reklama
Mieszkania

Ze "starem " w drugoplanowej roli

Mimochodem

Cień zlikwidowanej starachowickiej Fabryki Samochodów Ciężarowych imienia Feliksa Dzierżyńskiego (miała takie miano, więc je bez skrupułów podaję, nie zamierzając zmieniać historycznych faktów) kilkakrotnie kładzie się na powojenną Polskę przy okazji bilansu zysków i strat sporządzonego przez dziennikarza Tadeusza Zakrzewskiego. Do niedawna wziętego reportera telewizyjnego, a obecnie autora m.in. kilku książek relacjonujących minione wydarzenia okresu PRL oraz początku III RP.

W ostatniej, zatytułowanej "Reporterskim zezem na Trzecią Rzeczpospolitą", wyraża krytyczny stosunek do przebiegu transformacji ustrojowej i do elity politycznej, która – jego zdaniem – zaprzepaściła okazję dogonienia Europy. A że w swojej ocenie podpiera się liczbami z roczników statystycznych GUS, komentarz, momentami bardzo zaskakujący, łatwo się czyta.

Starachowic, z fabryką ciężarówek, eksportowanych do wielu krajów, autor nie pominął. W 1970 r. w polskich zakładach produkowano ich ogółem aż 41 tysięcy, a w 1980 już 53,7 tys. Nawet w 1989 roku pozycja gospodarcza Polski była silna, jeśli pod względem produkcji samochodów ciężarowych Polska zajmowała 14. miejsce na świecie. O eksporcie w czasach PRL mówi i pisze się dziś kpiąco. A przecież "stary" ze Starachowic miały swoich stałych odbiorców. Lansowana zatem opinia o fatalnej kondycji polskiego przemysłu PRL nie odpowiada prawdzie. Tą retoryką przykrywa się rabunkową prywatyzację w początkach transformacji po 1989 roku. Operuje się kłamstwem, za którym kryje się strata 30 proc. produkcyjnego potencjału.

"Typową ilustracją stosunku rządów do naszego przemysłu była wizyta Jana Krzysztofa Bieleckiego w Starachowicach. Premier odwiedził tam fabrykę ciężarówek Star. I doradził: Najlepiej zakład ZAORAĆ i zbudować nowy... Jego pomysł zrealizowano w połowie. Starachowicom przybyło 22 tys. bezrobotnych. Nowego zakładu nie ma. /.../ Ostatni Star opuścił taśmę montażową w roku 2006. Zakłady w Starachowicach kupił MAN, a potem przeniósł szczątkową produkcję do Austrii. /.../ Już po pierwszych latach transformacji ZASADA (Sobiesław Zasada, znany kierowca rajdowy i biznesmen – przyp. ewa) krytycznie oceniał politykę gospodarczą rządu: w jego działaniach nie widać głębszej myśli ani przejrzystej strategii. Dominują chaos, przypadkowość, stawianie na szybki dopływ gotówki do państwowej kasy. Polską rządzą amatorzy, którzy nie widzą, że SIŁĄ PAŃSTWA jest PRZEMYSŁ..." S. Zasada szybko zrozumiał, że bezpieczniej będzie skoncentrować wysiłki na czym innym i zajął się rozwijaniem bazy serwisowo - handlowej Mercedesa.

Kolejnym polskim rządom sprzedanie 657 fabryk przyszło łatwo. Przy tym pozbawiono pracy 834 tys. osób, nie bacząc, że te właśnie fabryki powstały i rozwijały się po II wojnie światowej. Lista ówczesnych nowych inwestycji prezentuje się wręcz imponująco. Wśród nich i 71 fabryk domów, i 10 zakładów elektrotechnicznych, i zakłady przetwórstwa owocowo- warzywnego w pobliskim Lipsku oraz rozbudowa starachowickiej FSC. Sukcesy 8 –letnich rządów PO – PSL są dużo skromniejsze. Owszem, drogi szybkiego ruchu i autostrady poprawiły połączenia komunikacyjne między miastami, ale już Pendolino rozwija swoją szybkość na torach magistrali zbudowanej w czasach Edwarda Gierka. Donald Tusk nie zbudował nawet jednej fabryki, kopalni czy elektrowni, w nadmiernym stopniu zrezygnował z polskiego przemysłu i zupełnie odpuścił budownictwo mieszkaniowe.

Książka T. Zakrzewskiego nie jest peanem na cześć słusznie minionego sezonu, bo wpadek wtedy nie brakowało, np. w postaci nietrafionych inwestycji (z branży motoryzacyjnej chociażby - zbędny okazał się zakup francuskiego "berlieta", bo montowany w Jelczu węgierski "ikarus" był lepszy), co w konsekwencji – przy recesji, która dotknęła zachodni rynek – doprowadziło do pętli zadłużenia. Niemniej jednak nie dziwią przytoczone z wywiadu – rzeki "Przerwana dekada" słowa E. Gierka, że nie żałuje swoich decyzji i podjąłby je jeszcze raz oraz że gdyby nie światowy kryzys, polska gospodarka wyszłaby na prostą już w roku 1980.

Jakkolwiek patrzeć, Polska Ludowa dorobiła klucz do sukcesów III RP. Ta zaciągnęła 10 – krotnie większe pożyczki niż E. Gierek. Nie musiała budować infrastruktury typu szkoły, przedszkola, dopłacać do PGR – ów i innych peerelowskich kombinatów. Niestety, nie postawiła również na innowacyjność, co odbija się dziś czkawką. Skorzystała za to z grubych miliardów od UE oraz z prywatyzacji państwowego majątku. Starachowiczanom pierwsze lata transformacji długo jeszcze będą się kojarzyć z likwidacją największego zakładu w mieście.

/ewa/

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ