reklama

"My na wolnej..."

Sierpień i wrzesień to czas wielu wspomnień i rocznic związanych z walką o Polskę. Wspominamy powstanie warszawskie, "Cud nad Wisłą" czy wybuch II wojny światowej. Wydarzenia radosne i bolesne.

Uczniowie jednej ze starachowickich podstawówek takimi słowami zaczynają swój szkolny hymn: "My na wolnej wyrośliśmy ziemi, odgłos bomb nie zakłóca nam snu". Proste zdanie, a być może niedoceniane. Wystarczy szerzej otworzyć oczy i rozejrzeć się dookoła. Nasz wschodni sąsiad - Ukraina, jest de facto w stanie wojny i walki o swoją wschodnią granicę. Na zachodzie Europy być może państwa nie są w bezpośrednim konflikcie (choć istnieje np. spór dot. Gibraltaru albo wewnętrzne dążenia niepodległościowe regionów we Włoszech i Hiszpanii), ale przecież co kilka miesięcy słyszymy o zamachach terrorystycznych. Ostatnio w Barcelonie. Nie ma wojny, ale czy można czuć się bezpiecznie? Stale trzeszczą relacje między najważniejszymi światowymi mocarstwami, a stare traktaty tracą swoje znaczenie i przestają być gwarantami czegokolwiek. Na granicach państw budowane są mury.

Czy jednak sytuacja międzynarodowa nie jest odbiciem naszych współczesnych zachowań? Coraz bardziej modne stają się egoizm, niewierność, publiczne obnażanie się (w różnych wymiarach) oraz przekraczanie granic przyzwoitości. Pustoszeje zbiór tematów określanych mianem tabu. Mówi się o wszystkim, pisze się o wszystkim, wszystko się nagrywa i wszystkiemu robi zdjęcia. Zanika powoli strefa prywatności. Wypracowane przez lata zwyczaje i normy przestają mieć znaczenie.

Coraz trudniej osiągnąć nam kompromis. Usztywniamy swoje stanowiska, zamykając się na inne propozycje, tylko dlatego, że nie są nasze. Potęgujemy w sobie stres i wysiłek, tylko po to, żeby moje "ja" było najlepsze i najważniejsze, żeby osiągnąć sukces. To jak mała wojna z całym światem o zwycięstwo mojego egoistycznego "ja" nad naszym wspólnym "my". W końcu można się zmęczyć, paść na fotel i zadać pytanie: "po co to wszystko?". Warto wtedy wspomnieć właśnie te nasze, polskie sierpniowe i wrześniowe rocznice - powstanie warszawskie, Bitwę Warszawską, II wojnę światową - i zapytać siebie po raz kolejny: "gdzie tak pędzę w tym życiu i co powinno być dla mnie najważniejsze?

Niestety, sporo naszych skrajnych emocji i zachowań wywołują politycy. Powinni być najlepszymi z najlepszych, wzorem roztropności, sprawiedliwości i racjonalności przy podejmowaniu decyzji, a tak przecież nie jest. Krzyki, wzajemne obrażanie się, a jednocześnie nachalna promocja i twierdzenia o "najlepszości" danego stronnictwa politycznego nie doprowadzą nas do niczego dobrego. Czy musi wydarzyć się coś naprawdę złego, co nami wstrząśnie i otworzy wszystkim oczy?

Michał Walendzik

Radny Rady Miejskiej

radny.mw@gmail.com

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ