Proces zwolnionych medyków trwa

Kolejne zeznania, sprawy odroczone

 

Położna, która 2 listopada 2016 r. pełniła dyżur na odcinku patologii ciąży oddziału ginekologiczno-położniczego z salą porodową w PZOZ w Starachowicach oraz pełniąca obowiązki kierownika działu kadr i płac zeznawały w roli świadków podczas kolejnej rozprawy z powództwa zwolnionych lekarzy przeciwko szpitalowi, jaka odbyła się 18 kwietnia br.

Przypomnijmy, chodzi o zdarzenia z 2 listopada 2016 r., kiedy na patologii ciąży pacjentka ze stwierdzoną wcześniej martwą ciążą urodziła dziecko na jednej z sal chorych. 18 kwietnia br., na rozprawie z powództwa zwolnionej lekarki dyżurującej oraz ordynatora, zeznawała m.in. położna, która tamtego dnia pełniła dyżur na odcinku patologii ciąży. Stwierdziła, że obsada lekarska była wtedy należyta, a współpracę z powodami: lekarką i byłym kierownikiem oddziału, określiła jako dobrą. Dodała, że kierujący oddziałem był bardzo dobrym szefem i niepotrzebnie został zwolniony, ponieważ, jej zdaniem, nie popełnił żadnego błędu. Zachowanie lekarki tamtego dnia oceniła jako zgodne ze sztuką lekarską. Jak stwierdziła, nie było wcześniej podstaw, żeby stwierdzić, że poród będzie przebiegał w taki sposób, pacjentka była do niego przygotowana, nie działo się nic nadzwyczajnego aczkolwiek tempo porodu było wyjątkowe. Pytana o obsadę na dyżurach stwierdziła, że dość często zdarzały się pojedyncze, co, jej zdaniem, wynikało z braku personelu. Zeznała także, iż od momentu, kiedy zadzwoniła po doktorkę do czasu samego porodu upłynęło nie więcej niż 5 - 7 minut.

O tym, że ilość położnych spełniała normy wskazane rozporządzeniem ministra zdrowia mówiła przed sądem druga ze świadków - pełniąca obowiązki kierownika ds. kadr i płac w PZOZ. Zeznała, iż grafiki dyżurów trafiały do dyrektora ds. pielęgniarstwa w celu informacyjnym, a jeżeli były braki kadrowe, to szefowa podejmowała działania. Ostateczna decyzja należała jednak do dyrektora naczelnego. Jej zdaniem, będąca wtedy na dyżurze lekarka w trakcie specjalizacji powinna znajdować się na oddziale mniej obłożonym, gdzie nie ma przypadków, z którymi nie miała wcześniej do czynienia.

Sąd postanowił o rozdzieleniu spraw. Wniesiona z powództwa lekarki odroczona została do 20 czerwca br., a byłego kierownika oddziału - do 6 czerwca br. Zwolnieni z PZOZ lekarze domagają się jedynie odszkodowań.

(Kas)

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ