reklama

Sądowa rozprawa z Almaxem w tle

Niejasności w zeznaniach

Na okładce

Sądowa rozprawa z Almaxem w tle

Niejasności w zeznaniach

To było już trzecie przesłuchanie byłej radnej i szefowej Komisji Rewizyjnej, bo w zeznaniach pojawiły się niejasności. Prezes firmy Almax stwierdził natomiast przed sądem, że Starachowice w tamtym czasie były wzorem dla całego kraju.

Kolejna rozprawa dotycząca corocznego aneksowania w latach 2008 - 2012 umów na wywóz odpadów w gminie odbyła się w miejscowym Sądzie Rejonowym w minionym tygodniu. Na ławie oskarżonych zasiadają byli dwaj prezydenci Starachowic, była kierowniczka Referatu Gospodarki Komunalnej i były naczelnik wydziału gospodarki komunalnej. Wszystkim postawiono zarzut przekroczenia uprawnień, a według oskarżyciela, gmina miała stracić na tym około 3,5 mln zł.

Wezwanych na świadków radnych sędzia pytała o spotkanie w gabinecie ówczesnego zastępcy prezydenta z urzędniczką, która miała poinformować go o podejrzeniu nieprawidłowych wyliczeń stawek.

- Nie było takiej sytuacji. Sprawę stawek omawialiśmy na komisjach i sesjach, ja nie przypominam sobie, żeby ktoś wtedy wyrażał wątpliwości co do prawidłowości wyliczania stawek - mówił ówczesny i obecny radny SLD Piotr Nowaczek.

- Na komisjach służby prezydenta przedstawiały nam uzasadnienia. Na komisjach byli urzędnicy, prawnik, skarbnik, a nawet prezydent czy wiceprezydent. Dyskusje były bardzo szczegółowe, a także przenosiły się na sesje. Zdarzało się, że opozycja dokuczała rządzącym na sesjach. Z tego co pamiętam, to u nas stawki były wówczas niższe niż w innych miejscowościach, natomiast przyczyny podwyższenia stawek były zawsze omawiane - mówił Grzegorz Walendzik, ówczesny radny, a obecnie szef kieleckiej delegatury Najwyższej Izby Kontroli.

- Każdorazowo przy okazji zmiany stawek ze wszystkim byliśmy zapoznawani szczegółowo. Te uchwały traktowaliśmy jako dobrą zmianę dla Starachowic. Każdy projekt parafowany był przez radcę i skarbnika i traktowaliśmy ją jako zgodną z prawem i przepisami finansowymi - zeznał Jarosław Nowak, ówczesny i obecny radny Rady Miejskiej.

Sędzia Joanna Kucy pytała byłą przewodniczącą Komisji Rewizyjnej Lidię D. komu personalnie przekazywała wyliczenia, o których mówiła podczas wcześniejszych zeznań.

- W protokole z sesji było zapisane, że protokół z pracy komisji zawiera załączniki. Nie wiem czy przekazane zostały do biura rady, na pewno są w Prokuraturze Apelacyjnej w Krakowie - mówiła świadek, bo tam komisja złożyła zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa w przedmiotowej sprawie.

Przed sądem zeznawał też były już prezes firmy Almax, który podpisywał i aneksował umowy z miastem.

- Zmiany stawek były podyktowane wejściem w życie bardzo wysokiej opłaty marszałkowskiej. Złożyliśmy wówczas wyliczenia i bez aneksu nie bylibyśmy w stanie realizować umowy. Dziwi mnie, że w tej chwili sprawa budzi tak wielkie kontrowersje. Z tego co pamiętam, w tamtym czasie stawka za śmieci w Starachowicach była chyba najniższa w Polsce. W Radomiu wynosiła około dwa razy więcej, a w innych miastach, gdzie również musieliśmy aneksować umowy w związku z opłatą marszałkowską, musiałem się tłumaczyć, dlaczego w Starachowicach stawka jest tak niska. Dzisiaj w całej Polsce obowiązuje system wzorowany na Starachowicach, bo jest prostszy i tańszy. Te zmiany wprowadzane wówczas w Starachowicach były tylko z korzyścią dla mieszkańców, na prowadzeniu aneksów firma Almax nie zyskiwała nic - mówił były prezes Almaxu.

Kolejną rozprawę sąd wyznaczył na 9 sierpnia br.

(mp)

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ