reklama

Rabin ze Starachowic

W numerze

Rabin ze Starachowic

Sporo ciekawostek dotyczących kultury, obyczajów, tradycji i wierzeń można było usłyszeć na "Spotkaniu z kultura żydowską" w Miejskiej Bibliotece Publicznej.

Bohaterami było małżeństwa Miriam i Dawida Szychowskich. Przystojny rabin przyznał się do niegdysiejszego pomieszkiwania w Starachowicach (przy ul. Czerwonego Krzyża). Tuż po maturze w I LO ruszył zdobywać wiedzę filozoficzną na Uniwersytecie Jagiellońskim (2003 – 2008). Jego dotychczasowe życie zmieniło się, gdy do Krakowa przyjechał rabin Boaza Pasha. Wówczas to Dawid rozpoczął naukę pod jego opieką. Kontynuacją edukacji stało się doskonalenie w izraelskich jesziwach – rodzaj wyższej szkoły talmudycznej dla nieżonatych studentów: Machor Meir i Midrash Sfaradi w Jerozolimie oraz Yeshivat Hamovtar w Efracie. Uczył się również u rabina Adina Szteinzalca. W marcu 2015 r. otrzymał schimę rabinacką i od tego czasu jest emisariuszem organizacji Shawei Israel, która od 2002 roku pomaga żydowskim potomkom połączyć się z ludem Izraela. Jak przystało na rabina, posiada żonę Miriam (Marię), która dwa lata spędziła na nauce w religijnej szkole żeńskiej Nishmat w Jerozolimie. Po powrocie do Polski, założyła w Łodzi żydowskie przedszkole Mantel.

Mają czwórkę dzieci, jedno z nich, urodzone w Hamburgu, obecne było na starachowickim spotkaniu. Prowadzą Fundację Emuna, zajmującą się edukacją z zakresu religii, kultury i historii żydowskiej oraz działalnością wspomagającą rozwój wspólnot i społeczności lokalnych, w szczególności członków Żydowskiej Gminy Wyznaniowej nie tylko na terenie Łodzi ale też w całej Polsce.

Już na wstępie nasz emisariusz zastrzegł, iż pierwszy raz publiczne przyznaje, że nie pochodzi z rodziny żydowskiej, a nowe życie stworzył sobie sam. Dotarło do niego, z czym się utożsamia, że judaizm jest tożsamością zawierającą multum pytań. Prawo zostało Żydom objawione przez Boga. Ponieważ w judaizmie nie ma hierarchów i każdy ma prawo do swojego zdania, rabina posiada każda społeczność. Było dużo pytań do rabina, bardziej dociekliwe i takie, na które otrzymywano odpowiedź od ręki. Pytano o ułożone w loki pejsy ortodoksów, różnice między językami jidisz i hebrajskim, o noszenie "fartuszków" z frędzelkami i o wiele, wiele innych różnic. Były też wspomnienia starachowiczan, którzy przed wojną mieli żydowskich sąsiadów oraz prośby o wypowiedzenie kilku słów w języku jidisz.

Siedzący obok starszy pan nosił się z zamiarem zadania pytania o przyczyny jakimi kierowali się Żydzi zmieniając swoje prawdziwe nazwiska po 10 listopada 1945 r., lecz szczerze mu odradziłem, bo miało nie być polityki. Dzisiaj milczenie również może mieć znaczenie, zwłaszcza, gdy milczy się wieloznacznie.

Marek Oziomek

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ