reklama

Powstańcy warszawscy w Starachowicach

Z kart historii miasta (146)

W numerze

Powstańcy warszawscy w Starachowicach

Z kart historii miasta (146)

 

Na cmentarzu parafialnym przy ulicy Zgodnej znajdują się nagrobki uczestników powstania warszawskiego. Skąd one się tam wzięły?

W trakcie poszukiwań na starachowickich cmentarzach nagrobków osób, które zmarły na skutek działań wojennych w latach II wojny światowej, odszukałem nagrobki sześciu uczestników powstania warszawskiego. Przedstawię je w kolejności alfabetycznej.

Stasiu Janczyk urodził się w pierwszą noc powstania w Warszawie. Jego rodzice nie należeli do konspiracji. Jak większość cywilnych warszawiaków, powstanie przeżyli z trudem, borykając się z wieloma trudnościami, przede wszystkim z brakiem żywności dla maleństwa. Po klęsce powstania rodzina została wywieziona przez Niemców do Starachowic. Niestety, dwumiesięczny chłopczyk nie przeżył trudów tej podróży. Zmarł 4 X 1944 r. w czasie transportu. Rodzice pochowali go na cmentarzu przy ulicy Zgodnej.

Antoni Kinas miał 26 lat. Według inskrypcji na pomniku, "zginął w powstaniu warszawskim 2 XI 1944 r.". Jednakże data jego śmierci wskazuje, że raczej np. zmarł z ran odniesionych w powstaniu, gdyż powstanie upadło wcześniej. Chyba, że na nagrobku jest drobny błąd: zamiast rzymskiej "XI" powinna być "IX", czyli wrzesień. Niestety, nie udało mi się odszukać rodziny Antoniego, a grób wygląda na opuszczony.

Bracia Zbigniew i Kazimierz Krotofilscy mieli 22 i 19 lat. Starszy pracował jako urzędnik. W powstaniu mieli przydział do pułku "Baszta", walczącego na Górnym Mokotowie. Po zdobyciu tej dzielnicy przez wojska niemieckie, wycofywali się wraz z kilkuset powstańcami kanałami do Śródmieścia. Na skutek sprzecznych rozkazów (między innymi dowództwo powstania kazało im wrócić na Mokotów i dalej walczyć), w kanałach zapanował chaos. Część powstańców wyszła na terenie kontrolowanym przez Niemców. Przebieg dalszych wypadków nie jest do końca znany. Pewne jest natomiast to, że zginęło około 140 powstańców, wśród nich bracia Krotofilscy. Wydarzenia te znane są jako "egzekucja przy ulicy Dworkowej". Tragiczny przebieg ewakuacji Mokotowa, w tym także sceny nawiązujące do egzekucji przy ulicy Dworkowej, ukazano w filmie Andrzeja Wajdy pod tytułem "Kanał" z 1957 r. Z informacji przekazanej przez siostrzenicę braci wynika, że rodzice młodzieńców po upadku powstania trafili do Starachowic i w ten symboliczny sposób chcieli upamiętnić ich śmierć.

Leon Światopełk-Mirski miał 35 lat. Jego żona Anna była w podobnym wieku. Leon był oficerem służby stałej artylerii przeciwlotniczej. Brał udział w kampanii wrześniowej. W konspiracji pełnił funkcję komendanta rejonu. Małżeństwo zginęło 6 VIII 1944 r. Zostali zamordowani wraz z cywilami i powstańcami na podwórzu przy ulicy Skolimowskiej 5 w czasie pacyfikacji Mokotowa. Rodzice Leona przez pewien czas po wojnie mieszkali w Starachowicach i tymi nagrobkami symbolicznie upamiętnili swoich bliskich.

Skąd więc warszawiacy na starachowickim cmentarzu? Z wyjątkiem nierozwikłanej historii Antoniego Kinasa, większość z nich jest pochowana w Starachowicach tylko symbolicznie, ponieważ nieznane są miejsca ich prawdziwego pochówku (jeśli w ogóle kiedykolwiek do nich doszło...) Dla ich najbliższych mają jednak dużą wartość sentymentalną, a nam pozwalają znaleźć miejsce, gdzie skupimy się nad modlitwą w ich intencji i znajdziemy w sobie odrobinę refleksji.

Adam Brzeziński

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ