reklama

Przekraczać bariery

W numerze

Przekraczać bariery

Bariery kojarzą nam się z granicami. Nieraz musimy się z nimi zmagać i próbować je przekraczać. Bo nas ograniczają, a my często chcemy zobaczyć to co jest poza nimi.

Nasza historia bogata jest w wydarzenia, kiedy Polki i Polacy przekraczali kolejne – wydawałoby się - szczelne granice. W roku 1918 nasi przodkowie dokonali rzeczy dla niektórych niewyobrażalnej i poświęcając swoje życie i zdrowie odzyskali dla nas niepodległość Ojczyzny. Po 123 latach, w ciągu których część społeczeństwa pogodziła się już z faktem dezintegracji naszego terytorium i ducha narodu, Polska wróciła na mapy Europy i świata.

Rok 1978 r. to przełamanie pewnych barier w Kościele katolickim. Choć religia ta przeszła głębokie zmiany swojej formalnej strony funkcjonowania na skutek soboru watykańskiego, odbytego w latach 60. ubiegłego wieku, to dopiero Jan Paweł II – pierwszy od kilkuset lat papież nie-Włoch – zaczął w sposób bardzo praktyczny otwierać Kościół na człowieka, jego potrzeby i problemy oraz wskazywać drogi ich rozwiązywania.

Są jednak pewne bariery i ograniczenia, których - wydawałoby się – nie należy przełamywać. To granice zwykłej, ludzkiej przyzwoitości. Wszystkim przychodzą na myśl ostatnie wydarzenia z parlamentu, jego okolic i wielu miejsc w całej Polsce. Patrzymy na to, jak zachowują się osoby wybrane przez naród do reprezentowania jego interesów. Wydaje się, że to są ci najlepsi z najlepszych, najrozsądniejsi, inteligentni, słowem "elita". Nieuczciwie oceniać jednym słowem wszystkich posłów i senatorów, bo jestem przekonany, że wśród nich – zarówno po stronie opozycji jak i obozu rządzącego – są ludzie sprawiedliwi, rozsądni i mądrzy. Jednakże poprzez medialne spektakle ostatnich dni (część mediów też niepotrzebnie podgrzewa atmosferę sporu) zauważamy tylko tych, którzy potrafią krzyczeć, machać rękami i wypowiadać słowa, których powinien wstydzić się rodzic w rozmowie z dzieckiem. Opozycja musi zrozumieć, że jest opozycją i będzie przegrywać w głosowaniach. Z kolei rządzący mając większość nie powinni popadać w butę samouwielbienia, ale z szacunkiem odnosić się drugiego człowieka z opozycji. Jeśli będziemy się traktowali z wzajemną złośliwością, to dokąd dojdziemy?

W przyszłym roku przypada setna rocznica odzyskania przez Polskę niepodległości. To święto, które powinno nas łączyć i cementować naszą jedność narodową. Czy jesteśmy w stanie wskazać osobę, której obecność na różnego rodzaju uroczystościach rocznicowych będzie uosobieniem naszej polskiej jedności? Czy przez te różnego rodzaju spory, w konsekwencji których przekraczamy kolejne granice ludzkiej życzliwości i przyzwoitości, nie zniszczyliśmy naszych narodowych autorytetów? A nawet więcej, bo wygląda na to, jakbyśmy w ogóle nie starali się ich mieć. Chyba jeszcze wiele lat będziemy musieli czekać na postaci wielkości Józefa Piłsudskiego albo Jana Pawła II.

Michał Walendzik

Radny Rady Miejskiej

radny.mw@gmail.com

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ