reklama

Życie go nie oszczędzało

Pomóżmy panu Tomaszowi

Na okładce

Życie go nie oszczędzało

Pomóżmy panu Tomaszowi

 

Stracił dwóch synów, nigdy nie pogodził się z ich odejściem. Teraz spotkało go kolejne nieszczęście.

Pan Tomasz mieszka z żoną na czwartym piętrze bloku przy ulicy Reja w Starachowicach. Ma 49 lat. Życie nigdy go nie oszczędzało. Do wypadku, który zmienił dotychczasowe życie pana Tomasza doszło 9 maja br. Pracował przy robotach drogowych w okolicach Kielc, gdzie najechała na niego koparka, a gąsienica pojazdu zmiażdżyła mu nogę.

- Pamiętam wszystko, ból i przerażenie - wspomina pan Tomasz.

Współpracownicy zatrzymali przejeżdżającą karetkę, więc bardzo szybko trafił na SOR szpitala w Kielcach. Na oddziale Kliniki Chirurgii Naczyniowej przez dwa dni lekarze walczyli o utrzymanie krążenia w nodze. Następnie trafił na Kliniki Chirurgii Ortopedyczno - Urazowej. Specjaliści podjęli próbę ratowania nogi, niestety w 15. dobę po wypadku podjęto decyzję o amputacji prawej kończyny.

Miesiąc po wypadku pan Tomasz wrócił do domu. Do bloku, na IV piętro, do 32 - metrowego mieszkania. Od tamtej pory jedynie dwa razy je opuścił, wtedy, gdy ratownicy zabierali go na kontrolę do szpitala. Jego jedynym oknem na świat są dosłownie okna. Żona pana Tomasza - Maryla, nauczyła się robić opatrunki, gdy jest konieczność nawet dwa lub trzy razy dziennie.

Jest silnym mężczyzną, ale gdy mówi o swoim wypadku i stanie zdrowotnym, w jakim się znajduje, ma łzy w oczach. Na okrągło miewa bóle fantomowe:

- Wiem, który palec mnie boli, mówię, że boli mnie kolano - opowiada. Jest to niemożliwe, ale takie stany są normalne - próbuję stanąć na tej nodze, która mi pozostała, przy pomocy balkonika. Ale nadal się boję. Jedyna tak próba skończyła się upadkiem...

Życie nie oszczędzało tej rodziny. Stracili obu synów, jeden umarł w 2008 r., drugi w 2012. Świat zawalił się wtedy podwójnie, teraz już po raz trzeci.

Rodzina żyje z płacy minimalnej pana Tomasza, bo pani Maryla nie pracuje.

- Poszłabym do pracy, ale teraz nie mogę. Muszę być tu w domu i pomagać mężowi - mówi. - Może jak stan męża się poprawi uda mi się ją znaleźć...

Dzięki zaangażowaniu Michała Kędziory, który pomaga panu Tomaszowi w walce o odszkodowanie, na portalu zrzutka.pl ruszyła zbiórka pieniężna, której celem będzie zebranie kwoty umożliwiającej zakup tzw. czasowej protezy. Jest ona tylko częściowo refundowana przez NFZ. Część zebranych pieniędzy przeznaczona będzie na rehabilitację, wizyty u specjalistów, leki. Potrzebna jest też pomoc przy przebudowie łazienki i wymianie wanny na kabinę prysznicową. Także w zaadaptowaniu mieszkania do potrzeb pana Tomasza, by dzięki zburzeniu ścianki powstał jeden duży pokój umożliwiający poruszanie się po mieszkaniu.

Te cztery ściany, to na razie jedyna przestrzeń pana Tomasza, czwarte piętro uniemożliwia wyjście choćby przed blok. Żeby mógł wychodzić, potrzebna jest dobra proteza.

Apelujemy więc do ludzi dobrego serca i dobrej woli. Liczy się każda złotówka. Czytelnicy GAZETY już nie raz udowodnili, że chcą pomagać. Że los drugiego człowieka nie jest im obojętny. Dlatego pan Tomasz, za pośrednictwem naszej GAZETY, prosi Państwa o pomoc. Pieniądze można wpłacać za pomocą portalu: https://zrzutka.pl/657ysd#

(zaz)

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ