reklama

MZK szuka dodatkowych źródeł dochodu

W numerze

MZK szuka dodatkowych źródeł dochodu

Obejmując funkcję prezesa Miejskiego Zakładu Komunikacyjnego w Starachowicach, Rafał Kupisz mówił, że ma pomysł na spółkę, GAZETĘ zapewniał, że wie gdzie szukać oszczędności i dodatkowego źródła dochodu i teraz wprowadza ten plan w życie. Czy spółka na tym zarabia?

Nadal kondycja spółki jest trudna, bowiem MZK jest zadłużone i ta sytuacja nie zmieni się z dnia na dzień, ani nawet z miesiąca na miesiąc. Nowy prezes starachowickiego MZK Rafał Kupisz zapowiadał na samym początku, że wie co trzeba zmienić, gdzie trzeba usprawnić funkcjonowanie firmy. Po kilku tygodniach prezesowania zapytaliśmy, czy są już efekty?

- W ramach gospodarowania majątkiem spółki część rzeczy możemy wynająć i mieć z tego korzyści finansowe. Nie zapominajmy, że 80% dochodów podmiotu wewnętrznego ma pochodzić z biletów i rekompensaty, ale pozostałe 20% to już pole do popisu dla prezesa. Przychody, jakie w ten sposób uzyskamy, będę chciał zainwestować w działalność komunikacyjną. Nie chcę być postrzegany jako osoba bierna, która tylko bierze pieniądze z Urzędu Miejskiego, ale także myśli. Stąd właśnie pomysł na wynajem stacji benzynowej i wydzierżawienie części terenów - mówi GAZECIE prezes MZK Rafał Kupisz.

- Od 1 września br. z naszych obiektów przestanie korzystać szkoła, co jest związane z wprowadzoną reformą edukacji. Dlatego uznałem, że te tereny, ale także inne, które nie są wykorzystywane, możemy wynająć i mieć z tego korzyści. Parking i wiele pomieszczeń w budynku już zostało wydzierżawionych. Większość umów podpisywana jest na czas nieokreślony z okresem wypowiedzenia wynoszącym trzy miesiące. Staram się tej zasady przestrzegać - dodaje.

Świeżo podpisane umowy - jak zapewnia nas prezes Kupisz - przyniosą spółce dodatkowe kilka tysięcy złotych miesięcznie.

- Z wszystkich wynajmowanych pomieszczeń dochód spółki sięga 12-15 tysięcy złotych miesięcznie. Jeśli chodzi o nowe umowy, to mogę powiedzieć, że jest to dodatkowe kilka tysięcy złotych miesięcznie. Niemniej należy pamiętać, że odchodzi nam szkoła i ta kwoty będą wchodzić jedna w drugą - informuje prezes Kupisz.

Dość istotna wydaje się oferta wydzierżawienia stacji benzynowej, która przez ostatnie lata była ważną częścią dochodów spółki, przewyższającą nawet dochody z transportu. I w tym też cały problem. W świetle nowych przepisów działalność dodatkowa spółek miejskich nie może przynosić większych zysków od działalności podstawowej. Dokładnie ten stosunek wynosi 4:1, a prościej mówiąc minimum 80 proc. dochodów musi pochodzić z podstawowej działalności, a dodatkowa może generować maksymalnie 20 proc.

- Zgodnie z obowiązującym prawem, na dzień dzisiejszy nasza spółka nie może prowadzić takiej działalności. Oferta już się oficjalnie pojawiła, informujemy o tym również osoby, które w przeszłości były zainteresowane wydzierżawieniem stacji. Pierwsze zgłoszenia już są, ale formalnie nic jeszcze się nie dzieje. Stację paliw chcemy wydzierżawić na 10 lat, oczywiście z możliwością przedłużenia, ponieważ ograniczają nas pewne zawiłości proceduralne. Wiadomo, że jeśli ktoś decyduje się podjąć takiej działalności, to chce na tym zarabiać i to nie przez rok czy dwa, ale wiele lat, dlatego jest opcja przedłużenia. Mogę powiedzieć, że minimalna kwota za jaką chcemy wydzierżawić stację paliw to 5 tysięcy złotych miesięcznie. Wszystkie koszty związane z remontem, modernizacją czy koszty homologacji są po stronie wynajmującego - dodaje prezes MZK Starachowice.

(mp)

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ