reklama

Olech mierzy tylko w złoto!

The World Games 2017

Informacje sportowe

Olech mierzy tylko w złoto!

The World Games 2017

 

Jarosław Olech i Jan Wegiera z Wikinga Starachowice powalczą o najlepsze miejsca na najważniejszej światowej imprezie.

Igrzyska Sportów Nieolimpijskich The World Gamest są najważniejszą imprezą dla sportowców dyscyplin, które nie znajdują się w oficjalnym wykazie Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego. Rozgrywane są od 1981 roku. Tegoroczne będą dla nas szczególne, bowiem odbędą się we Wrocławiu. Ranga zawodów jest ogromna, a i medialnie szykuje się wielkie przedsięwzięcie. Transmisje z zawodów przeprowadzi stacja Polsat Sport, a starachowiczanie będą mogli na żywo śledzić poczynania dwóch zawodników naszego Wikinga.

- Nasz klub na The World Games 2017 będzie reprezentowało dwóch zawodników, Jan Wegiera i Jarosław Olech. Na tego typu imprezie są tylko cztery kategorie, niska, średnia, wysoka i super ciężka, dlatego też są łączone. Jarek wystartuje w kategorii 74-83 kg, a Janek w 93-105. kg. Będzie to ogromne wydarzenie sportowe, promowane i transmitowane przez czołowe telewizje w kraju. Tak jak na tradycyjnej olimpiadzie, będzie oficjalne otwarcie i zamkniecie, dlatego już będziemy we Wrocławiu 20 lipca - zapowiada trener Arkadiusz Staszewski.

Jarosław Olech to niekwestionowany lider trójboju siłowego, 15 razy z rzędu wywalczył Mistrzostwo Świata, na swoim koncie ma także Mistrzostwa Europy i wielokrotne Mistrzostwa Polski. Na World Games, które tak jak tradycyjne Igrzyska Olimpijskie rozgrywane są co cztery lata, nie będzie debiutantem, a jednym z głównych, o ile nie głównym kandydatem do medalu i to tego z najcenniejszego kruszcu. W 2009 roku starachowiczanin po raz pierwszy wywalczył złoty medal w tajwańskim Kaohsiung, a cztery lata później w kolumbijskim Cali obronił tytuł. Teraz zadanie jest podobne.

- Jarek jest w tej chwili głównym kandydatem do złota, można powiedzieć "pewniakiem", ale to są jednak zawody i może się wszystko zdarzyć. Ranga tych zawodów powoduje ogromną presję i nie możemy poczuć się zbyt pewnie, bo to może nas zgubić. Wyzwaniem dla nas będzie to wszystko udźwignąć psychicznie, bo sportowo jesteśmy bardzo dobrze przygotowani. Zdecydowanie cięższe zadanie będzie miał Janek Wegiera, bo on w swojej kategorii na pewno będzie miał bardzo ciężkich rywali.

Jarosław Olech na kilka tygodni przed otwarciem World Games tryska optymizmem i mierzy w zwycięstwo. Zapowiada walkę o obronę tytułu.

- Plan jest taki, że jedziemy po złoty medal, a jak to wyjdzie, to zobaczymy, bo to jest sport. Nie ukrywam, że chciałbym obronić tytuł i wywalczyć swoje trzecie złoto. Osobiście nie boję się presji, mnie to jeszcze bardziej napędza. Będą polscy kibice, kibice ze Starachowic, więc mnie będzie się jeszcze lepiej startować - mówi GAZECIE Jarosław Olech.

Jest hegemonem trójboju siłowego. We Wrocławiu nie obawia się zawodników ze swojej kategorii, a za najgroźniejszych rywali uważa siłaczy z kategorii wyższej. Niemniej jednak już w tej chwili osiąga lepsze wyniki od nich, bo o pozycji na World Games decyduje klasyfikacja Wilks`a, czyli przelicznik osiągniętego wyniku w stosunku do wagi ciała.

- Największym zagrożeniem dla mnie będą dwaj Ukraińcy, którzy są z wyższej wagi i robią około 620 punktów. Ja na tę chwilę robiłem około 650 punktów i jest to spora przewaga, ale w sporcie decydują czasami drobiazgi. Muszę być od początku skupiony, zaliczać wszystkie boje po kolei i powoli dokładać kilogramy. Myślę że aby mieć wysoki współczynnik Wilks`a, muszę się zakręcić w okolicach rekordu świata - dodaje nasz mistrz.

Zawodnik Wikinga od lat rządzi i dzieli w trójboju siłowym, wielu młodszych zawodników próbuje go zdetronizować, ale nic im z tego nie wychodzi.

- Na razie nie myślę o zakończeniu kariery. Dopóki zdrowie pozwala, to dźwigam, są wyniki i to mnie napędza. We Wrocławiu przygotowuję się na rekord świata i jak na razie według wszystkich współczynników powinno być kolejne złoto, ale w sporcie nie można być niczego pewnym - mówi.

Sportowo nasz zawodnik czuje się bardzo dobrze, psychicznie również. Przyznaje, że rywali bardzo się nie obawia, ale wszystkie podejścia musi wykonywać perfekcyjnie.

- Zawsze jest obawa, że sędziowie mogą czegoś nie zaliczyć. Wszystko trzeba robić perfekcyjnie technicznie, bo sędziowie mogą "przyczepić" się do głębokości przysiadu, niedociśnięcia w ławce czy płynności w martwym ciągu. Werdykt sędziów jest po zakończeniu boju i jeśli dwóch na trzech sędziów uważa, że było coś źle, to jest koniec. Można zawsze w kolejnym podejściu dołożyć ciężar, ale już przy niezaliczeniu jakiegoś podejścia pojawia się dodatkowy stres, a niezaliczenie trzech podejść w jednym z bojów kończy już rywalizację - mówi J. Olech.

(mp)

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ