reklama

Nasz telefon

Gdzie są krzesła?

- Gdzie jak gdzie, ale w ośrodkach zdrowia i w szpitalu miejsc do siedzenia nie powinno brakować. Tymczasem w korytarzu poradni specjalistycznych starachowickiej lecznicy, na parterze, często przychodzi stać w oczekiwaniu na swoją kolej. Najwięcej pacjentów spotyka się przed gabinetem ortopedycznym i wszystkie krzesła są ustawione właśnie tam. Przy sąsiedniej poradni chirurgii ogólnej, a zarazem onkologicznej, już ich nie ma. Naprzeciwko znajduje się wnęka, z której prowadzi wyjście na zewnątrz. Pusta. I to tam ustawiłabym ławki. Tym bardziej że wielu pacjentów przychodzi dużo wcześniej aniżeli przyjmujący lekarze. Chorzy zatem powinni mieć gdzie usiąść. Ostatnio przyszło mi stać jakieś pół godziny, zanim zwolniło się miejsce gdzieś dalej. Stamtąd pilnowanie kolejki było trudne. Doszedł jeszcze jeden stres – skarży się pacjentka.

Na baczność

- Gdyby nie trzy ławki przy hali lejniczej, nasz pobyt na Wielkim Piecu podczas Jarmarku u Starzecha trwałby parę chwil zaledwie. Zmęczył nas spacer wzdłuż stoisk i straganów z różnościami, stanie przy dymarce tuż po oficjalnym otwarciu imprezy i na oglądanie występujących zespołów nie mieliśmy już siły. Miejsce na jednej z owych trzech ławek nieopodal sceny nas uratowało. Może nie było wiele widać, ale głos dochodził. Zwłaszcza sołtysa z Wąchocka, występującego wraz z kapelą. Przydałoby się podczas podobnych imprez plenerowych więcej siedzisk. Tym bardziej że niektórzy przysiadali i na kamieniu rzeźbie, i na trawie. Nie było gdzie usiąść również przy terenowych zabawkach dla dzieci. Najmłodsi harcowali na zjeżdżalniach i trampolinach, a opiekunowie wrastali w ziemię stojąc... Tymczasowy bar piwny nie rozwiązywał sprawy – podkreśla dwójka starachowiczan.

Potrzebna pomoc

- Często widzę w okolicy dawnego "Pedetu" schorowanego mężczyznę, który porusza się po mieście, dzięki wózkowi... ze sklepu. Pewnie dostał od sklepowej obsady, z litości, bo to jedyna dla niego możliwość wyjścia z domu, jeśli w ogóle go ma! Mężczyznę pewnie znają w miejscowym MOPS, bo z czegoś żyć musi. Jeśli, to apeluję do opieki, również do Straży Miejskiej, o załatwienie temu człowiekowi wózka inwalidzkiego. A może w jego znalezieniu pomogą mieszkańcy? Trzeba koniecznie pomóc biednemu bliźniemu - prosi czytelniczka GAZETY.

/ewa/

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ