reklama
Mieszkania

Prędkość

W numerze

Prędkość

Starachowiccy policjanci przeprowadzają cyklicznie akcję pn. "Prędkość". Jak sama nazwa wskazuje, działania mają na celu ograniczanie niebezpiecznych zachowań kierowców wynikających z przekraczania dozwolonej prędkości. Zbyt szybka jazda bowiem, to najczęstsza przyczyna wypadków drogowych w Polsce.

W ubiegłym tygodniu pisałem, że wieloletnie zaniedbania w zakresie nowoczesnych i bezpiecznych dróg spowodowały, że wielu kierowców w Polsce dopiero uczy się, nabywa doświadczenie i odpowiednie nawyki w zakresie poruszania się po autostradach lub drogach szybkiego ruchu. Jak jednak wytłumaczyć nieodpowiedzialne i niebezpieczne zachowania na miejskich ulicach? Tym że niektórzy kierowcy nie mogą się "wyszaleć", bo w okolicy nie ma żadnej autostrady, po której mogliby się przejechać z dużą prędkością? Tłumaczenie banalne i mało dojrzałe, jeśli chodzi o osoby, którym dajemy prawo jazdy i powierzamy ich odpowiedzialności maszynę mogącą się rozpędzić do 200 km/h. Choć może w jakimś stopniu prawdziwe.

Obserwując nasze starachowickie uliczki mam wrażenie, że ich nowe nawierzchnie stają się miejscami popisów prędkości niektórych kierowców. Prawda jest taka, że dziury, pofałdowania i inne nierówności skutecznie ograniczają zapędy kierowców, bo nikt nie chce ponosić dodatkowych kosztów naprawy kół i zawieszenia. Jak zatem przeciwdziałać piratom drogowym? Na pewno dobrym rozwiązaniem są akcje policyjne takie jak "Prędkość". Na 82 skontrolowanych kierowców 26 przekroczyło dozwoloną prędkość, w tym dwóch o ponad 50 km/h. Jeden z nich jechał ul. Kardynała Wyszyńskiego (m.in. wiadukt) 117 km/h. Tego typu akcje powinny być prowadzone przez policję w różnych niebezpiecznych miejscach w mieście, również na lokalnych uliczkach. Nasza kultura jazdy nadal jest bowiem niedostateczna i wymaga m.in. wsparcia policyjnego.

Poza działaniami służb mundurowych, niektóre miejsca w mieście wymagają zamontowania progów zwalniających – zarówno osiedlowe ulice, jak i te większe, po których poruszają się m.in. autobusy. Choć koszt zakupu kompletu tzw. progu wyspowego (mogą być montowane na drogach, po których poruszają się autobusy miejskie) wynosi ok 6 tys. zł, to jestem przekonany, że w budżecie miasta powinny znaleźć się na to odpowiednie środki. Progi zwalniające to nic innego jak inwestycja w bezpieczeństwo mieszkańców. Już teraz można wyobrazić sobie jak będą zachowywać się niektórzy kierowcy na równej, wyremontowanej ul. Moniuszki. Czy tak jak np. na ul. Stalowej albo 1 Maja?

Wszystkich cieszą nowe, wyremontowane ulice. Nie ma ryzyka, że można wpaść w jakąś dziurę i uszkodzić pojazd. Pojawia się za to ryzyko dla pieszych i rowerzystów, że jakiś nieodpowiedzialny pirat drogowy wykorzysta nową ulicę do wyścigów. Musimy temu zapobiegać. Po mieście trzeba jeździć bezpiecznie, czyli relatywnie wolno. Dodatkowe pięć minut nikogo nie zbawi.

Michał Walendzik

Radny Rady Miejskiej

radny.mw@gmail.com

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ