reklama

Nasz telefon

Toż to pandemia!

- Przez miesiąc ma wisieć w moim bloku informacja o przymiarce do wycinki kilku dorodnych starych drzew poniżej falowca, za spacerowym pasażem zresztą. Daleko zatem od ścian budynku i okien. Niemniej jednak grupa lokatorów – jak się dowiedziałam - poczuła się zagrożona hipotetycznym huraganem. Bo nuż nadejdzie i drzewa się przewrócą, a co najgorsze – powybijają szyby. Powód jest jeszcze i taki, że ponoć te drzewa... zakłócają odbiór telewizji. Na takie kuriozalne argumenty nie mogłam nie zareagować i do magistratu zgłaszam swój wniosek, z dołączoną doń listą przeciwników kolejnej rzezi miejskiej zieleni, o łaskę dla drzew. Nie dajmy się zwariować! Wszak tylko drzewa stanowią naturalną zaporę przed wszelakimi zanieczyszczeniami powietrza, których z każdym dniem przybywa. Przy tym zdobią osiedle! – apeluje mieszkanka "Skarpy".

Bez słowa

- Serial "Na dobre i na złe" zmanierował pacjentów wyidealizowanym obrazem leśno- górskiej służby zdrowia. Jako realistka, nie oczekiwałam co prawda, że lekarz prowadzący mi się przedstawi z imienia i nazwiska, ale że porozmawia ze mną o wynikach badań - już tak. Tym bardziej że dotyczyły bardzo wiekowej seniorki, którą się opiekuję. No i mocno się rozczarowałam. Młoda pani doktor nie dość, że na mnie nie spojrzała, to i nie udzieliła żadnych informacji. Zdaję sobie sprawę z tego, że osoby w określonym wieku są niewidoczne dla otoczenia, lecz nie myślałam, że w obliczu choroby również. Potwierdzam dziennikarskie doniesienia – przyszłych adeptów sztuki medycznej nie uczy się umiejętności kontaktu z pacjentami i ich rodzinami. To chodzące roboty – kwituje czytelniczka.

/ewa/

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ