reklama

Podział

Choć pogoda za oknem potrafi w ostatnim czasie płatać figle i zdarzają się chłodniejsze dni z deszczem i porywistym wiatrem, to jednak gorące lato zapewniają nam czołowi politycy w kraju, wprowadzając znaczące zmiany w prawie.

Ostatnie dni to "bitwa" o sądownictwo. Opozycja mówi nawet o "zamachu stanu" i praktycznym zlikwidowaniu trójpodziału władzy w Polsce. Zgodnie z art. 10 Konstytucji RP "Ustrój Rzeczypospolitej Polskiej opiera się na podziale i równowadze władzy ustawodawczej, władzy wykonawczej i władzy sądowniczej". W demokracji amerykańskiej Ojcowie Założyciele Stanów Zjednoczonych uznali, że zderzenie tych trzech władz ma się odbywać na zasadzie wzajemnego hamowania i ograniczania, co ma stanowić nieodzowny warunek wolności i równowagi. Krytycy zmian dotyczących systemu sądownictwa twierdzą, że w świetle nowych przepisów zostanie on podporządkowany władzy ustawodawczej, co zachwieje równowagą w ramach trójpodziału władzy.

Główna zmiana w zakresie sądownictwa ma polegać na tym, że to parlament będzie w dużym stopniu decydował o obsadzie personalnej (oczywiście przy spełnieniu wszystkich formalnych warunków przez kandydatów) głównych stanowisk we władzy sądowniczej. Tym samym ograniczony zostanie wpływ na te nominacje samych sędziów, co budzi oczywisty protest ze strony środowiska prawniczego. Można używać argumentów, że obecnie mamy do czynienia z prawniczą, zhermetyzowaną kastą i skandalicznymi wyrokami sądów, które chronią winowajców zamiast bronić pokrzywdzonych. Czy jednak kilka potwierdzonych przypadków pozwala nam stwierdzić, że wszyscy sędziowie są niedobrzy? A czy politycy są dobrzy i sprawiedliwi? Przecież tak samo można powiedzieć o nich, że – pomimo iż wybrani przez naród – dążą tylko do tego, by utrzymać się przy władzy, a nie działać w interesie obywateli. Czy byłby to jednak sprawiedliwy osąd? Można zatem wyjść z założenia, że nie ma aż takiego znaczenia, kto decyduje o kształcie władzy sądowniczej. Generalnie wszyscy przecież powinni działać w interesie obywateli i sprawiedliwości. Natomiast przy okazji emocjonalnej wymiany "ciosów" między stronnictwami politycznymi zupełnie giną dobre rozwiązania, które wprowadzają nowe przepisy jak np. losowy system przyznawania spraw, zwiększenie liczby sędziów czy też możliwość dokończenia sprawy przez jednego sędziego, pomimo jego przeniesienia lub awansu.

Najsłabszym ogniwem zmian, które ostatnio przeprowadza parlament, jest fakt, że jeśli jakaś inna ekipa polityczna wygra wybory, to będzie mogła działać w ten sam sposób jak obecna. Dokonywać zdecydowanych, radykalnych zmian, które miejscami mogą mieć znamiona instrumentalnego traktowania pewnych rozwiązań. Tymczasem, zadaniem rządzących powinno być tworzenie prawa dobrego, sprawiedliwego, ale również takiego, które będzie oparte o trwałe zasady. Potrzebne jest do tego wypracowanie przynajmniej częściowego konsensusu z przeciwnikami politycznymi. Dlatego zarówno ekipa rządząca jak i opozycja powinny być nastawione na dialog i osiąganie mniejszych lub większych kompromisów. Inaczej znajdziemy się w rzeczywistości permanentnych zmian i braku stabilności funkcjonowania najważniejszych instytucji państwowych, a to już może zagrażać naszemu międzynarodowemu bezpieczeństwu.

Michał Walendzik

Radny Rady Miejskiej

radny.mw@gmail.com

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ