reklama

Nasz telefon

W skansenie?

- Nie dość że mieszkańcy bloków przy ulicy Zakładowej mają wspaniały widok na Góry Świętokrzyskie, to teraz z drugiej strony patrzą na przepiękne odsłonięcia skalne, które nabrały blasku po modernizacji osiedla. Nie wiem, czy nie są nawet ciekawsze niż te przy alei Armii Krajowej? Pod skałami na Orłowie powstał plac zabaw dla dzieci, właśnie wydzielono i wybrukowano nowe miejsca parkingowe. Najbardziej jednak zazdroszczę tamtejszym lokatorom siłowni na powietrzu. Mają ją na wyciągnięcie ręki. Można wieczorem wyskoczyć przed blok, poćwiczyć i biegiem wrócić pod prysznic. Wolałabym takie rekreacyjne miejsce obok siebie – zresztą pewnie nie tylko ja - aniżeli duże sklepy, w które obrastamy – telefonuje mieszkanka wschodniego Szlakowiska.

Trawa też dzieli

- A miało nie być w Starachowicach miejsc zieleni z nierówno przyciętą trawą. Przez lata w środku miasta dziwiły powierzchnie pozostawione same sobie. I, niestety, dalej dziwią. W pobliżu pawilonu handlowego przy ulicy Wojska Polskiego na przykład wykoszono wszystko, poza maleńkim kawałkiem przylegającym akurat do chodnika. Nawet ta łąka z polnymi kwiatkami jest miła dla oka, tylko zabawnie wygląda przy wyskubanej reszcie... Z drugiej strony wieżowców też pozostał gęsty pas traw przy jezdni. Od razu wiadomo, że te placki z wybujałą roślinnością należą widocznie do innego administratora terenu. Jest tego sporo i gdzie indziej. Naprawdę nie sposób się dogadać przy koszeniu zieleni w mieście? Za żadne pieniądze? A może dla przyzwoitości? – radzi starachowiczanka.

(ewa)

Miało być miejsce wypoczynku

- Ławki w małym lasku pomiędzy ulicami Leśną i Kościelną, na świeżym powietrzu, to wydawałoby się super pomysł, a tymczasem pobliscy mieszkańcy przechodzą gehennę. Wszystkiemu winni są miłośnicy wysokoprocentowych napojów. Ciągle tam przesiadują, piją alkohol, śmiecą, a w nocy słychać wrzaski i krzyski. Aż strach tamtędy chodzić, a w dzień wstyd, bo wszędzie walają się śmieci - mówi zdenerwowany mieszkaniec Starachowic.

- Teren ten został już wykoszony, bo takie potrzeby również zgłaszali nam mieszkańcy. Od pewnego czasu monitorujemy tamte rejony, bo otrzymywaliśmy już sygnały od mieszkańców. W tej sprawie założona jest Karta Zadań Doraźnych i strażnicy mają obowiązek co najmniej dwa razy dziennie patrolować tamto miejsce i monitorować sytuację pod kątem spożywania alkoholu, zaśmiecania, ale także wyprowadzania psów - informuje GAZETĘ Waldemar Jakubowski, komendant Straży Miejskiej w Starachowicach.

(mp)

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ