Sąd skazał byłego prezesa ZEC

Wyrok nie jest prawomocny

 

Jest winny przywłaszczenia sobie służbowych telefonów komórkowych i uniewinniony od zarzutu nakłaniania do poświadczenia nieprawdy.

W Sądzie Rejonowym w Starachowicach zapadł 18 kwietnia br. wyrok w sprawie byłego prezesa Zakładu Energetyki Cieplnej, którzy oskarżony był o przywłaszczenie trzech telefonów służbowych oraz nakłanianie członków komisji likwidacyjnej do poświadczenia nieprawdy. Wyrok wydany został po trzech rozprawach, na których przesłuchano świadków, głównie byłych lub obecnych pracowników ZEC.

- Przywłaszczenie telefonów w ocenie sądu zaistniało w sposób oczywisty. Tak naprawdę dowody w tej sprawie mają wymiar jednoznaczny. Ewidentnie telefony były własnością pokrzywdzonej spółki. Zasada jest taka, że mienie służbowe należy zwracać. (...) Oskarżony uznał, że ma prawo potraktować te telefony jakby był ich właścicielem, a ich właścicielem nie był - argumentował wyrok Sędzia Sądu Rejonowego w Starachowicach Grzegorz Iwoła.

Sąd wymierzył oskarżonemu grzywnę w wymiarze 100 stawek dziennych przy ustaleniu wysokości jednej stawki na 20 złotych, czyli łącznie 2000 złotych. Były prezes ma również obowiązek naprawienia szkody w całości i wpłacenia na rzecz ZEC kwoty 3000 złotych za telefony, które przekazane zostaną już na własność oskarżonemu, z wyjątkiem jednego, który trafił do komisu i został zakupiony przez jednego ze świadków w sprawie. Oskarżony ma również zapłacić 3690 złotych na rzecz ZEC w związku z ustanowieniem pełnomocnika, a także uiścić 1181,88 zł tytułem kosztów sądowych. .

- Oskarżyciel posiłkowy wnosił o wymierzenie karny ograniczenia wolności, czyli pracy społecznej. Biorąc pod uwagę charakter tych czynów i to, gdzie i w jakim charakterze pracował oskarżony, wniosek o te prace społeczne mam wrażenie był nieco złośliwy. W każdym razie ta kara nie byłaby adekwatna do stopnia winy, tu chodziło od początku o kwestie finansowe, materialne i ta kara jest adekwatna do stopnia czynu - mówił podczas ogłoszenia wyroku sędzia Iwoła.

W sprawie nakłaniania członków komisji likwidacyjnej do poświadczenia nieprawdy, sąd wydał wyrok uniewinniający powołując się na brak znamion przestępstwa. Podczas rozpraw żaden z pracowników spółki czy członków komisji likwidacyjnej nie mówił o tym, że ówczesny prezes naciskał na ich decyzję. W związku z takim wyrokiem koszty sądowe związane z tą częścią wyroku poniesie Skarb Państwa.

- Oskarżony stanął pod zarzutem podżegania do poświadczenia nieprawdy. Na rozprawie nie było, bo też nie musiało być, oskarżyciela publicznego, więc trudno powiedzieć na czym ten zarzut został oparty i jakie było jego uzasadnienie. Natomiast nie ma w sprawie wystarczających dowodów, że oskarżony taki czyn popełnił, a co istotniejsze nie można było przypisać znamion popełnionego czynu ze względów prawnych - uzasadniał wyrok odnoście drugiej części aktu oskarżenia sędzia Grzegorz Iwoła.

. Strony mogą odwołać się do sądu drugiej instancji w terminie 14 dni od dnia otrzymania uzasadnienia wyroku.

(mp)

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ