reklama

Jak najkrócej?

Mimochodem

 

W poprzednim sezonie (słusznie/niesłusznie minionym – skreślić wedle uznania) ta placówka handlowa byłaby czynna dłużej. Bo zaraz znalazłby się ktoś, kto poskarżyłby wysokiemu funkcjonariuszowi partyjnemu, że człowiek pracy nie ma możliwości skorzystania z jej usług.

Godziny otwarcia, 8 – 16.00 w handlu są bowiem niedopuszczalne, jeśli klasa robotnicza w tym czasie tworzy dobro narodowe (!). Tym bardziej zaś, jeśli jest to sklep ze sprzętem medycznym. Żeby tam zdążyć przed zamknięciem, niejeden musi wziąć dzień wolny albo przynajmniej się zwolnić godzinę wcześniej, licząc na życzliwość swojego pracodawcy. Może i prywatny z tzw. small biznesu się zgodzi. Korporacyjny jednak będzie kręcił nosem. Bo nie zawsze da się odpracować ową wolną godzinę, przedłużając sobie czas pracy. A odpracować, zgodnie z przepisami, należy!

Jeszcze jakiś czas temu na ewentualne wyjścia (obowiązywała co prawda książka wyjść, lecz częściej teoretyczna niż praktyczna) patrzono przez palce. Co wcale nie znaczy, że było to zgodne z prawem, albo że należy to pochwalać (a dziś żałować). W poprzednim sezonie istniała jednak zawsze ostatnia deska ratunku w postaci owej możliwości upomnienia się o swoje. Wystarczyłby szum niezadowolenia, że do sklepu mogą pójść najwyżej emeryci, bo oni zawsze mają czas, a stosowna partyjna instancja wpłynęłaby na zwierzchność firmy, by podległa jednostka zmieniła godziny otwarcia na bardziej przyjazne dla potencjalnych klientów. Dziś można sarkać, utyskiwać, pisać i telefonować do mediów, a i tak nic się nie wskóra. Teraz bowiem każdy sobie sterem, żeglarzem, okrętem... I choć kilka razy na niniejszych łamach starachowiczanie apelowali o dodatkową godzinę otwarcia salonów tej branży w Starachowicach, choćby do 17.00, nowy sklep, w centrum miasta zamyka swoje podwoje o 16.00! A przy tym jest nieczynny w soboty. Widocznie i tak mu się opłaca. Po co więc ma się dostosować do klienteli. Niech klientela dostosuje się do sklepu. O ile to właśnie można było zmienić w poprzednim sezonie, co partyjna organizacja zapisywała sobie po stronie plusów wśród "załatwianych" spraw, o tyle dziś pozostaje godzić się z narzucanym stanem rzeczy. Chyba że chodzi o pozyskanie wsparcia w najbliższych wyborach do władz różnego szczebla. Tyle że godziny otwarcia jakiejś tam placówki to zbyt mało, by decydować się na populistyczny gest. Co innego handel w ogóle, zwłaszcza zaś wyłączenie go w niedziele. Bo w święta się udało.

Chodzą słuchy, że z tym zamknięciem sklepów wielkopowierzchniowych w niedziele może być różnie. Wszak spora część społeczeństwa sobie tego nie życzy. Na antenach radiowych i telewizyjnych słychać głosy ludzi zdegustowanych planami rządu (?). Dla wielu pracujących Polaków bowiem najlepszym dniem na robienie zakupów jest właśnie niedziela. Wcale nie pokusa spędzenia czasu akurat w ten sposób poza domem, ale potrzeba kupienia konkretnych artykułów, czego nie można zrobić kiedy indziej. Bo kilka etatów, godziny nadliczbowe etc. I nawet wypada się z tym zgodzić. Np. na kupno zimowej kurtki trzeba by inaczej brać dzień urlopu. Dlatego lepiej wziąć przykład z niektórych zachowań w poprzednim sezonie i nie majstrować zbytnio przy handlowaniu. A jeśli już, to tak, żeby dogodzić kupującym. Czyli sporej części społeczeństwa. A właściwie wszystkim.

To że nie pracujący czy emeryt sobie poradzi, nie znaczy, że reszta również. Także Kościół. Nawet kler kupuje w niedzielę. W jednej z telewizyjnych "migawek" dziennikarze podsunęli mikrofon księdzu z pytaniem: "Dlaczego wchodzi w niedzielę do supermarketu?" – "Bo jest otwarty"- odpowiedział. I niech tak pozostanie. Chodzi przecież o to, żeby ułatwiać sobie życie, a nie utrudniać. Wystarczy, że w Starachowicach placówki medyczne z artykułami dla rekonwalescentów potraktowały się "urzędowo". Zapraszają klientów tylko do godziny 16.00. Zadośćuczyniają w ten sposób projektom ograniczenia czasu handlowania. Podpowiadam: można je zrealizować, wprowadzając więcej świąt kościelnych. W niedziele właśnie. Intencji i patronów nie brakuje.

/ewa/

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ