reklama
Mieszkania

Mieszkańcy bronią "klinik", będzie kolejne spotkanie

W numerze

Mieszkańcy bronią "klinik", będzie kolejne spotkanie

Pacjenci Centrum Kardiologiczno-Angiologicznego w Starachowicach i ich rodziny licznie stawili się na pierwszym spotkaniu, zorganizowanym przez Zarząd Polsko - Amerykańskich Klinik Serca, podczas którego konsultowano z nimi potrzebę dalszego funkcjonowania "klinik" w naszym mieście. Wszyscy są zdecydowanie przeciwni wyprowadzce placówki z naszego miasta.

Spotkanie poprowadził ordynator Centrum Kardiologiczno-Angiologicznego im. dr Wadiusza Kiesza dr Grzegorz Dzik.

- Suweren stawił się licznie, klasa polityczna mniej - skomentował kardiolog, przypominając, że zaproszenie na czwartkowe (27 kwietnia br.) kierowane było także do polityków różnego szczebla, - Zwracamy się do państwa, bo nie wiadomo już, do kogo się zwrócić - dodał.

Z pomocą prezentacji multimedialnej przedstawił historię i warunki powstawania i działania PAKS w naszym mieście, podkreślając kilka razy, iż racją istnienia placówki, tak jak i szpitala, jest leczenie ludzi, a motorem działania klinik wcale nie są "niskie, niecne i tajne interesy". Zaznaczył również, iż "kliniki" wcale nie działają na cudzym majątku.

- Jesteśmy u siebie - powiedział stanowczo ordynator, prezentując liczbowe statystyki z działalności placówki, gdzie w latach 2008-2016 przyjęto blisko 45 tys. chorych a 1202 pacjentów z najgroźniejszą postacią zawału. Wskaźnik śmiertelności wynosił 3,6 proc. co - zdaniem G. Dzika - jest wynikiem porównywalnym z najlepszymi ośrodkami na świecie.

- Mogę to powiedzieć z całą odpowiedzialnością - dodał.

Poinformował też uczestników spotkania, że kontrakt z Narodowym Funduszem Zdrowia gwarantuje pracę Centrum do września br., a utrata finansowania z pieniędzy publicznych oznacza zamknięcie placówki. Mówił, że już w listopadzie ub.r. wystosował pismo m.in. do dyrektora świętokrzyskiego oddziału NFZ i wojewody z informacją, iż zamknięcie jednego oddziału nie spowoduje, że ten, który zostanie będzie przyjmował dwa razy tyle pacjentów, a dostępność do leczenia nie będzie mogła być w takim przypadku lepsza.

- Likwidacja Centrum spowoduje spadek dostępności usług w zakresie kardiologii. Pytanie, czy Szpital Powiatowy przyjmie kolejne 2 tys. chorych na oddział lub 10 tys. w poradni jest retoryczne - kontynuował, przedstawiając możliwe zagrożenia i scenariusze przyszłości "klinik".

Jednym z nich byłoby zaprzestanie działalności Centrum od 1 października br.

- Chorzy leczyć się będą gdzie indziej a Szpital Powiatowy w Starachowicach nie otrzyma zasadniczo ani złotówki z kontraktu AHP - dodał.

Jako zdecydowanie mniej możliwy do spełnienia uważa wariant zakładający, że NFZ ogłosi konkurs na świadczenia kardiologiczne, w którym udział biorą "kliniki".

- Scenariusz mało realny, wobec stanowiska funduszu i ministerstwa, że wystarczy oddział kardiologii Szpitala Powiatowego - mówił przechodząc do trzeciego scenariusza, który przewiduje wejście placówki do tzw. "sieci szpitali", jako podwykonawca któregoś z podmiotów zaliczonych do tej sieci, np. Szpitala Powiatowego w Starachowicach. Tłumaczył, że podwykonawstwo wiąże się z przekazaniem swojego kontraktu innemu podmiotowi, który staje się jego biorcą i formalnym dysponentem. Jak mówił, oznaczałoby to wzbogacenie kontraktu szpitala o wartość tzw. nadwykonań z 2015 r. oraz zysk dla szpitala z tytułu prowizji i oszczędności w prowadzeniu własnego oddziału.

- Scenariusz przekreślony przez postawę dyrektora szpitala w efekcie kampanii kłamstw. Szczególnie bolesnych, gdyż chcieliśmy nie zabrać a dodać. Jest to działanie przeciw społeczeństwu, przeciw szpitalowi, a jedyną osobę, która kierowała się dobrem wspólnym, czyli posła Krzysztofa Lipca, uczyniono nieomal skorumpowanym lobbystą - mówił ordynator.

Wagę wsparcia pacjentów podkreślała też zastępczyni szefa CA-K, doktor Krystyna Latała - Musiał.

- Żywiołowo poparli nas państwo w 2010 r., kiedy chciano nas stąd wyrzucić. Zdecydowana postawa zwykłych ludzi pomogła przekonać polityków i pomogła podjąć im decyzję. Drugi raz całkiem niedawno, kiedy mówiono o obniżaniu finansowania kardiologii. Nie dotyczyło to tylko nas, ale oddziałów w całej Polsce - mówiła pani doktor.

- Dzisiejsza prośba o poparcie jest drastycznym wołaniem. Szkoda byłoby zmarnować 9 lat pracy i żebyście państwo, tak, jak za moich młodych lat bycia lekarzem, jeździli po województwie i z przysłowiową czapką w rękach czekali na łaskę, aż ktoś wam zrobi koronografię - skwitował dr Dzik.

Głos chętnie zabierali także licznie przybyli pacjenci.. Dziękowali za uratowanie zdrowia i nierzadko życia, stanowczo sprzeciwiając się wyprowadzeniu się czy zaprzestaniu działalności w mieście "klinik". Jeden z mówców stwierdził nawet, iż ci, którzy czują się na siłach, mogą zorganizować wyjazdowe "protesty". Starszy mężczyzna z kolei chwalił, że sposób wykonania zabiegu przez z lekarza CA-K zyskał uznanie u jednego z najlepszych kardiologów w Polsce, a chora seniorka, że nie wyobraża sobie Starachowic bez PAKS. I ze łzami w oczach pytała, co pacjenci mogą zrobić, by zatrzymać u nas placówkę...

Obecny na spotkaniu przewodniczący Rady Powiatu Tomasz Margula stwierdził, że nie wszystko zależy od władz powiatowych, choćby to, że ustawa o "sieci szpitali" została przygotowana na szczeblu władzy państwowej. Zaznaczył, iż rządzący powiatem są zaniepokojeni, iż sprawę dotyczącą dobra i zdrowia mieszkańców rozstrzyga się politycznie, Władze Powiatu robią więc wszystko, żeby tę sytuację uspokoić. Mieszkańcy wyrazili chęć organizacji kolejnego spotkania, co najprawdopodobniej dojdzie do skutku. Pobierali też listy, na których będą zbierać podpisy w obronie PAKS w Starachowicach.

(Kas)

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ