reklama

Bartosz Kwiecień w Jagiellonii

Kontrowersje wokół transferu starachowiczanina

Informacje sportowe

Bartosz Kwiecień w Jagiellonii

Kontrowersje wokół transferu starachowiczanina

Barwy będzie nosił te same: żółto-czerwone, ale już na Podlasiu. Bartosz Kwiecień, wychowanek Juventy Starachowice, przenosi się z Korony Kielce do wicemistrza Polski Jagiellonii Białystok. Jego transfer wzbudził w Świętokrzyskiem ogromne emocje.

Na dobre w Lotto Ekstraklasie Bartosz Kwiecień zadomowił się dopiero w styczniu tego roku, kiedy o jego powrót z wypożyczenia zaciekle walczył ówczesny trener Korony Maciej Bartoszek. W przerwie letniej w kieleckiej drużynie doszło jednak do zmian właścicielskich, które pociągnęły za sobą wiele roszad. Pojawił się również nowy trener Gino Lettieri. Od tego momentu dużo mówiło się o kiepskiej atmosferze w drużynie, były kontrowersyjne rozwiązania kontraktów i równie kontrowersyjne transfery. Niemniej Kwiecień znalazł uznanie w oczach nowego szkoleniowca i na inaugurację nowego sezonu wyszedł w pierwszym składzie.

Na drugi mecz w sezonie, z Mistrzem Polski - Legią Warszawa, już nie pojechał, bo doznał kontuzji. To co wydarzyło się jednak później wywołało burzę w kieleckim światku piłkarskim. Po wychowanka Juventy Starachowice zgłosił się wicemistrz Polski - Jagiellonia Białystok, prowadzony od tego lata przez Ireneusza Mamrota, czyli byłego trenera Chrobrego Głogów, gdzie na wypożyczeniu grał właśnie Bartosz Kwiecień. Sprawy transferu potoczyły się błyskawicznie, a klub z Podlasia skorzystał z opcji kwoty odstępnego zapisanej w kontrakcie zawodnika. Negocjacji międzyklubowych nie było, a Kwiecień szybko stał się zawodnikiem ekipy Białegostoku. Zawodnik nie ukrywa, że jest to dla niego duży awans sportowy.

- Temat transferu pojawił się niespodziewanie i praktycznie w ciągu jednego dnia wszystko zostało załatwione. Jagiellonia bardzo szybko zadziałała w tej sprawie. Dla mnie jest to szansa na rozwój piłkarski, w drużynie jest wielu znakomitych piłkarzy i mam się od kogo uczyć. Zdaje sobie sprawę, że rywalizacja w drużynie jest duża, ale już w Kielcach udowodniłem, że potrafię walczyć i tak samo chcę powalczyć o miejsce w składzie Jagiellonii - mówi GAZECIE Bartosz Kwiecień.

Transfer wywołał jednak duże kontrowersje. Publicznie o zdziwieniu i zaskoczeniu mówili zarówno trener Gino Lettieri, jak i prezes Korony - Krzysztof Zając. Kibice, dla których Kwiecień był jednym z ulubieńców, również w dość niewybredny sposób komentowali całą sytuację. Pożegnanie z drużyną przebiegało natomiast w bardzo przyjacielskiej atmosferze.

- Koledzy z Korony zachowali się w porządku, było bardzo pozytywnie. Jesteśmy piłkarzami i takie czasami są losy piłkarza, wiedzą, że jest to szansa na rozwój sportowy i mówili, że na moim miejscu zrobiliby to samo. Z kibicami również nie było problemów, podeszli do tematu ze zrozumieniem, choć pewnie znajdą się też tacy, którzy będą mnie krytykować, ale na to nic nie poradzę - zapewnia wychowanek starachowickiej Juventy.

Były już zawodnik Korony dużo obiecuje sobie po transferze do Białegostoku. Po urazie nie ma już śladu i jest do dyspozycji szkoleniowca. Konkurencję będzie miał na pewno większą jak w Kielcach. Jednak w kuluarach mówi się, że po tym jak białostocki klub odpadł z europejskich pucharów jeden z podstawowych stoperów miałby zmienić barwy klubowe. I właśnie po to sprowadzony został Kwiecień.

- Dla mnie to duży krok do przodu. Z trenerem Mamrotem pracowałem już w Głogowie i bardzo go cenię. Uważam, że jest to bardzo dobry szkoleniowiec i mam się od kogo uczyć. Drużyna również przyjęła mnie bardzo pozytywnie, tak jak i bardzo pozytywnie oceniam samo miasto - dodaje.

(mp)

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ