reklama
Mieszkania

Nasz telefon

Sztuczne kolejki

- I jak mają zniknąć kolejki do specjalistów, jeśli się je sztucznie tworzy?! Miałam szczęście, że zoperowano mnie na ortopedii za byłego już ordynatora. Znajomemu koleżanki jednak pewnie nie uda się szybko wrócić do sprawności. Co z tego, że na zabieg został skierowany przez doświadczonego, z długoletnią praktyką lekarza, przyjmującego w jednej z miejscowych przychodni, jeśli w starachowickim szpitalu dowiedział się, że musi od nowa przejść ścieżkę po skierowanie na oddział. Zaczynając od lekarza pierwszego kontaktu, by otrzymać skierowanie do przyszpitalnej poradni specjalistycznej. A że na wizytę przyjdzie mu czekać tygodniami, bo z marszu nikt go nie przyjmie, nie dość że jego stan stopniowo będzie się pogarszał, to jeszcze się nadenerwuje. Zabieg odwlecze się w bliżej nieokreśloną przyszłość. Co z tego, że został zdiagnozowany, jeśli wobec wszechobecnej, żeby nie powiedzieć postawionej na głowie, biurokracji, jest bezradny?! Czas pracuje na jego niekorzyść. Nie jest bowiem najmłodszy. Komu trzeba się przypomnieć, że seniorzy - przecież niewiele życia im pozostało – w takiej sytuacji powinni mieć pierwszeństwo w leczeniu? – pyta niedawna pacjentka.

Pracują dalej

- Dopominali się o wcześniejsze emerytury. Obecny rząd powrócił do poprzedniego systemu, na mocy którego świadczenie przysługuje odpowiednio od 60 i 65 lat. Wydawało się, że w związku z tym zwolnią się miejsca dla młodych. Gdzież tam! Starachowicka znajoma ani myśli przechodzić w stan spoczynku, choć wiekiem pasuje również do poprzedniej ustawy. Pracuje w administracji. Na państwowym. Mimo że kokosów ponoć się tam nie zarabia. Lokalne władze liczą, o czym przeczytałam w "GS", że nauczyciele z uprawnieniami odejdą na emerytury w związku z likwidacją gimnazjów, dzięki czemu nie trzeba będzie zwalniać tych młodszych. Mogą się jednak przeliczyć. Wszak nikogo się nie zmusi do przejścia na zasłużony odpoczynek. I jak nauczyciele mają być pewni swoich stanowisk?! Na pewno doświadczona kadra bardziej przysłuży się firmie niż świeżo upieczony absolwent. Tylko kiedy ten absolwent ma zdobyć praktykę?! – telefonuje czytelniczka.

/ewa/

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ