reklama

Świąteczne granie

IV liga

 

We wtorek, 15 sierpnia na boiska wybiegli piłkarze świętokrzyskiej IV ligi. Niestety, nasze zespoły, mimo świątecznej otoczki, nie mieli zupełnie co świętować. Kamienna zanotowała drugi remis z rzędu a Łysica przegrała spotkanie.

Kamienna bez punktu

Dla piłkarzy Kamiennej pojedynek z Nidą Pińczów był pierwszym wyjazdem w tym sezonie, przynajmniej tym oficjalnym, bo mecze "u siebie" brodowianie rozgrywają jak na razie... w Kunowie. Podopieczni Marcina Wróbla nie mogą jeszcze odnaleźć formy z poprzedniego sezonu, gdzie rządzili i dzielili w "okręgówce". Beniaminek zanotował drugi bezbramkowy remis z rzędu i nie ma premierowego trafienia w nowym sezonie. Warto również odnotować fakt, że Kamienna, jako jedna z nielicznych drużyn w całej lidze, nie straciła po dwóch kolejkach żadnego gola. Ta sztuka udała się jedynie liderowi po dwóch seriach spotkań - MKS Zdrój Busko-Zdrój, który ma imponujący bilans bramek 7:0. Natomiast Kamienna i właśnie Nida Pińczów, to jedyne zespoły, które w dwóch pierwszych meczach nie zdobyły jeszcze żadnej bramki.

*Nida Pińczów - Kamienna Brody 0:0

Kamienna: Dymanowski - Kardas, Zięba, Kozera. Praga, Świątek, Dziewięcki (75. Czerpak), Jedlikowski, Gajewski (60. Maciejczak), Kidoń (80. Niedbała), Frańczak (70. Pyskaty). Trener: Marcin Wróbel.

Czarni wygrali z Łysicą

Bodzentyńska Łysica bardzo dobrze rozpoczęła sezon i zasłużenie wygrała 4:2 z Nidzianką Bieliny. Niestety, nie udało im się tego powtórzyć także w drugiej serii gier, ale przeciwnika mieli ze zdecydowanie wyższej półki. We wtorkowe (15 bm.) popołudnie mierzyli się na wyjeździe z Czarnymi Połaniec, zespołem, który wymieniany jest w gronie faworytów do awansu.

Początek meczu należał zdecydowanie do podopiecznych Krzysztofa Treli, którzy mieli apetyty na kolejne zwycięstwo. Dobra dyspozycja zaowocowała golem w 20. minucie spotkania, kiedy to na listę strzelców wpisał się Mirosław Kalista. Taki wynik utrzymał się do końca pierwszej połowy i wydawało się, że Łysica jest na najlepszej drodze do drugiego ligowego zwycięstwa.

Niestety, po przerwie dużo się zmieniło, zwłaszcza u rywali. Gospodarze wyrównali stan rywalizacji już w 49. minucie, a ledwie dwie minuty później wyszli na prowadzenie. Taki przebieg zdarzeń wstrząsnął piłkarzami Łysicy, którzy nie potrafili się już otrząsnąć i w 67. minucie stracili kolejnego gola przegrywając ostatecznie 1:3.

*Czarni Połaniec - Łysica Bodzentyn 3:1 (0:1). Bramka dla Łysicy: Mirosław Kalista (20).

Łysica: Tomasz Wróblewski - Piotr Pietrzyk (76. Patryk Dulęba), Ołeksij Czerkaszyn, Dominik Chrzanowski (63. Dariusz Anduła), Kamil Garbacz, Mateusz Kołodziejski, Ernest Niemaszewski (76. Mariusz Jaros), Krzysztof Trela, Szymon Gryz, Mirosław Kalista, Dariusz Kowalski. Trener: Krzysztof Trela.

(mp)

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ