reklama
Mieszkania

Nie będzie zmiany granic gmin

Po burzy spokój

 

Radni Brodów i Starachowic nie poparli planów zmian granic administracyjnych swoich gmin, było zamieszanie i... wszystko zostaje "po staremu".

Rada Miejska przegłosowała w ub.r. dwie uchwały zobowiązujące prezydenta miasta do przeprowadzenia konsultacji społecznych z mieszkańcami Starachowic, Kuczowa i Lipia, w sprawie włączenia tych miejscowości do granic administracyjnych Gminy Starachowic. W odpowiedzi radni Brodów też uchwalili, by czynić starania o przyłączenie Michałowa i terenów, gdzie ma siedzibę Animex do ich gminy. Pojawiły się wzajemne oskarżenia, były liczne spotkania z mieszkańcami, sprzeciwy i transparenty. Głośniej protestowali przeciwnicy takich pomysłów, ale dało się również zauważyć zwolenników. Emocje jednak nie opadały, a teraz okazało się, że obie gminy rezygnują z planów zmiany swoich granic.

Radni Brodów wycofują wniosek

Uchwałę o wycofaniu wniosku do ministra MSWiA w sprawie zmiany granic administracyjnych gminy radni Brodów podjęli 27 kwietnia br. Michał Gutowski, zastępca wójta gminy Brody mówił, że nowe okoliczności w sprawie pojawiły się już po tym, jak radni upoważnili panią wójt do wystąpienia z wnioskiem.

- Nasze działania były odpowiedzią na działania radnych Starachowic i chęcią powrotu do historycznych granic gminy. Z informacji jakie otrzymaliśmy po 30 marca wynikało, że miasto Starachowice nie złożyło na czas wszystkich dokumentów i sprawa nie jest kontynuowana. Aby zachować status quo postanowiliśmy wycofać nasz wniosek - mówił Michał Gutowski.

Prezydent też "spasował"

Podobną decyzję podjęli w miniony piątek radni Starachowic. 16 radnych opowiedziało się "za" uchyleniem uchwał o zmianie granic administracyjnych Starachowic, które niemalże jednogłośnie przyjęli w grudniu. Dwóch wstrzymało się od głosu. Nie obyło się jednak bez dyskusji.

- Po co nam to było? - pytał prezydenta radny Piotr Nowaczek z Sojuszu Lewicy Demokratycznej.

- To było po to, że gdyby większość mieszkańców Lipia i Kuczowa było za przyłączeniem ich do Starachowic, to chcieliśmy pokazać, że prezydent i Rada Miejska widzą taką możliwość. Ponieważ kampania informacyjna przeciw przyłączeniu była skuteczniejsza i większość mieszkańców zdecydowała się być przeciw, to my uszanowaliśmy ich wolę, bo nie chcemy mieć niewolników za mieszkańców - odpowiedział prezydent.

- Jakie były koszty kampanii informacyjnej, ile wyrzuciliśmy pieniędzy w błoto? - dopytywał radny Nowaczek.

- Około 100 złotych, bo wydrukowaliśmy ulotki u siebie - mówił prezydent.

- A czas poświęcony przez pracowników?- pytał dalej radny.

- Nie było godzin nadliczbowych, wszystko wykonywane było w ramach pracy - usłyszał od Marka Materka.

(mp)

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ