reklama

Zrobiło się międzynarodowo

W MBP

W numerze

Zrobiło się międzynarodowo

W MBP

 

Wierni bywalcy bibliotecznych koncertów, jakie oferuje starachowickim melomanom maestro Artur Jaroń, nie mogli doczekać się na kolejną wizytę pana profesora i miłe niespodzianki, którymi zaskakuje, odwiedzając nasze miasto.

Znamy atmosferę Czytelni, doceniamy wysiłki personelu MBP, co rusz podsuwającego bywalcom nietuzinkowe tematy tworzone przez zapraszanych gości. Cyklicznie (oprócz Andrzeja Rojka z GCN) odwiedza więc Starachowice prof. Artur Jaroń - dyrektor Państwowej Szkoły Muzycznej I i II stopnia im. Maurycego Moszkowskiego w Kielcach ze zdolnymi muzykami.

Pamiętamy niespodziankę noworocznego koncertu w 2014 r. kiedy to starachowiczanie mieli okazję wysłuchać utwory C. Sant-Saensa, R. Schumana oraz N. Paganiniego grane przez prof. Ludmiłę Worobec-Witek, która oprócz wykładów na ZPSM jest także w składzie grających pierwsze skrzypce w Orkiestrze Symfonicznej Filharmonii Świętokrzyskiej. Mieliśmy także możliwość oklaskiwania rodzinnego duetu, czyli Artura i Macieja Jaroniów. Syn mistrza był wówczas studentem AM w Bydgoszczy w klasie skrzypiec. Wyskrzypiał więc na tym szlachetnym instrumencie m.in. suitę i tarantelę wysłannika piekieł, jak nazywali Niccolo Paganiniego Jezuici. Byli i pomniejsi ale rokujący, jak chociażby Aleksandra Klara Kraj, Marcin Michalski, Maria Róża Kulikowska, Anna Dudkiewicz, Jan (wówczas Janek) Bieniasz, Jakub Kitowski oraz starachowiczanin śmiało sięgający po utwory wymagające dużej sprawności technicznej Karol Jamroży.

W tegorocznym, majowym koncercie także oczarował słuchaczy Karol Jamroży, który tym razem naprzemiennie wystąpił z Gruzinem Vakhtangiem Zaalishvili, podopiecznym prof. Nany Makharadze. Obaj młodzieńcy są świetnymi muzykami nie mającymi problemów technicznych z graniem utworów L. van Beethovena, J.S. Bacha, F. Chopina, K. Szymanowskiego, S. Prokofiewa. Był również pięknie brzmiący F. Chopin zagrany przez duet: Maestro i Zaalishvili.

Każdy doświadcza wszechogarniających zmian ...nie tylko technicznych. Pociągają za sobą też przemiany kulturowe. Pamiętam, że kiedyś – za nieboszczki komuny – funkcjonował w telewizornii program poświęcony muzyce poważnej. Jaki wówczas kawaler biegał do domu, aby w wygodnym fotelu obejrzeć wykonawców, a zwłaszcza Konstantego Kulkę? Przyznam, że nie lubiłem tego typu muzyki, ale patrząc na grymasy malujące się na twarzy mistrza K. Kulki zaczynałem rozumieć muzykę. I tak zostało mi do dzisiaj, że muzyka trafia do mojego serducha głównie przez obserwację tego co się dzieje z uzewnętrznianymi grymasami muzyka. Obecnie nie da się dłużej skupić na wykonawcy gdyż reżyser obrazu uwielbia szybkie zmiany powodujące nerwowe migotanie. Jedynego komfortu może doświadczyć emeryt, którego nie stać na bywanie w filharmonii, podczas koncertów oferowanych przez m.in. prof. Artura Jaronia.

Marek Oziomek

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ