reklama

Nasz telefon

Miasto bez klinik?

- Inne miasta mogły nam tylko zazdrościć, że w dobie kłopotów ze służbą zdrowia mamy w Starachowicach aż dwa oddziały kardiologiczne. W szpitalu i w polsko – amerykańskich klinikach. Teraz wszystko może się zmienić. Z niedowierzaniem obserwuję spór między tymi podmiotami, w efekcie którego kliniki mogą się od nas wyprowadzić. Nie rozumiem całej tej sytuacji, mimo że byłam na specjalnie zorganizowanym spotkaniu w spółdzielni mieszkaniowej. Tak samo jak nie rozumie jej obecny tam starszy pan spoza miasta, któremu w klinikach uratowano życie. Jest nawet gotów manifestować w obronie interesów pacjentów, jak mi powiedział. Bo co dwie lecznice kardiologiczne, to nie jedna. Wiadomo, że przyjmą więcej chorych, a na dodatek kolejki do lekarzy w naszym rejonie będą krótsze. Że też nie ma mocnych, którzy potrafią rozwiązać ten gordyjski węzeł! I pomyśleć że kontrakty oraz pieniądze na nie oraz polityczna otoczka są ważniejsze niż pacjent i jego zdrowie – bulwersuje się starachowiczanka.

Więcej elastyczności

- Nie wiedziałam nic o biegu ulicznym 30 kwietnia br. Omal nie legły w gruzach moje plany wyjazdowe tego dnia. Maraton bowiem odbywał się w pobliżu garażowiska. Dochodząc do ulicy, którą przemierzali biegacze, usłyszałam od młodej kobiety w żółtej kamizelce strażnika porządku, że nie mam dalej po co iść, bo i tak nie wyjadę. Na to wyglądało, gdyż akurat nie zamierzała przepuścić innego niefortunnego kierowcy, spieszącego się do pracy! Zaryzykowałam i jednak powędrowałam w stronę garażu. Tam stali panowie z patrolu, którzy pozwolili mi wyjechać w kierunku nie kolidującym z trasą maratonu ulicznego. Zezwolenie na wyjazd z zagrodzonego parkingu, jak się potem dowiedziałam, otrzymali też znajomi, którym właśnie między godziną 11 a 14.00 zamarzyła się wycieczka za miasto. Dwie strażniczki pomogły im bezpiecznie opuścić miejsce postojowe i tor biegu. Organizując podobne imprezy w przyszłości, proszę brać pod uwagę to, że nie wszyscy śledzą kalendarz miejskich atrakcji. Nie każdy też może sobie pozwolić na zwłokę w realizacji planów dnia. Zamiast mnożyć problemy, trzeba je próbować rozwiązywać, bez uszczerbku dla kogokolwiek, jak to zrobili niektórzy strzegący ładu na drodze tego dnia – radzi czytelniczka.

/ewa/

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ