reklama
Mieszkania

Domieszka pychy w zarządzaniu oświatą

Riposta na stanowisko Klubu Radnych PSL i Cezarego Beraka (nr 18 GAZETY)

W numerze

Domieszka pychy w zarządzaniu oświatą

Riposta na stanowisko Klubu Radnych PSL i Cezarego Beraka (nr 18 GAZETY)

Warto rozmawiać, tym bardziej w sprawie oświaty. Dlatego cieszy mnie dyskusja nad płynnym finansowaniem oświaty, skoro z rządzącymi powiatem VI kadencji ciężko o nią było. Cóż, pycha - jak mówi biblia - zawsze chodzi przed upadkiem.

Szanowni radny przypomnieli mi, że dziękowałem za opracowanie strategii rozwoju oświaty w powiecie starachowickim, i że wcześniej tego typu dokumentu powiat nie uświadczył. To prawda, ale jej powstanie było uwarunkowane regulaminem konkursowym naboru na projekty z zakresu rozwoju infrastruktury szkolnej RPOWŚ na lata 2014-2020, który obligował beneficjentów do posiadania i przedłożenia tzw. kompleksowego planu rozwoju szkół, czyli samorządowych strategii oświaty. Wiedząc, że Powiat ma zamiar aplikować o środki na dwa unijne projekty, musiał taki dokument powstać, szkoda tylko, że w pośpiechu, bez pogłębionej dyskusji, o co wnoszono na sesji. Dlatego do dziś brak jest w strategii wizji rozwoju powiatowej oświaty, bez której nie jest się w stanie realizować poprawnie wyznaczonych celów, więc są kierunki bez dróg dojścia.

Jeśliby przyjąć, że subwencja oświatowa jest remedium na finansowanie samorządowej oświaty, to oznaczałoby to przyjęcie PRL-owskiego myślenia: czy się stoi, czy się leży... Według mojego skromnego poglądu, oświatę drenuje nie spadek przychodów, tylko wzrost kosztów jej utrzymania, w tym eksploatacyjnych. Odkąd do publicznej subwencji w algorytmie wprowadzono uśrednioną wagę, gdzie na wynik wpływ miały samorządy biorące udział w obliczeniach (w przypadku powiatów tak jest w szkołach ponadgimnazjalnych), wysokość planowanej do otrzymanej subwencji nie odstaje w sposób rażący, co pozwala na uprzednie, w miarę poprawne, zaplanowanie oświatowych wydatków. Przykładem był rok 2016, kiedy planowano subwencję oświatową ok. 31 932 660 zł,

zaś wykonanie było na poziomie 32 075 939 mln zł. Niedobory uzupełniono z wolnych środków, czyli z pieniędzy nie zużytych na wydatki i rozchody w danym roku budżetowym. W przypadku powiatu starachowickiego owe środki były m.in. z wydatków inwestycyjnych zaplanowanych na projekty w ramach współfinansowania z RPOWŚ na lata 2014-2020. Gorzej jak wolnych środków nie będzie albo brak będzie możliwości zabezpieczenia pieniędzy na projekty infrastruktury oświatowej, co może być faktem. Mam ma myśli specyficzną filozofię poprzednich władz powiatu, chyba w myśl zasady: jakoś to będzie. Taki można wysnuć wniosek z polityki inwestycji samorządowych, w tym finansowanie w infrastrukturę oświaty.

Powiat Starachowicki złożył dwa wnioski o dofinansowania z UE w ramach RPOWŚ na lata 2014-2020. Pierwszy na rozwój edukacji zawodowej ZSZ nr 3 wraz z infrastrukturą sportową wartości 7,8 mln zł (z wkładem UE- 2,9 mln zł), drugi z tzw. kopert na rozwój edukacji zawodowej powiatu oszacowany na 4,5 mln zł z dofinansowanie na poziomie pow. 2,9 mln zł (budowa nowego budynku Centrum Kształcenia Praktycznego z zapleczem). Jestem niezmiernie usatysfakcjonowany, że oba projekty Powiatu są na wstępnej liście rankingowej z możliwością dofinansowania. Problem rodzi się jednak z ich sfinansowaniem. Otóż, aby otrzymać środki z UE należy wpierw ponieść pełny koszt zadania, czyli w przypadku Powiatu ponad 12,3 mln zł. Do podpisania umowy o dofinansowanie Powiat winien spełnić wiele wymagań, m.in. mieć pełną dokumentację projektową (projekt budowlano- wykonawczy, mapy, wyrysy), co - niestety - generować będzie nowe koszty. Z mojej wiedzy wynika, iż brak jest na obecną chwilę zabezpieczenia w budżecie Powiatu tak dużych wydatków, mając na względzie fakt, że między wstępnym a pełnym kosztorysem robót są znaczne różnice w wartościach. Zapewne wiedział o tych aspektach poprzedni Zarząd Powiatu. Również o tym, że subwencja oświatowa wystarcza jedynie na pokrycie kosztów osobowych oraz w niewielkim stopniu na bieżące utrzymanie szkół. Resztę należy uzupełniać z dochodów własnych, które w naszym powiecie nie powalały na kolana, choć można było z nich zabezpieczyć wkład własny na projekty unijne skoro np. udział w PIT od 2010 do 2016 r.

zwiększył się z 8,9 mln do

13 mln zł.

Przyjmuję z pokorą pouczenia radnych klubu PSL z Cezarym Berakiem wobec mnie, jednego niezależnego radnego. Wszak słowa „zacnych ludowców” są dla mnie pewną atencją. Szkoda, że na gruncie Rady Powiatu z dozą pychy. Cóż począć? Zadedykuję tylko polskie przysłowie, że „pycha i z nieba spycha”.

Paweł Lewkowicz

Radny Rady Powiatu

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ