reklama

Lekarz z odszkodowaniem

PZOZ musi zapłacić, zwolnienie nie było zasadne

 

Pracę na Oddziale Ginekologii i Położnictwa w naszym szpitalu stracił po głośnym "porodzie na podłodze" w listopadzie ub. r. Decyzją sądu ma otrzymać odszkodowanie. 

Sąd Rejonowy w Starachowicach, pozwy dwojga lekarzy, którzy zostali wówczas zwolnieni, rozpatrywał 20 czerwca br. Lekarze domagają się od PZOZ wyłącznie odszkodowania bez przywrócenia do pracy.

- Sprawa dotycząca lekarki rezydentki została odroczona z uwagi na rozszerzenie powództwa. Pełnomocnik pozwanego złożył w związku z tym wniosek o odroczenie, aby móc zapoznać się z dokumentami - informuje sędzia Monika Gądek-Tamborska, rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Kielcach.

Rozstrzygnęła się natomiast sprawa ówczesnego kierownika Oddziału Ginekologii i Położnictwa Jacka U. P

- Sąd Rejonowy w Starachowicach, po przeprowadzeniu dowodu z zeznań powoda, zamknął rozprawę i ogłosił wyrok zasądzający od pozwanego PZOZ w Starachowicach na rzecz powoda Jacka U. odszkodowanie w wysokości 11.524 zł wraz z ustawowymi odsetkami za opóźnienie i kosztami procesu. Oddalił powództwo częściowo w zakresie żądania odsetek ustawowych za opóźnienie za okresy poprzedzające rozszerzenie żądania zapłaty, nadał wyrokowi rygor natychmiastowej wykonalności. Po przeprowadzeniu postępowania dowodowego Sąd Rejonowy w Starachowicach ustalił, iż rozwiązanie z powodem umowy o pracę bez wypowiedzenia nastąpiło z naruszeniem przepisów o rozwiązywaniu umów w tym trybie - mówi Monika Gądek-Tamborska.

- Sytuacja jaka miała miejsce na oddziale 2 listopada 2016 roku miła miejsce 2 godziny po zakończeniu pracy przez powoda. Zachodzi sprzeczność pomiędzy treścią zarzutu w wypowiedzeniu, a oświadczeniami składanymi przez dyrekcję na konferencji prasowej dla mediów. Na polecenie ministra zdrowia w pozwanym PZOZ została przeprowadzona kontrola przez konsultanta wojewódzkiego ds. położnictwa i ginekologii w przedmiocie organizacji świadczeń na oddziale 2 listopada 2016 roku. Kontrola nie wykazała błędów medycznych. Dyrekcja pozwanego od 2009 roku była regularnie informowana o konieczności zatrudnienia położnych w celu zapewnienia należytej opieki pacjentom - argumentował sąd.

Wyrok nie jest prawomocny, stronom przysługuje odwołanie do sądu wyższej instancji. W sprawie zwolnień personelu starachowickiego szpitala po wydarzeniach z listopada przed Sądem Rejonowym toczą się jeszcze trzy rozprawy. Sprawa dwóch pielęgniarek rozpatrywana będzie 29 sierpnia, a cztery dni wcześniej sąd zajmie się sprawą lekarki rezydentki.

Przypomnijmy też, że położna, która bezpośrednio opiekowała się pacjentką do pracy nie wróci. Starachowicki sąd orzekł, że w jej przypadku zwolnienie było zasadne. Wcześniej zakończyły się sprawy trzech pielęgniarek, które zawarły ze szpitalem ugodę i wróciły do pracy.

(mp)

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ