reklama

Fonoholizm

W numerze

Fonoholizm

W jednej z zasłyszanych historii – chyba ze Stanów Zjednoczonych – nauczyciel zaproponował uczniom "przerażające" doświadczenie. Poprosił ich o oddanie telefonów komórkowych na jeden tydzień. Młodzież poddała się eksperymentowi i była zaskoczona, jak dużo ma czasu wolnego i jak miło rozmawia się twarzą w twarz.

Wydawało się, że bieżące stulecie będzie wiekiem (epoką) komputerów. Tymczasem w ciągu kilku lat samo słowo "komputer" zmieniło swoje znaczenie. Coś co kiedyś składało się z kwadratowego monitora i skrzynki pod biurkiem, dziś mieści się w poręcznym smartfonie, który mamy w kieszeni lub torebce. Dlatego młodzież XXI wieku bywa nazywana "pokoleniem SMS". Wysłanie krótkiej wiadomości tekstowej z telefonu (w formie SMS-a, MMS-a albo poprzez różne komunikatory internetowe) nie stanowi większe problemu i jest możliwe do wykonania praktycznie w każdym czasie i każdym miejscu. Również w szkole w trakcie zajęć lekcyjnych. To oczywiście nie służy procesowi nauczania. Przerwy szkolne to także kolejna okazja do skorzystania z telefonów. Czy zatem należałoby zakazać korzystania z komórek w placówkach oświatowych? Przecież kiedyś były tylko telefony stacjonarne i ludzie jakoś sobie radzili.

Tematyka zakazów i relacji nauczyciel - uczeń w zakresie używania telefonu w szkole ma już swoją historię. Część komentatorów lub stron konfliktu twierdzi, że ani nauczyciel, ani żadne przepisy wewnątrzszkolne nie mogą zabronić wychowankom korzystania z komórek. Co nie zmienia faktu, że takie zakazy są wprowadzane. Czy w naszych, starachowickich podstawówkach, gimnazjach i innych placówkach edukacyjnych należałoby wprowadzić takie obostrzenia? Można, ale chyba nie tędy droga. Siłowe decyzje porównałbym do uczenia się matematyki na pamięć. Rozwiązanie wyjdzie nam dobre, ale nie będziemy wiedzieć, dlaczego akurat tak ma być.

Wracając do przykładu z początku felietonu, należałoby ukazać piękno naszej rzeczywistości bez telefonu. Prawda jest taka, że uzależnienie od telefonu – czyli fonoholizm – może prowadzić do pewnego rodzaju "ekshibicjonizmu". Zawsze możemy odebrać telefon, odpisać, zrobić zdjęcie i wstawić do Internetu na swoim profilu. Nie pozostawiamy sobie miejsca na prywatność i intymność albo na spędzenie czasu tylko z jedną konkretną osobą.

Nie mniejsze znaczenie niż alkoholizm lub narkomania zyskało uzależnienie od komputerów i komórek. Ten nałóg jest jednak w pełni legalny i dostępny praktycznie od najmłodszych lat. Można wdrażać różnego rodzaju programy profilaktyczne, zakazy szkolne, itp. Najwięcej jednak zależy od nas, od wychowania, relacji rodzinnych i codziennego zachowania. Żadne regulacje wewnętrzne czy przepisy prawne nie będą bardziej skuteczny niż zwyczaje wyniesione z domu. Dlatego warto od czasu do czasu być off-line, poza zasięgiem.

Michał Walendzik

Radny Rady Miejskiej

radny.mw@gmail.com

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ