reklama
Mieszkania

Prezydent nie cofnie zakazu

Tak źle i tak niedobrze - mieszkańcy piszą do prezydenta

Na okładce

Prezydent nie cofnie zakazu

Tak źle i tak niedobrze - mieszkańcy piszą do prezydenta

Ulica Niska w Starachowicach do głównych arterii w mieście nie należy, jednak zakaz parkowania bulwersuje tamtejszych mieszkańców i właścicieli sklepów. Interweniowali u prezydenta, ale ten pozostaje nieugięty.

Problemem ulicy Niskiej jest jej charakterystyka i położenie. Znajduje się w okolicach starachowickiego Rynku, gdzie prawie wszystkie ulice są bardzo wąskie, a i w całej okolicy Rynku miejsca za dużo nie ma. Często bywa tak, że w miastach okolice rynków są zwyczajowo wyłączone z ruchu, bowiem te tereny traktowane są jako miejsca turystyczne. O wyjątkowych walorach turystycznych rynków możemy bardziej mówić w przypadku Warszawy czy Krakowa, ale i w Starachowicach przy rewitalizacji tego terenu pojawił się pomysł, aby zakazać tam ruchu. Ostatecznie pomysł przepadł, ruch co prawda jest dozwolony, ale nie jeden kierowca jadąc tamtędy miał nietęgą minę. Winna temu jest zabudowa, która wielkiego pola manewru nie pozostawia.

Ostatnio na tapecie znalazła się ul. Niska. Najpierw pojawił się problem z parkującymi na chodnikach samochodami. W tym miejscu jest dużo sklepów i banków i każdy chce zaparkować jak najbliżej. Tymczasem kilka centymetrów za blisko czy za daleko i już jest problem. Skarżyli się piesi, ale także inni kierowcy, a zwłaszcza dużych miejskich autobusów, bo wystający na jezdnię pojazd uniemożliwiał im swobodny przejazd. W końcu prezydent zdecydował się wydać zakaz parkowania. Gdy piesi i kierowcy (szczególnie autobusów) byli już zadowoleni, pojawiły się głosy niezadowolenia, tym razem mieszkańców i kupców.

- My, właściciele zarówno nieruchomości położonych przy ulicy Niskiej, a także sklepów, instytucji działających w poszczególnych budynkach zwracamy się z prośbą do pana prezydenta o wycofanie się z projektu zakazu parkowania przy wyżej wymienionej ulicy i pozostawienie jej dalej przejezdną. Jesteśmy zdziwieni, że podjął pan ten temat bez konsultacji z grupą zainteresowanych ludzi, na wniosek jednego mieszkańca. Czy kaprys jednostki ma utrudnić życie pozostałym i pozbawić ich źródła utrzymania? Jeżeli spełnia pan prośbę jednej osoby, to znaczy, że grupie ludzi odmówić nie wypada - piszą do prezydenta mieszkańcy.

Marek Materek potwierdził w rozmowie z GAZETĄ, że decyzja podjęta była na wniosek, ale nie jednego mieszkańca a grupy, w tym kierowców miejskich autobusów. Mieszkańcy i właściciele sklepów ze swojej perspektywy widzą jednak tylko utrudnienia taką decyzją i wskazują ewentualne możliwe rozwiązania.

- Liczyliśmy, że pan jako prezydent, który stara się być blisko ludzi, zacznie reagować na potrzeby mieszkańców najstarszej dzielnicy miasta, a tu spotyka nas kolejna przykrość. Ta ulica jest nie tylko handlowa, ale i mieszkalna. Ze względu na specyfikę zabudowy, nie wszędzie jest możliwy wjazd w bramy, niektóre budynki jej nawet nie posiadają. Gdzie ma zatem stanąć właściciel, który wraca do domu lub podwozi chorego? Czy ktoś się nad tym zastanawia? Rozwiązań problemu z ulicą Niską jest kilka: przebudowa – poszerzenie, wykonanie zatoczek parkingowych z części bardzo szerokich chodników, zmiana ruchu komunikacji miejskiej, wykonanie dodatkowych miejsc parkingowych, gdzie właściciele i pracownicy sklepów mogliby stawiać swoje samochody na cały dzień oraz wprowadzenie parkowania czasowego.

Prezydent Marek Materek zna problem mieszkańców, ale jak zapowiedział zakazu nie cofnie. Jego zdaniem problemy wynikające z parkowania pojazdów przy ul. Niskiej są większe niż zakaz parkowania. Zapewnia jednak, że jest gotów rozmawiać z mieszkańcami i wypracować satysfakcjonujące obie strony rozwiązanie. Niemniej pomysł z przebudową odpada, bowiem nie pozwalają na to przepisy unijne.

- Będę chciał się spotkać z mieszkańcami i właścicielami sklepów przy ul. Niskiej. Oczywiście będziemy o tej sprawie rozmawiać, ale zachęcam mieszkańców, aby przemyśleli wszystkie inne rozwiązanie a nie cofnięcie zakazu. Dlatego, że o ten zakaz od kilku lat wnioskowali i kierowcy miejskiej komunikacji, piesi i ci, którzy korzystają z tej ulicy. Zastaliśmy pewien stan, bo rewitalizacja rynku nie przewidziała miejsc postojowych w tamtym miejscu. Obowiązuje okres trwałości projektu i nie można przebudować tej drogi, ponieważ zakazują tego przepisy unijne i w takiej formie musi to na razie funkcjonować. Gdybym miał wpływ na podejmowane decyzje podczas rewitalizacji, na pewno przewidziałbym miejsca postojowe, a mamy stan taki jaki mamy i musimy sobie z tą sytuacją poradzić. W pewnym momencie trzeba było podjąć decyzję o zakazie, ponieważ niszczona była infrastruktura i wielokrotnie problem z przejazdem miały autobusy miejskie. Zakaz na pewno nie zostanie cofnięty, ale teraz pomyślmy jak wspólnie znaleźć rozwiązanie tej sprawy - mówi GAZECIE prezydent Marek Materek. (mp)

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ