reklama
Mieszkania

Biało-czerwona

W numerze

Biało-czerwona

Od kilkunastu lat polska flaga ma swój dzień w kalendarzu, 2 maja. Po zauważalnym kryzysie, wynikającym m.in. z rozczarowań przemianami ustrojowymi i gospodarczymi z lat 90., nasze symbole narodowe zyskują coraz większy szacunek i popularność.

Historycznie warto przypomnieć, że po raz pierwszy polska flaga została określona przepisami prawnymi ustawą z dnia 1 sierpnia 1919 roku. We wcześniejszych dziejach naszego kraju nieustannie pojawiał się biały orzeł na czerwonym tle, a barwy narodowe w ostatecznym układzie bieli i czerwieni wykrystalizowały się przed rozbiorami.

W szerokiej świadomości społecznej polska państwowość, poczucie ojczyzny i jedności narodowej ukształtowało się dopiero w XX wieku, po odzyskaniu niepodległości, w obliczu równości praw i obowiązków. Tak niestety bywa, że jedność naszego kraju wzmacniają kryzysy i wstrząsy, a dobrego egzystowania w czasach pokoju nadal musimy się uczyć.

Banałem jest stwierdzenie, że należy ze sobą rozmawiać i wymieniać poglądy, a nawet kłócić się na ważne tematy. Można jednak odnieść wrażenie, że efekt naszych społecznych debat jest żaden. Niejednokrotnie z uporem wręcz osła stoimy przy swoim stanowisku, krzykiem udowadniając swoją rację i pozostając głuchym nie tyle na argumenty drugiej strony, co raczej na cywilizowaną dyskusję i dialog. Widocznie musimy się nauczyć rozmawiać.

Czy jesteśmy zatem narodem? Przy okazji rocznicy uchwalenia Konstytucji 3 Maja usłyszałem w radiu stwierdzenie, że wspólnota to nie jest suma interesów, ale suma poświęceń. Właśnie z okazji świąt i rocznic narodowych warto sobie stawiać pytanie: czy Polacy tworzą wspólnotę? Czy każdy potrafi dać odrobinę z siebie, poświęcić coś swojego na rzecz innych, aby żyło nam się lepiej? Czy potrzebna jest dopiero czyjaś tragedia, żebyśmy ustąpili?

Burzliwie nam się ostatnio w Polsce porobiło. Częste marsze, protesty, wiece i inne zebrania. Zawsze powiewa na nich nasza flaga. Czy dumnie, bojowo, czy też może z politowania? Wystarczyłby drobny gest, by każdy zrobił pół kroku do tyłu. Wtedy dla każdego w Polsce wystarczy miejsca.

Michał Walendzik

Radny Rady Miejskiej

radny.mw@gmail.com

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ