reklama

Na Szlakowisku było sucho i wesoło

Sportowe środy z SDK

W numerze

Na Szlakowisku było sucho i wesoło

Sportowe środy z SDK

Nowo oddany do użytku obszerny parking SSM jest idealnym miejscem dla dzieci na ich środowe igrce.

Organizatorzy sportowej rywalizacji w wakacyjne środy, czyli ekipa SDK pod przewodnictwem szefowej Beaty Wiśniewskiej, która wraz z fachowymi podwładnymi: Małgorzatą Działak i Urszulą Turbiarz, byli mocno zaskoczeni ilością dzieciaków oraz przybyłych z nimi rodziców, dziadków, opiekunów etc. Maluszki najchętniej popisywały się artystycznym kunsztem za pomocą kredy, a grupa starszaków uczestniczyła w pomysłowym połączeniu wykładu nt. bezpiecznych i przemyślanych zachowań w różnych sytuacjach (nie tylko podczas wakacji) z konkursem przeprowadzonym przez st. sierżant KPP Agnieszkę Staryczenkow – oczywiście, nagrody też były.

Jak zwykle, dużą popularnością cieszyły się rzuty lotkami: pierwsze miejsce zdobył Michał Wiącek (32 pkt.), wyprzedzając Franka Sierpnia (27 pkt.). Następną dyscypliną oblegana przez indywidualistów był rzut do celu. Tutaj mistrzostwem wykazał się Kacper Małecki (60 pkt.), a tuż za nim uplasował się Kacper Fotfolc (50 pkt.).

Bez względu na płeć, każdy uczestnik chciał sprawdzić swoje predyspozycje w strzelaniu z łuku. Widzącym po raz pierwszy dawniejszą broń a obecni zabawkę, trzeba było udzielić instrukcji obsługi, a dowcipnisie pytali, gdzie mieści się magazynek lub celownik laserowy. Było więc troszkę żartów, ale byli także zwycięzcy. Tę dyscyplinę wygrał Dawid Kozieł (150 p.), drugie miejsce wystrzelała Lena Pietroń (80 p.).

- Proszę pani, a będzie hula-hoop? - dopytywały się dziewczynki.

Było, a najlepszy popis w kręceniu bioderkami dała Lena Gołasa, a wśród chłopców, którzy siłą rzeczy wykazują tu mniej wdzięku, najdłużej kręcił Dawid Kozieł. Były jeszcze gry i zabawy, w których rywalizowała grupa z grupą, np. transport taczkami piłeczek lub podawanie piłki na wyciągniętych rękach do tyłu, a w odwrotnym kierunku już z podawania dołem – bez turlania. Zdarzało się, że dzieciaki zagapiły się lub gdy trzeba było przechwycić piłkę, wtedy właśnie zajęte były ważnymi przemyśleniami. Trzeba było wówczas widzieć rodziców – zwłaszcza mamusie i babcie, które "wychodziły z siebie", by naprawić skuchę swojego skarba.

Następna "Środa Sportowa" na osiedlu Młynówka.

Marek Oziomek

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ