reklama

Takiej imprezy jeszcze nie było!

Pod patronatem GAZETY

Na okładce

Takiej imprezy jeszcze nie było!

Pod patronatem GAZETY

 

I Starachowickie Grand Prix na Bieżni udało się znakomicie. Na starcie pojawiło się 45 biegaczy, a rywalizacja kończyła się w momencie, gdy pierwszy zawodnik osiągnął limit, czyli 53 okrążenia. Wygrał bezapelacyjnie Dawid Kubiec.

Grand Prix na Bieżni, to połączenie biegów z wyścigami Formuły 1. Jakkolwiek abstrakcyjnie by to nie brzmiało, impreza okazała się sukcesem zarówno sportowym, jak i organizacyjnym. Ireneusz Gwóźdż, prezes stowarzyszenia Zabiegane Starachowice i inicjator rywalizacji na starachowickim stadionie, zapowiadając zawody mówił, że jest to pomysł innowacyjny i jeszcze nigdzie na świecie tego typu zawody się nie odbywały. Większość z 45 zawodników, którzy pojawili się na starcie stanowili amatorzy, miłośnicy zdrowego stylu życia i nasi starachowiccy biegowi "zapaleńcy". Nie zabrakło jednak profesjonalistów, którzy od razu stali się faworytami rywalizacji.

- Pomysł zaczął się rodzić na Półmaratonie Warszawskim, kiedy to po godzinie i minucie na trasie dostaliśmy info, że już pierwszy uczestnik zakończył. Pomieszanie półmaratonu, Testu Coopera i wyścigów Formuły 1 dały efekt końcowy. Przystępując do biegu nikt, nie miał wiedzy ile czasu potrwa - mówi Ireneusz Gwóźdź.

Zwyciężył faworyt Dawid Kubiec i to z ogromną przewagą. Nie ma się czemu dziwić, bowiem Dawid od lat przyzwyczaił nas do sukcesów w wielu biegowych imprezach. Jako pierwszy ukończył 53 okrążenia, czyli długość półmaratonu (21,096 km) z czasem 1:19:26, a drugiego w kolejności uczestnika wyprzedził o trzy okrążenia. Paweł Łodej zaliczył 50 "kółek", podobnie zresztą jak trzeci i w kolejności Wojciech Jarosz, który przegrał bezpośrednią rywalizację z Łodejem.

Wśród kobiet najlepsza okazała się Kinga Kacuga, która zaliczyła 45 okrążeń, druga była Iwona Kosel (36 okrążeń), a trzecia Renata Peryt (również 36 okrążeń). Jednak nie miejsce było najważniejsze, a dobra zabawa i promocja aktywnego stylu życia. Pierwszego zawodnika od ostatniego dzieliła różnica aż 31 okrążeń, ale uśmiech nie schodził z twarzy żadnego z biegaczy, wśród których była spora grupa debiutantów.

(mp)

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ