przedsięwzięcia. Może trudniejszym okazać się właśnie kosztorys, lecz łatwo o pomoc w magistracie. Urzędnicy sprzyjają inicjatywom mieszkańców.

Ścieżka spacerowa poniżej skarpy d. pływalni, po drugiej stronie ulicy, nie jest poprawianiem estetyki kawałka osiedla. Prawdę mówiąc, może zostać jak dotychczas, gdyż im mniej ludzi za oknami, a więcej przyrody, tym przyjemniej. Dlaczego jednak nie zadbać o komfort przejścia tą trasą, jeśli jest to możliwe?

W wyobraźni widzę planowany ciąg pieszy. Jeśli przebiegnie pod drzewami, stworzy się w mieście naprawdę przyjazny ludziom zakątek. Niejeden na pewno podziękuje sąsiadowi pomysłu. A kto wie, czy i nie pozazdrości? Bo nie jest to wymiana kostki brukowej na dotychczasowym przejściu, a ciekawe rozwiązanie komunikacyjne. Wtopione w naturę, połączy dwa osiedla - Szlakowisko i Skarpę.

O ile z zebraniem 15 wymaganych podpisów pod wnioskiem raczej nigdy nie ma problemu, o tyle gorzej jest z poparciem społecznym wyrażonym w ogólnomiejskim głosowaniu, nawet jeśli można to zrobić przez Internet. A można. Bo starachowiczanie od średniej krajowej pod tym względem ze swoją /nie/aktywnością nie odbiegają. Pomysł może się nawet podobać, lecz zamanifestowanie swojego entuzjazmu dlań już nie wychodzi. Wszak, niestety, trzeba się do urn jednak pofatygować. Tu tok rozumowania jest zawsze ten sam. "Na pewno sporo osób pójdzie, więc moja obecność nie jest znów taka konieczna". I tak, bez zaangażowania społecznego, nawet najbardziej ciekawy pomysł nie ma szans na realizację. Szkoda, żeby ten akurat przepadł. Każdy, bowiem – miasto jest małe – tamtędy niekiedy chadza. Ścieżka będzie zatem dla wszystkich.

/ewa/

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ