reklama

Wycieczka z przygodami

Bez kategorii

Wycieczka z przygodami

Kraków, Słowacja i Zakopane to cel wycieczki uczniów klas drugich II Liceum Ogólnokształcącego im. Stanisława Staszica w Starachowicach. Kuratelę nad młodzieżą sprawowali: Anna Pacek, Anna Wójcicka, Jacek Rudzki oraz Tomasz Erbel.

Pełni energii, humoru i optymizmu wyruszyli w wystrzałowych nastrojach i z gitarami, w poniedziałkowy (19 czerwca) poranek, do pięknego Krakowa. Przewodnikiem był Cezary Misura, który w niezwykły sposób opowiadał nie tylko o historii miasta. Spacerem przeszli koło Barbakanu i prostą drogą przez Bramę Floriańską na największy rynek w Europie.

- Tak, znowu jestem tutaj, historia lubi się powtarzać. Lubię Kraków, ale przytłacza mnie nadmiar ludzi, samochodów... Przyzwyczajony jestem do Starachowic, tu dzień mija mi bardzo szybko i nie spotykam tak wiele twarzy - dzielił się pierwszymi wrażeniami licealista.

Zwiedzili oczywiście Wawel, przeszli na Kazimierz i... pojechali do Białego Dunajca, gdzie była baza noclegowa. Po przepysznej kolacji wyruszyli jeszcze do Term Podhalańskich, a wieczorem co niektórzy długo jeszcze koncertowali na balkonie, podziwiając gwiazdy.

Wypoczęci wybrali się nazajutrz na Słowację.

- Uzbrojony w aparat, lekko jeszcze śpiący z wodą w plecaku, wdrapałem się na szczyt góry przy wejściu do jaskini, choć nie jestem przyzwyczajony do chodzenia po górach. Wszyscy przeklinając pod nosem wątpili, że z powrotem zejdą na dół - opowiada Maciek.

W jaskini- już po słowackiej stronie - było nareszcie chłodno, bo słońce w tym dniu niemiłosiernie grzało, i kolejna niespodzianka. Wilgotność powietrza 94%, temperatura około 4 stopni. Dziewczęta oczywiście założyły kapturki na głowę, martwiąc się, czy dobrze wyglądają... Od słowackiego przewodnika dowiedzieli się, że komu kropla wody w jaskini kapnie na głowę, tego czeka go coś szczęśliwego, więc większość starachowiczan chyba do końca życia będzie szczęściarzami. Wysłuchali jeszcze w tym niecodziennym miejscu koncertu, zafascynowani dźwiękiem, który rozchodził się w niezwykły i niesamowity sposób.

Wrażenia trudno było ukryć przy wodospadach. Piękne widoki, czysta woda przy pierwszym, ale przy kolejnych niespodzianka, bo dla ochłody grupa licealistów postanowiła zrobić sobie „lany poniedziałek”. Większość zadowolona, mokra od stóp do głów, choć byli tacy, którzy pokazali podczas tej zabawy swoją nieznaną twarz.

W Białym Dunajcu czekało na młodzież ognisko i spotkanie z bajarzem. To prawdziwy góral z dziada pradziada, który, zarabia na życie opowiadając i prezentując wiele ciekawych historii, które sam przeżył. Wątły, niski Ujek Stasek (wujek Staszek, ale tam tak do niego mówią), którego twarz świadczy o wielu przeżyciach, opowiadał o góralskich strojach, wplatając w to swoje historie. Gdy zapłonęło ognisko, zaczęły się tańce i śpiewy... Tej nocy nie zabrakło zabawy chyba w każdym pokoju.

Rankiem ostatniego dnia (21 czerwca) byli gotowi do wyjazdu via Zakopane. Odwiedzili Krupówki, cmentarz zasłużonych na Pęksowym Brzyzku, a w czasie wolnym każdy zagospodarował sobie go tak jak chciał. Później wszyscy dotarli do jednego z piękniejszych miejsc w Polsce - Przełomu Białki. Czyste niebo, świeże powietrze, rwący potok - czego chcieć więcej.

Przed odjazdem kupili oscypki i śpiewająco pokonali trasę do Starachowic. Teraz wspominają przygodę, zabawne sytuacje z eskapady i cudownych ludzi. W wakacje pewnie wybiorą się znowu w te strony.

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ